Brytyjscy parlamentarzyści zmieniają ton w sprawie Andrzeja - ale czy jest apetyt na radykalne zmiany?

Andrzej Mountbatten-Windsor w 2023 roku, gdy wciąż nosił tytuł księcia

Źródło zdjęcia, PA

    • Autor, Chris Mason
    • Stanowisko, Redaktor ds. politycznych
  • Czas czytania: 4 min

To była niezwykła chwila. Brytyjski minister przemawiający w Izbie Gmin nazwał brata króla Karola „niegrzecznym, aroganckim i roszczeniowym".

Należy przyznać, że Chris Bryant był niemal tak samo nieprzychylny wobec Andrzeja Mountbatten-Windsora jako poseł opozycji - 15 lat temu, gdy pojawiały się opinie, że ówczesny książę powinien stracić stanowisko rządowego wysłannika ds. handlu.

Jego poglądy nie są więc niczym nowym. Mimo to jego niedawna wypowiedź - w imieniu rządu - pokazuje niemal całkowite załamanie się szacunku dla Mountbatten-Windsora.

Jednak sama debata w Izbie Gmin - zapoczątkowana przez postulat Liberalnych Demokratów, by opublikować dokumenty w sprawie mianowania byłego księcia na stanowisko wysłannika handlowego - nie świadczyła o kryzysie parliamentarnych norm wokół dyskusji o rodzinie królewskiej.

Andrzeja Mountbatten-Windsora praktycznie z niej wykluczono – wyrzekli się go krewni i klasa polityczna, został też pozbawiony tytułów.

Dlatego parlamentarne konwencje, które od dawna ograniczają debatę na temat monarchy i jego rodziny, nie mają już do niego zastosowania. W tym sensie można było go swobodnie krytykować.

Uwagi dotyczące innych członków rodziny królewskiej były znacznie bardziej stonowane - lub nie pojawiały się wcale.

Parlamentarzyści dali jednak wyraz obawom dotyczącym konwencji. Niektórzy dali do zrozumienia, że zwyczajowa powściągliwość zbyt długo hamowała dyskusję - i że musi się to zmienić.

Po co ograniczenia dotyczące krytyki rodziny królewskiej? - pytali niektórzy. Dlaczego ustawa o dostępie do informacji publicznej utrudnia zadawanie pytań o monarchię? Dlaczego Londyn nie miałby przeprowadzić publicznego dochodzenia w sprawie wszystkich niedawnych doniesień?

Rząd zapowiedział, że opublikuje dokumenty dotyczące mianowania Andrzeja 25 lat temu na stanowisko wysłannika handlowego. Do pozostałych kwestii podchodzi jednak z większą ostrożnością. Jednocześnie deklaruje, że chce „szybko" dążyć do usunięcia Mountbatten-Windsora z linii sukcesji.

Dopiero okaże się, jak trwałe i powszechne — lub wręcz przeciwnie — jest pragnienie wprowadzenia w przepisach i konwencjach radykalnych zmian.

Podobne rzeczy - w brytyjskim stylu - lubią opierać się reformom. Jednak pojawiające się w miarowym rytmie nowe doniesienia i wydarzenia mogą coś zmienić. Zobaczymy.

Prawdą jest również, że konwencje cechuje pewna subtelność. Debata na temat rodziny królewskiej nie jest zakazana – Biblioteka Izby Gmin wskazuje na ustawę o radcach stanu z 2022 r. (ang. Counsellors of State Act), która była przedmiotem pełnej debaty w Izbie Gmin i Izbie Lordów.

Co oczywiste, rodzina królewska jest traktowana inaczej niż reszta Brytyjczyków - zarówno w parlamencie, jak i poza nim. Niektórzy to cenią, inni nie, ale to fundamentalny element dziedzicznej monarchii.

Jeszcze jedna uwaga na koniec. Podczas debaty parlamentarnej tydzień po aresztowaniu Andrzeja - w związku ze śledztwem karnym w jego sprawie - żaden z posłów nie przedstawił bezpośrednich argumentów na rzecz zniesienia monarchii.

Należy przyznać, że przez większą część debaty głos zabrało niewielu parlamentarzystów. Niektórzy członkowie obecnej Izby Gmin woleliby od monarchii głowę państwa wyłanianą w wyborach.

Jednak kwestia republiki wydaje się dziś priorytetem dla mniejszej liczby posłów niż w przeszłości.

Choć niektórym może się to wydawać sprzeczne z intuicją - biorąc pod uwagę ujawniane dziś publicznie informacje, postrzegane przez wielu jako bezustanny pokaz grozy - niedawne wydarzenia nie wywołały jeszcze, przynajmniej nie wśród wielu parlamentarzystów, debaty na temat podstaw brytyjskiego modelu państwa.

Dla wszystkich w Pałacu Buckingham, którzy próbują przygotować się na kolejny rozdział tej sagi, przynajmniej to może być pewnym pocieszeniem.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska