Biohacking: czy można 'zhakować' swoje ciało, by żyć dłużej?

Kobieta poddawana terapii światłem czerwonym.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Biohakerzy twierdzą, że dzięki hakowaniu własnej biologii, ich ciała i mózgi działają lepiej. I nie chodzi już tylko o eksperymenty przy kuchennym blacie.
Czas czytania: 4 min

Biohacking, który obiecuje, że dzięki odpowiednim poprawkom – „hackom" – nasze ciało i mózg będą działać lepiej, stał się jednym z najnowszych trendów zdrowotnych.

Suplementy oparte na DNA, maty imitujące elektromagnetyczną częstotliwość Ziemi oraz terapia czerwonym światłem to tylko niektóre z metod używanych w pogoni za poprawą samopoczucia, odwróceniem procesu starzenia i dłuższym życiem – nowym trendem znanym jako biohacking, w którym ciało traktowane jest jak maszyna.

Biohacking obejmuje modyfikowanie snu, diety i ćwiczeń, oraz śledzenie każdego parametru zdrowia w dążeniu do spowolnienia procesu starzenia.

Wielomiliardowy przemysł

Ilustracja przedstawiająca serce biegnące na bieżni, podłączone do monitorów śledzących różne parametry.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Many biohackers tweak sleep, diet and exercise in an attempt to improve their wellbeing and reverse ageing

Trend pojawił się po raz pierwszy około dwóch dekad temu jako „biologia garażowa", ale w ostatnich latach zyskał na popularności. Obecnie jest to szybko rozwijająca się branża łącząca biologię, technologię i sztuczną inteligencję. Obiecuje optymalizację organizmu dzięki suplementom, zabiegom i zaskakującym gadżetom, takim jak wspomniane wcześniej maty czy pokrowce na telefony blokujące promieniowanie.

Przewiduje się, że wielomiliardowa branża do 2030 roku niemal potroi swoją wartość.

Ale czy te nowe, często niepotwierdzone naukowo metody, rzeczywiście warte są czasu i pieniędzy?

Biohakerzy twierdzą, że dzięki hakowaniu własnej biologii, ich ciała i mózgi działają lepiej. I nie chodzi już tylko o eksperymenty przy kuchennym blacie.

Biohacking w mediach społecznościowych

W mediach społecznościowych trend jest wszędzie. Influencerzy obiecują, że spersonalizowane pod użytkownika dane w czasie rzeczywistym mogą zoptymalizować wszystko – od wydajności po długość życia.

Wśród najbardziej znanych influencerów jest rodzina Lolli ze Stanów Zjednoczonych, która zamieniła własne kryzysy zdrowotne w dopracowaną, wieloplatformową markę medialną. Nawet ich dzieci, dziewięcioletnia Love i siedmioletni Legend, angażują się w optymalizację swoich ciał.

Ich rodzice, Anthony i Tereza mówią, że problemy zdrowotne sprawiły, że zdecydowali się zamienić rodzinne życie w całodobowy eksperyment biologiczny.

„Impulsem był moment, gdy u mojego męża zdiagnozowano otyłość. To naprawdę mocno w nas uderzyło," powiedziała Tereza BBC World Service.

„Jego waga wzrosła do 315 funtów (143 kg), a mniej więcej w tym samym czasie nasz syn był wielokrotnie błędnie diagnozowany. Pomyśleliśmy: dość tego, musimy wziąć odpowiedzialność za własne zdrowie i nie zrzucać jej na lekarzy czy system medyczny."

W rezultacie rodzina Lolli stała się częścią rosnącego ruchu, który traktuje ludzkie ciało jak oprogramowanie – coś, co zawsze można ulepszyć.

I nie są jedynymi. Biohacking, niegdyś zarezerwowany dla elitarnych sportowców i szefów branży technologicznej, staje się mainstreamem, a firmy na tym zarabiają.

Wielki biznes

Kobieta leży w kapsule tlenowej.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, W ciągu ostatnich kilku lat metody biohackingu, takie jak terapia tlenem hiperbarycznym, zyskały na popularności

Once reserved for elite athletes and tech executives, biohacking is becoming mainstream, and businesses are cashing in.

Chuck Morris prowadzi Midtown Biohack na Manhattanie. Oferta obejmuje 10‑sekundowy trening, który Chuck nazywa treningiem elektrycznym, a także sesje siłowe prowadzone przez AI, w których 20‑minutowy trening odpowiada tygodniowi tradycyjnych ćwiczeń, jak podaje strona Midtown Biohack.

Chuck rozszerza obecnie działalność na Hamptons, Atlantę i Miami.

Celuje w to, co nazywa sportowcem przemysłowym: pracowników biurowych, filmowców – ludzi, którzy wpatrują się w ekran przez 12 godzin dziennie.

„Jeśli myślisz, że biohacking wymaga bycia superbogatym lub należenia do 1% najzamożniejszych, chcę to obalić. Cena jest tu równa trzem sesjom treningu personalnego tygodniowo," powiedział Morris.

„Więc każdy, kto płaci za trenera personalnego w tej okolicy trzy razy w tygodniu, może przekierować te same pieniądze i otrzymać dziesięciokrotnie lepszy efekt."

Biohacking staje się dużym biznesem również poza USA.

Założone przez Joannę Bensz oraz księcia Michaela von Liechtensteina Longevity Center ma oddziały w Polsce i w Szwajcarii. Na swojej stronie internetowej oferuje "spersonalizowane strategie", która mają "wydłużać zdrowe lata życia i pomagać zachować witalność na dłużej" i obejmują "interwencje" takie jak tlenoterapia hiperbaryczna, światło podczerwone, zarządzanie stresem i coaching metaboliczny.

W Londynie HUM2N, prowadzone przez dr. Mohammeda Enayata, oferuje rozwiązania z zakresu długowieczności, takie jak krioterapia i terapia tlenem hiperbarycznym, która nasyca organizm tlenem pod zwiększonym ciśnieniem.

Z kolei The Longevity Suite, założone w 2019 r. przez Massimo Gualerziego, Luigiego Caterino, Elisę Mondelli i Robertę Bianchi, ma centra we Włoszech, Hiszpanii i Szwajcarii. Ich opcje biohackingu obejmują Eternal Youth TMR, opisany na ich stronie jako zabieg, który „wykorzystuje moc pól magnetycznych o niskiej częstotliwości i niskiej intensywności, by specyficznie stymulować tkanki biologiczne".

Expand Labs, znajdujące się w rumuńskiej stolicy Bukareszcie i założone przez Răzvana Preduchina, Emiliana Popę i Jacka Harlanda, oferuje wg ich strony internetowej technologie długowieczności, takie jak sauny ozonowe i na podczerwień, aby optymalizować metabolizm oraz wspierać procesy regeneracji i przeciwstarzeniowe.

Podzielone opinie

Ale wraz z pojawianiem się kolejnych firm zajmujących się biohackingiem, nie wszyscy są przekonani, a specjaliści medyczni poddają w wątpliwość skuteczność, a nawet bezpieczeństwo niektórych technik biohackingu.

„W przypadku większości rzeczy, które są reklamowane, nie wiemy, czy są bezpieczne, ani czy są bezpieczne w połączeniu [z innymi]. Jest to problem," powiedział dr Nir Barzilai, dyrektor Instytutu Badań nad Starzeniem się w Albert Einstein College of Medicine.

„Jest wiele firm, które sprzedają suplementy, witaminy lub inne rzeczy, które reklamują jako lek na długowieczność, i to jest problem, bo nie wiemy, czy to w ogóle prawda," powiedział.

„Nie mamy wystarczających informacji, by to zrozumieć, a firmy powinny mieć możliwość prowadzenia badań klinicznych, by faktycznie pokazać, że ich produkty mają dobry efekt."

Dr Barzilai mówi, że wzrost branży biohackingu niesie zarówno korzyści, jak i pułapki.

„Pozytywne jest to, że gdy branża rośnie w ten sposób, oznacza to, że ludzie wiedzą, iż starzenie można 'zhakować', i chcą to robić," powiedział.

„Naszym wyzwaniem jest to, jak uporządkować tę wielką dżunglę. Jak sprawić, by była bezpieczna?"

Biohacking otworzył drzwi do czegoś w rodzaju gorączki złota: wielomiliardowej branży, w której wielu twierdzi, że suplementy i zabiegi mogą pomóc ludzkiemu ciału żyć dłużej. Jednak nikt nie może wiedzieć na pewno, ile czasu mu zostało.

Artykuł powstał na podstawie programu BBC World Service Business Daily. Możesz go posłuchać (w języku angielskim) tutaj: https://www.bbc.co.uk/sounds/play/w3ct6sdh

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Andreea Gheorghe i Magdalena Mis