Czym jest 'lüften' i dlaczego jest o tym głośno w USA

Młoda kobieta widziana od tyłu otwiera białe zasłony przed oknem

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Palko Karasz
    • Stanowisko, BBC News Polska
  • Czas czytania: 3 min

Niemiecka praktyka regularnego wietrzenia domu – lüften - robi furorę w mediach społecznościowych, zwłaszcza w Ameryce Północnej, gdzie twórcy zajmujący się tematyką zdrowia zaczęli wychwalać jej korzyści.

W mediach społecznościowych pojawiły się krótkie filmy zachęcające do szerokiego otwierania okien i wpuszczania świeżego powietrza do pomieszczeń nawet w okresie, kiedy zimowe temperatury gwałtownie spadły w dużej części półkuli północnej.

Co stoi za tym trendem i czy wszyscy powinniśmy wpuszczać do domów więcej świeżego powietrza?

Czym jest jest 'lüften'?

Lüften to po niemiecku wietrzenie pomieszczeń. Jest to oczywiście zjawisko globalne, jednak często kojarzone właśnie z Niemcami.

W niezliczonych krótkich filmach i skeczach, które mówią o "bekaniu domu", turyści oraz nowi mieszkańcy opisują uchylne okna i tendencję do ich otwierania kilka razy dziennie - niezależnie od pogody - jako duży szok kulturowy.

Dla samych Niemców jest to nawyk uznawany za sposób na utrzymanie domów wolnych od pleśni, zapewnienie zdrowego klimatu, a nawet oszczędzanie na rachunkach za energię, ponieważ suche powietrze jest łatwiejsze i szybsze do ogrzania.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel widoczna przez szybę, w maseczce FFP2, stoi przed obrazem przedstawiającym kwiaty w Urzędzie Kanclerskim w Berlinie, w czerwcu 2021 roku.

Źródło zdjęcia, Getty Images

W szczytowym okresie pandemii koronawirusa w 2020 r., ówczesna kanclerz, Angela Merkel, opisała lüften jako „jeden z najtańszych i najskuteczniejszych sposobów" na ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby, co przyczyniło się do światowej fascynacji ta praktyką.

I choć wentylacja nie jest niemieckim wynalazkiem, to właśnie systematyczny charakter tego nawyku najbardziej interesuje zagranicznych obserwatorów. Właściciele mieszkań w Niemczech zazwyczaj wymagają od najemców codziennego wietrzenia, a niektóre szkoły mają harmonogramy wietrzenia sal lekcyjnych.

Istnieje specjalna terminologia, którą brytyjska gazeta „Guardian" przetłumaczyła jako „wentylację uderzeniową" - „stoßlüften" - polegającą na szerokim otwarciu okna, aby umożliwić cyrkulację powietrza, oraz wentylację krzyżową - „querlüften" - polegającą na otwarciu więcej niż jednego okna w celu utworzenia przeciągu.

Niemiecki 'bohater' wentylacji

Zamarznięte okno w starym berlińskim mieszkaniu widziane od środka; po szybach spływa skroplona para. Z zewnątrz wpada dzienne światło, a przez mglistą, zamarzniętą powierzchnię widać zarys innego budynku mieszkalnego.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Według Lady Hensen Centnerovej, która bada komfort cieplny na Eindhoven University of Technology w Holandii, przekonanie, że zanieczyszczone powietrze może szkodzić zdrowiu, istnieje od czasów starożytnych.

Jedną z kluczowych postaci we współczesnym rozumieniu wentylacji był Max J. Pettenkofer, profesor higieny na Uniwersytecie w Monachium w drugiej połowie XIX wieku, gdzie założył pierwszy na świecie Instytut Higieny.

„Jest w pewnym sensie bohaterem wszystkich badaczy tego tematu, ponieważ naprawdę stworzył podstawy," powiedziała Hensen-Centnerová.

Jego progi stężenia dwutlenku węgla (CO2) w pomieszczeniach są stosowane do dzisiaj. Twierdził, że „dobre" powietrze w pomieszczeniach nie powinno przekraczać 700 cząsteczek CO2 na milion, aby zapewnić ludziom komfort. Obecnie powietrze na zewnątrz określane jako najwyższej jakości ma ponad 400 cząsteczek CO2 na milion - symboliczny próg przekroczony dekadę temu.

Pettenkofer, uważany za twórcę higieny jako dyscypliny, zauważył, że poza CO2 jakość powietrza w pomieszczeniach pogarszają także drobne cząsteczki pochodzące ze skóry i płuc. Połączenie tych czynników niekoniecznie wywoła chorobę, ale może osłabić odporność człowieka na czynniki, które ją powodują.

Ale Pettenkofer nie był jedyny. Prekursorka nowoczesnego pielęgniarstwa, Brytyjka Florence Nightingale, podkreślała znaczenie wentylacji dla pacjentów, pisząc w 1859 r., że pierwszą zasadą pielęgniarstwa jest „utrzymywać powietrze wewnątrz tak czyste, jak powietrze na zewnątrz."

Czy powinniśmy praktykować 'lüften'?

Widoczna jest dłoń regulująca termostat domowego grzejnika.

Źródło zdjęcia, PA

W Niemczech istnieje wiele oficjalnych porad dotyczących najlepszego sposobu wentylowania domu lub biura, aby uniknąć problemów takich jak pleśń czy przeziębienia. Rząd udostępnia szczegółowe wskazówki jak to robić:

  • wietrz pomieszczenia kilka razy dziennie, najlepiej tworząc przeciąg poprzez otwarcie przeciwległych okien
  • latem pozostaw okna otwarte na 20–30 minut
  • zimą ogranicz wietrzenie do 5–10 minut
  • na czas wietrzenia wyłącz ogrzewanie

Czy więc powinniśmy się do tego stosować? Eksperci twierdzą, że zależy to od rodzaju budynku, w którym mieszkamy.

Współczesne domy mają zazwyczaj bardziej szczelne okna, co zwiększa potrzebę wentylacji. Jednak w Unii Europejskiej przepisy budowlane wymagają, by nowe domy miały wbudowane systemy wentylacji pozwalające na wymianę powietrza.

Hensen-Centnerová twierdzi, że systemy te są bardziej skuteczne niż liczenie na to, że ludzie sami otworzą okna.

Tymczasem ekstremalne temperatury spowodowane zmianami klimatycznymi stanowią jeszcze większe wyzwanie nie tylko dla naszego komfortu cieplnego, ale też zdrowia. W wielu częściach Europy domy nie są budowane z myślą o coraz gorętszych latach. Dlatego chłodzenie budynków będzie kolejnym dużym problemem, mówi Hensen-Centnerová.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis