Nagrania pokazują, jak izraelscy żołnierze postrzelili palestyńskiego chłopca i stali obok, gdy wykrwawiał się na śmierć
- Autor, Joel Gunter
- Stanowisko, Relacja z okupowanego Zachodniego Brzegu
- Czas czytania: 7 min
Ta historia zawiera szczegóły i nagrania wideo, które mogą być dla niektórych czytelników wstrząsające.
W listopadzie ubiegłego roku 14-letni palestyński chłopiec, Jad Jadallah, został postrzelony z bliskiej odległości przez izraelskich żołnierzy w obozie dla uchodźców na okupowanym Zachodnim Brzegu.
Gdy Jad leżał nieprzytomny w wąskiej uliczce, żołnierze utworzyli wokół niego kordon i zablokowali dwie palestyńskie karetki, uniemożliwiając im dotarcie do niego.
Zgodnie z nagraniami wideo i relacjami świadków, żołnierze (łącznie 14 osób) przez co najmniej 45 minut stali wokół Jada, podczas gdy on krwawił z jednej lub więcej ran postrzałowych.
Wszyscy izraelscy żołnierze przechodzą szkolenie z zakresu udzielania pomocy medycznej w sytuacjach urazowych, a każda jednostka bojowa powinna mieć specjalnie przeszkolonego medyka, jednak żaden z żołnierzy nie udzielił Jadovi ratującej życie pomocy. W pewnych momentach wydawali się ignorować jego powtarzające się próby zwrócenia ich uwagi.
Siły Obronne Izraela (IDF) poinformowały BBC, że żołnierze udzielili „wstępnej pomocy medycznej", lecz rzecznik odmówił podania jakichkolwiek szczegółów dotyczących charakteru i czasu jej udzielenia.
IDF oskarżyły także Jada o rzucenie kamieniem, co zgodnie z zasadami użycia broni może uprawniać żołnierzy do użycia siły z konsekwencjami dla życia.
Jednak nagranie z incydentu pokazuje żołnierza IDF, który po postrzeleniu Jada upuszcza obok niego jakiś przedmiot, a następnie robi mu zdjęcie – działanie, które rodzina chłopca oraz wiodąca organizacja praw człowieka uznają za próbę sfingowania dowodów.
Żołnierze ostatecznie umieścili Jada na tylnym siedzeniu izraelskiego pojazdu wojskowego, lecz w pewnym momencie – przed lub po tym wydarzeniu – chłopiec zmarł.
Nadal nie jest jasne, w które części ciała i ile razy został postrzelony, ponieważ izraelskie wojsko odmówiło zwrotu jego ciała rodzinie oraz odpowiedzi na pytania dotyczące obrażeń.

Postrzelony z bliskiej odległości
Jad urodził się i wychował w Al-Far'a, obozie dla uchodźców na Zachodnim Brzegu, zamieszkanym przez około 10 tys. Palestyńczyków. Podobnie jak inne obozy na okupowanych terytoriach, jest on często celem izraelskich nalotów wojskowych, które, jak twierdzi Izrael, są konieczne do zwalczania działających tam grup zbrojnych.
Pod wieloma względami śmierć Jada nie była odosobniona. Według ONZ w ubiegłym roku 55 dzieci zginęło z rąk izraelskich sił na Zachodnim Brzegu, a od ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r. zginęło tam 227 dzieci.
W tej sprawie wyróżniają się jednak dwie rzeczy. Po pierwsze – fakt, że Jad przez długi czas leżał bez pomocy, otoczony przez tylu żołnierzy, w trakcie gdy umierał. Po drugie – pojawienie się wielu nagrań wideo z incydentu, które BBC zweryfikowało.
Dokładny moment postrzelenia został zarejestrowany przez kamerę monitoringu w obozie. Nagranie pokazuje trzech chłopców stojących na rogu wąskiej uliczki. Najpierw zaglądają w prawo, gdzie – według świadków – izraelskie pojazdy wojskowe chwilę wcześniej odjechały w kierunku wyjazdu z obozu.

Jeden z dwóch kolegów Jada powiedział BBC, że chłopcy wyszli na zewnątrz po tym, jak w grupie komunikacyjnej obozu pojawiła się informacja, że izraelskie jednostki opuszczają teren. Zaglądali za róg, by to sprawdzić.
Nie wiedząc o tym, Jad i jego koledzy nie zauważyli czterech izraelskich żołnierzy, którzy pozostali na miejscu i stali zaledwie kilka metrów dalej, ukryci za ścianą po ich lewej stronie. Przyjaciele Jada zauważyli żołnierzy pierwsi i uciekli w górę uliczki. Jad albo ich nie dostrzegł, albo zobaczył ich zbyt późno.
Nagranie z monitoringu pokazuje, jak prowadzący żołnierz wchodzi w kadr w odległości mniejszej niż trzy metry od Jada, podnosi karabin i otwiera ogień. Jad wykonuje ruch sugerujący moment trafienia. W tym miejscu w obozie widoczne są ślady po kulach na ścianie.
Najprawdopodobniej już ranny, Jad biegnie w górę uliczki, a żołnierz zdaje się obracać i kierować broń w jego stronę. Na nagraniu widać unoszący się kurz przed chłopcem, co sugeruje, że żołnierz nadal strzelał do niego od tyłu.

Po kilku metrach Jad upada, znikając z kadru. Wkrótce potem inne nagranie, dyskretnie zrobione przez mieszkańca obozu, pokazuje dalszy przebieg zdarzeń z przeciwnej strony. Ujęcia te rejestrują jedne z ostatnich chwil życia chłopca.
Widać na nich, jak nastolatek wielokrotnie próbuje zwrócić na siebie uwagę żołnierzy, machając rękami i rzucając w ich stronę czapkę. Żołnierze wydają się ignorować jego wysiłki i odkopują czapkę z powrotem.
Matka Jada, zaalarmowana strzałami, próbowała dotrzeć do syna pieszo, lecz – jak twierdzi ona i inni świadkowie – została zatrzymana przez izraelskich żołnierzy. Inny mieszkaniec zadzwonił po pomoc, a karetka została natychmiast wysłana i dotarła na miejsce po ośmiu minutach, zgodnie z rejestrem połączeń udostępnionym BBC przez Palestyński Czerwony Półksiężyc.
Główny ratownik, Hassan Fouqha, powiedział, że jego zespół został zatrzymany przez żołnierzy pod groźbą broni i nie dopuszczony do Jada, który leżał około stu metrów dalej, w ich zasięgu wzroku.

Fouqha i jego załoga musieli bezradnie patrzeć, jak Jad wykrwawia się z postrzałowych ran. Ratownik powiedział, że obserwowali to przez co najmniej 35 minut, nie mogąc nic zrobić. Wezwał drugą karetkę z innego kierunku, lecz ta również została zatrzymana przez żołnierzy.
„Próbowaliśmy kilkakrotnie podejść bliżej, sygnalizowaliśmy, by pozwolili nam dotrzeć do dziecka, ale zostaliśmy całkowicie zablokowani," powiedział Fouqha. „Mogliśmy do niego dotrzeć i udzielić pomocy medycznej, ale nam na to nie pozwolono. Nie wiemy, jaki był tego cel, ale tak właśnie było."
IDF poinformowały BBC, że udzieliły Jadowi „wstępnej pomocy medycznej" po upewnieniu się, że nie ma na sobie ukrytego ładunku wybuchowego. Nagrania z incydentu oraz osobne ujęcia monitoringu pokazujące Jada wychodzącego z domu wskazują, że miał na sobie jedynie koszulkę i dżinsy.
Na pytania o rodzaj odniesionych obrażeń i udzieloną pomoc medyczną IDF odmówiły odpowiedzi.
Oskarżony o podłożenie kamienia
IDF twierdzą, że Jad rzucił kamieniem i był „terrorystą", który „próbował zaatakować siły".
Rodzina chłopca oskarża jednak żołnierzy o próbę sfabrykowania dowodów, po tym jak pojawiło się nagranie pokazujące jednego z nich wchodzącego w kadr, upuszczającego ciężki przedmiot obok Jada i robiącego mu zdjęcie.
„Podrzucili obok niego kamień, żeby go wrobić i sprawić wrażenie, że to on rzucał w nich kamieniami" – powiedziała matka Jada, Safa. „Widać to na nagraniu. Każdy, kto je obejrzy, to zobaczy."
Organizacje praw człowieka twierdzą, że izraelscy żołnierze na Zachodnim Brzegu działają w oparciu o liberalną politykę „otwartego ognia", w ramach której często strzelają do osób nie stanowiących bezpośredniego zagrożenia dla ich życia, w tym do dzieci rzucających w ich stronę kamieniami.
Shai Parnes z izraelskiej organizacji praw człowieka B'Tselem powiedział BBC, że nagranie sugeruje możliwość podrzucenia kamienia, aby uzasadnić użycie broni.
„Trudno jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie widzimy – czy to kamień i czy próbowano go nim obciążyć," powiedział Parnes. „Ale myślę, że każdy, kto obejrzy to z otwartym umysłem, prawdopodobnie dojdzie do takiego wniosku."
Taki czyn byłby – jak dodał – „haniebny". „Ale mieliśmy już inne przypadki, w których izraelskie siły w taki czy inny sposób próbowały po fakcie wrobić Palestyńczyka. To nie byłby pierwszy raz, gdy widzimy coś takiego na nagraniu."
Zapytane bezpośrednio o zarzut podrzucenia kamienia, IDF nie odpowiedziały.

Wiele okoliczności śmierci Jada – w tym ile razy został postrzelony oraz kiedy i gdzie zmarł – pozostaje niejasnych, ponieważ IDF odmówiły zwrotu jego ciała i udzielenia szczegółowych informacji.
Odmowa zwrotu zwłok osób zabitych przez IDF nie jest rzadkością. Według doniesień izraelskie władze przetrzymują obecnie ciała 776 Palestyńczyków lub innych osób oskarżonych bądź podejrzewanych o przeprowadzenie ataków.
Zapytane przez BBC, IDF odmówiły wyjaśnienia, dlaczego przetrzymują ciało Jada. Jego matka, Safa, powiedziała, że siły albo próbują coś ukryć, albo dopuszczają się formy celowego okrucieństwa.
„Może chodzi tylko o to, by działać nam na nerwy, wyczerpać nas, zabić naszą cierpliwość," powiedziała. „Ale jesteśmy cierpliwi, mamy nadzieję i będziemy czekać. Dziś, jutro czy za sto lat – odzyskamy go. Jeśli Bóg pozwoli, odzyskamy go."
Alaa Badarna współtworzył ten reportaż. Zdjęcia: Joel Gunter.
Edycja: Kamila Koronska












