Jak bardzo aresztowanie Andrzeja może zaszkodzić rodzinie królewskiej?

Źródło zdjęcia, PA
- Autor, Jonny Dymond
- Stanowisko, Royal correspondent
- Czas czytania: 4 min
Czy to może skończyć się inaczej niż źle dla brytyjskiej rodziny królewskiej i monarchii?
Brat króla został aresztowany, zabrany z domu na terenie posiadłości królewskiej w Sandringham, sfotografowany i pobrano od niego odciski palców.
Jeszcze kilka dni temu był to człowiek mieszkający w Royal Lodge - trzydziestopokojowej rezydencji w Windsor Great Park.
Zaledwie kilka tygodni temu to właśnie „książę" Andrzej wydał oświadczenie za pośrednictwem Pałacu, w którym ogłaszał swoją gotowość do służby i niewinność.
Zaledwie kilka miesięcy temu sfotografowano go na schodach katedry westminsterskiej, wśród pozostałych członków rodziny podczas pogrzebu księżnej Kentu.
A przez wiele lat po odejściu w 2011 r. ze stanowiska wysłannika handlowego wykorzystywał Pałac Buckingham jako tło dla swojego przedsięwzięcia inwestycyjnego Pitch@Palace.
Nikt nie zazdrościłby teraz pozycji króla; jego zwolennicy wskazują na działania, które już podjął – pozbawienie brata tytułów i domu, a także obietnicę współpracy w przypadku wszelkich dochodzeń.
Wskazują na to, co według nich pokazało szybkość i determinację.
Wskazują na oświadczenie wydane kilka godzin po aresztowaniu Andrzeja Mountbatten-Windsora. Oświadczenie, które nie zawierało ani jednej wzmianki o więzach krwi między królem a Andrzejem.
W liście król wyraził swoje „głębokie zaniepokojenie" sprawą „Andrzeja Mountbatten-Windsora i podejrzeniem o nadużycie stanowiska publicznego" jednocześnie zapewniając, że władze „mogą liczyć na nasze pełne i bezwarunkowe wsparcie oraz współpracę".
Według jego obrońców oznacza to, że król odkłada na bok wszelką lojalność rodzinną, jaką może czuć.
Jonathan Dimbleby, biograf i przyjaciel króla, w czwartek w programie BBC World at One nakreślił granicę między rodziną królewską a monarchią.
„Nie sądzę, aby miało to negatywny wpływ na monarchię," powiedział o aresztowaniu. „Uważam, że należy oddzielić pojęcie rodziny od instytucji monarchii".
„Myślę, że to bardzo ważne. Bardzo łatwo jest pogodzić te dwie rzeczy".
Niektórzy uważają, że aresztowanie da rodzinie królewskiej i pałacowi trochę oddechu, a traktowanie Andrzeja Mountbatten-Windsora jak kolejnego podejrzanego zmniejszy wyrządzone szkody.
Może to być odrobina pocieszenia w dniu fatalnych wiadomości. Ale to wciąż dalekie od "szklanki do połowy pełnej".
Przez lata - przez dziesięciolecia - Pałac, instytucja służąca rodzinie królewskiej pod jej kierownictwem, wyznaczała granicę między publiczną rolą członków rodziny a ich życiem prywatnym.

Źródło zdjęcia, Reuters
Kiedy Andrzej wycofał się z życia publicznego, Pałac przestał go reprezentować.
Jednak dla większości osób to rozróżnienie – tak ważne dla Pałacu – jest zupełnie niezrozumiałe; Pałac, rodzina królewska, monarchia – wszystko to wydaje się być jednym.
Andrzej może nie pojawiał się od jakiegoś czasu na balkonie Pałacu Buckingham, jednak przez ponad sześćdziesiąt lat był częścią tego, co jego ojciec, książę Filip, nazywał „rodzinną firmą".
Idea, że jest to lub była to „sprawa prywatna", jest bez sensu. Mountbatten-Windsor to były książę Andrzej, który pozostaje w linii sukcesji do tronu. Królewska krew jest istotą monarchii dziedzicznej.
Nawet gdyby był zwykłym „zwykłym obywatelem", jego przeszłe powiązania z rodziną królewską i tym miejscem wystarczyłyby, aby monarchia znalazła się w centrum kontrowersji.
Kto wie, co wyniknie z „pełnej" współpracy z organami śledczymi, którą obiecał król?
Pałac wskazuje na bezprecedensowe dotychczas działania króla – pozbawienie Andrzeja tytułów i domu, zaoferowanie pomocy oraz powstrzymanie się od wszelkich prób uzyskania przychylności władz.
Nie ma wątpliwości, że król zmagał się z trudną sytuacją, próbując pogodzić lojalność wobec rodziny, którą odziedziczył po objęciu tronu, z obowiązkami wobec korony.
Ale monarchia opiera się na ciągłości; jest ona sumą tego, co było wcześniej, a także żywym organizmem, który reaguje na teraźniejszość.
Zwolennicy króla podkreślają, jak wiele zrobił. Krytycy instytucji będą pytać, dlaczego nie podjęto działań wcześniej, dlaczego nie było większej dociekliwości w miarę napływania doniesień i zarzutów oraz w którym momencie i dlaczego zmieniono podejście do byłego księcia.
Dramat dnia minie, ale szkoda już została wyrządzona. Pytanie dla Pałacu, rodziny królewskiej i korony brzmi: co będzie dalej?
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








