'Następnym razem w Moskwie?': Wnioski po szczycie Trumpa i Putina na Alasce
- Autor, Laura Gozzi
- Stanowisko, BBC News
- Czas czytania: 5 min
Spotkanie o wysokiej stawce między prezydentem USA Donaldem Trumpem a jego rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem było zapowiadane jako ważny krok w kierunku pokoju w wojnie w Ukrainie.
Ale bez zawieszenia broni i zaproszenia do Moskwy, prawie trzygodzinne spotkanie między dwoma przywódcami przyniosło więcej pytań niż odpowiedzi.
Oto pięć kluczowych wniosków ze szczytu na Alasce.
Putin powitany na światowej scenie czerwonym dywanem
Kiedy w piątek prezydent Władimir Putin powrócił na światową scenę, niebo na Alasce było zachmurzone. Na czerwonym dywanie rozłożonym na płycie lotniska bazy wojskowej Elmendorf-Richardson czekał prezydent USA Donald Trump.
Gdy Putin podszedł, Trump zaklaskał. Obaj przywódcy serdecznie uścisnęli sobie dłonie i uśmiechali się do siebie.
Był to niezwykły moment dla Putina - przywódcy, którego większość krajów zachodnich odsunęła na margines po rozpoczęciu przez Moskwę pełnoskalowej inwazji Ukrainy w 2022 r.
Od tego czasu jego podróże międzynarodowe były w dużej mierze ograniczone do krajów przyjaznych Federacji Rosyjskiej, takich jak Korea Północna i Białoruś.
Fakt, że szczyt na Alasce w ogóle się odbył, był zwycięstwem Putina. Ale to powitanie przerosło najśmielsze marzenia Kremla. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy Putin przeszedł drogę od pariasa w oczach Zachodu do przyjęcia na amerykańskiej ziemi jak partner i przyjaciel.
Na dodatek, w pozornie spontanicznym geście, Putin zdecydował się skorzystać z przejazdu do bazy w opancerzonej limuzynie Trumpa zamiast jechać swoją państwową limuzyną na moskiewskich tablicach.
Gdy pojazd odjechał, kamery zrobiły zbliżenie na Putina siedzącego na tylnym siedzeniu i śmiejącego się.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Putin w obliczu pytań, których nigdy mu się nie zadaje
Przez 25 lat sprawowania władzy w Rosji Putin zdołał przejąć pełną kontrolę nad mediami, likwidując wolność dziennikarską i zastępując informacje propagandą. W kraju niemal nigdy nie mierzy się z niewygodnymi pytaniami reporterów.
Tymczasem już kilka minut po wylądowaniu na Alasce usłyszał w swoją stronę okrzyk jednego z dziennikarzy: „Czy przestanie pan zabijać cywilów?"
Jeśli pytanie go poruszyło, Putin nie dał tego po sobie poznać – wzruszył ramionami i odwrócił wzrok.
Podczas krótkiej i nieco chaotycznej sesji zdjęciowej padło więcej pytań, w tym jedno w języku rosyjskim, czy Putin byłby gotowy spotkać się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim na trójstronnym szczycie.
Ponownie nie było żadnej oczywistej reakcji ze strony rosyjskiego prezydenta poza tajemniczym uśmiechem.
Co powiedziano, gdy rozmowy zakończyły się wcześniej niż oczekiwano?
Światowe media zgromadzone w pokoju z Putinem i Trumpem spodziewały się konferencji prasowej; zamiast tego obaj przywódcy wygłosili oświadczenia i nie odpowiadali na pytania reporterów.
Nietypowo, jako pierwszy głos zabrał Putin. Pochwalił "konstruktywną atmosferę wzajemnego szacunku" podczas "sąsiedzkich" rozmów, a następnie rozpoczął skondensowaną historię Alaski jako byłego rosyjskiego terytorium.
Gdy Putin przemawiał, Trump stał w milczeniu. Minęło kilka minut, zanim rosyjski prezydent wspomniał o tym, co nazwał "sytuacją w Ukrainie" - rzekomo katalizatorem szczytu.
Kiedy to zrobił, stwierdził, że chociaż osiągnięto nieokreślone "porozumienie", to "pierwotne przyczyny" konfliktu muszą zostać wyeliminowane przed osiągnięciem pokoju.
Sformułowanie to wywołało alarm w Kijowie i na Zachodzie, bo od początku wojny oznaczało zestaw trudnych do zaakceptowania, maksymalistycznych żądań Kremla: uznanie rosyjskiej suwerenności nad Krymem, Donieckiem, Ługańskiem, Zaporożem i Chersoniem, a także demilitaryzację Ukrainy, jej neutralność, brak zagranicznych wojsk oraz nowe wybory. W praktyce byłaby to kapitulacja.
Stało się jasne, że nie dojdzie do porozumienia.
Co nie zostało powiedziane?

Źródło zdjęcia, Getty Images
Co nieoczekiwane, biorąc pod uwagę kontekst i przesłanki szczytu, kiedy przyszła kolej na przemówienie Trumpa, ani razu nie wspomniał on o Ukrainie ani o możliwości zawieszenia broni. Najbliższe odniesienie do konfliktu stanowiło stwierdzenie, że ginie „pięć, sześć, siedem tysięcy osób tygodniowo", oraz zauważenie, że Putin również chciałby zakończenia rozlewu krwi.
Zwykle rozmowny Trump miał tym razem do powiedzenia mniej niż Putin. Jego oświadczenie było wyjątkowo krótkie i ogólnikowe. „Było wiele, wiele punktów, w których się zgodziliśmy," mówił.
„Poczyniliśmy wielki postęp podczas bardzo owocnego spotkania".
Nie podzielił się jednak żadnymi szczegółami i nie wydaje się, aby podjęto jakiekolwiek konkretne kroki w kierunku rozwiązania konfliktu ukraińskiego. Nie ogłoszono żadnych istotnych porozumień ani trójstronnego spotkania z prezydentem Zełenskim. Ku uldze Moskwy nie padło też ani słowo o „poważnych konsekwencjach", którymi Trump groził, jeśli nie dojdzie do zawieszenia broni.
„Nie doszliśmy do tego etapu," przyznał Trump.
Następnie, optymistycznie, choć niejasno, dodał: "Ale mamy bardzo duże szanse, aby to osiągnąć".
„Następnym razem w Moskwie" – Putin dodał po angielsku
Szczyt mógł nie przynieść żadnych namacalnych postępów w kierunku pokoju na Ukrainie, ale scementował zbliżenie między Rosją a USA.
Zdjęcia dwóch prezydentów wielokrotnie ściskających sobie dłonie i uśmiechających się do siebie obiegły media społecznościowe - podobnie jak zdjęcia amerykańskich żołnierzy klęczących podczas rozwijania czerwonego dywanu u stóp samolotu Putina.
Przed zakończeniem swojej wypowiedzi Putin odniósł się do jednego z częstych argumentów prezydenta USA - że konflikt w Ukrainie nigdy by się nie rozpoczął, gdyby Trump był u władzy.
Pomimo zapewnień Trumpa o "wielkim postępie", na szczycie na Alasce nie ujawniono niczego istotnego - jednak obaj przywódcy pozostawili otwarte drzwi do kolejnego spotkania, tym razem na rosyjskiej ziemi.
"Prawdopodobnie wkrótce znów się spotkamy," powiedział Trump.
Kończąc wspólne oświadczenie, w którym nie musiał składać żadnych obietnic, ustępstw ani kompromisów, Putin czuł się na tyle swobodnie, by przejść na angielski - co zdarza mu się rzadko. Chichocząc, spojrzał na Trumpa i powiedział:
"Następnym razem w Moskwie".
"Och, to interesujące," powiedział Trump.
„Pewnie spadnie na mnie za to krytyka, ale… mogę sobie wyobrazić, że to się wydarzy".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska













