Australijczycy będą musieli udowodnić, że są pełnoletni, aby uzyskać dostęp do filmów porno

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Lana Lam
- Stanowisko, Sydney
- Czas czytania: 5 min
Zgodnie z nowymi przepisami Australijczycy będą musieli wykazać, że ukończyli 18 lat, zanim uzyskają dostęp do treści dla dorosłych — w tym materiałów pornograficznych, gier wideo z kategorią wiekową R czy chatbotów AI z treściami o charakterze seksualnym.
Australijski regulator ds. bezpieczeństwa w sieci poinformował, że za naruszenia platformom będą grozić wysokie kary finansowe.
„Nie pozwalamy dzieciom wchodzić do barów, sklepów monopolowych, sklepów dla dorosłych ani kasyn, ale w przestrzeni internetowej… takich zabezpieczeń po prostu nie ma," powiedziała komisarz Julie Inman Grant.
Eksperci podkreślają, że nowe przepisy — wprowadzone trzy miesiące po zakazie korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16 roku życia — napotkają na podobne obawy dotyczące prywatności i prób obchodzenia technologii weryfikacji wieku.
W Australii, podobnie jak w wielu innych krajach, użytkownicy odwiedzający strony z treściami dla dorosłych są zazwyczaj proszeni o potwierdzenie pełnoletności przez zaznaczenie odpowiedniego pola.
Według nowych przepisów platformy będą musiały od poniedziałku wprowadzić znacznie bardziej rygorystyczne metody weryfikacji wieku.
Mogą być one oparte na technologii rozpoznawania twarzy, cyfrowych identyfikatorach lub danych z kart płatniczych.
Zgodnie z nowymi zasadami operatorzy wyszukiwarek, sklepów z aplikacjami, mediów społecznościowych, platform gamingowych, stron dla dorosłych oraz systemów AI — w tym chatbotów towarzyszących — muszą podjąć „realne działania", aby zapobiec narażeniu dzieci na treści dla dorosłych.
„Jeśli młoda osoba wyszuka w internecie treści dotyczące samobójstwa lub samookaleczeń, pierwszym wynikiem będzie numer wsparcia — a nie szkodliwe materiały," powiedziała komisarz ds. e‑bezpieczeństwa, Julie Inman Grant, przed ogłoszeniem nowych regulacji.
Według badań przeprowadzonych przez jej urząd jedna na trzy osoby w wieku 10–17 lat natrafiło w sieci na materiały o charakterze intymnym.
Badania ustaliły też, że ponad 70% niepełnoletnich zetknęło się w internecie z treściami przedstawiającymi intensywną przemoc, materiałami dotyczącymi samookaleczeń i samobójstw oraz treściami promujące zaburzenia odżywiania.
Na kilka dni przed wejściem w życie nowych przepisów australijski portal informacyjny Crikey podał, że RedTube, YouPorn i Tube8 — trzy strony pornograficzne należące do kanadyjskiej firmy Aylo — zablokowały użytkownikom z Australii możliwość zakładania kont i dostępu do treści.
Rzecznik Aylo powiedział, że choć firma zamierza stosować się do nowych zasad, nie uważa, by miały one chronić dzieci. Jego zdaniem regulacje „tworzą zagrożenia związane z prywatnością danych oraz narażają użytkowników na kontakt z nielegalnymi treściami na platformach, które nie będą przestrzegać przepisów".
Dr Rahat Masood, wykładowczyni cyberbezpieczeństwa na University of New South Wales (UNSW), oceniła, że nowe przepisy będą mieć ograniczony efekt.
„Prawo dotyczące weryfikacji wieku może podnieść bariery, ale raczej nie powstrzyma całkowicie młodych ludzi przed dostępem do treści objętych ograniczeniami", powiedziała.
Zwróciła też uwagę, że większość młodych użytkowników świetnie zna się na technologii: korzystają z VPN‑ów lub innych narzędzi, które pozwalają „oszukać" strony, sprawiając, że wyglądają na logujących się z innego kraju. Korzystanie z karty kredytowej lub dowodu tożsamości rodzica również byłoby w miarę łatwym sposobem na obejście przepisów.
Masood dodała, że większym problemem może być szukanie przez młodych ludzi bardziej niebezpiecznych zakątków internetu. Są wśród nich zagraniczne strony dla dorosłych, które nie podlegają regulacjom, sieci wymiany plików typu peer‑to‑peer albo platformy takie jak Telegram, Discord czy WhatsApp, gdzie kontrole wieku są minimalne.
Masood mówi, że nowe przepisy mogą ograniczyć przypadkowe lub niezamierzone narażenie na szkodliwe treści. Jednak dorośli użytkownicy mogą mieć obawy dotyczące prywatności danych.
„Dla wielu osób duży dyskomfort budzi łączenie weryfikacji tożsamości z bardzo osobistą aktywnością w sieci," podkreśla Masood.
Sabrina Caldwell, wykładowczyni etyki technologii na UNSW, zgadza się, że nowe przepisy są niedoskonałe — podobnie jak zakaz korzystania z mediów społecznościowych — ale stworzą dodatkową barierę.
„Dla wielu dzieci, a także dorosłych, będzie to skutecznie chronić przed niepokojącymi lub zaskakującymi treściami pojawiającymi się bez ostrzeżenia", zauważyła.
„Nawet jeśli uda im się dostać na takie strony, powinni mieć świadomość zagrożeń, jakie mogą tam napotkać".
Jednak krytycy twierdzą, że przepisy dotyczące weryfikacji wieku w mediach społecznościowych - i przy treściach dla dorosłych - to decyzje, których Australia będzie w przyszłości „głęboko żałować".
Seth Lazar, profesor filozofii na Australijskim Uniwersytecie Narodowym, twierdzi, że nowe środki są „skrajnie błędne — zarówno z punktu widzenia praktyki technologicznej, jak i wartości liberalnych".
„Zamiast wprowadzać tak prymitywne i łatwe do obejścia przepisy - które tworzą infrastrukturę prywatnych firm działających de facto jak organy ścigania - należałoby zobowiązać dostawców systemów operacyjnych do stworzenia naprawdę funkcjonalnych aplikacji kontroli rodzicielskiej, spełniających określone minimalne kryteria", powiedział Lazar.
„Budujmy technologię wspierającą rodziców, a nie zastępującą ich osąd," dodał.
W zeszłym miesiącu ministra edukacji Barbara Nowacka przedstawiła plany ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia oraz wprowadzenia zakazu używania telefonów komórkowych podczas lekcji.
Jeśli ustawa zostanie przyjęta przez parlament i podpisana przez prezydenta, operatorzy platform społecznościowych będą narażeni na kary finansowe sięgające 6% ich rocznych obrotów, jeśli nie ograniczą dostępu osobom poniżej 15. roku życia. Platformy miałyby obowiązek weryfikowania wieku użytkowników.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Nicole Frydrych














