Australia odcina dzieci od aplikacji społecznościowych – pierwszy taki krok na świecie
- Autor, Tiffanie Turnbull
- Stanowisko, Sydney
- Czas czytania: 4 min
W Australii zaczęło obowiązywać pierwsze na świecie prawo zakazujące dzieciom korzystania z mediów społecznościowych, a tłumy nastolatków obudziły się, odkrywając, że ich konta przestały działać.
Niektórzy powiedzieli BBC, że już udało im się obejść zabezpieczenia i będą nadal swobodnie przewijać treści oraz publikować posty, dopóki nie zostaną złapani.
Nowe prawo oznacza, że firmy prowadzące media społecznościowe – w tym Meta, TikTok i YouTube – muszą podjąć „rozsądne kroki", aby zapewnić, że Australijczycy poniżej 16. roku życia nie posiadają kont na ich platformach.
Zakaz, obserwowany z entuzjazmem przez światowych przywódców i z niepokojem przez firmy technologiczne, uzasadniono koniecznością ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami i algorytmami – choć krytycy twierdzą, że tak szeroki zakaz jest ani praktyczny, ani rozsądny.

Źródło zdjęcia, AFP
Ta przełomowa decyzja jest jednym z ulubionych projektów premiera Anthony'ego Albanese, który podczas konferencji prasowej w środę powiedział, że wierzy, iż ma ona moc zmienić życie na całym świecie.
„To dzień, w którym moja duma z bycia premierem Australii jest większa niż kiedykolwiek," powiedział, otoczony przez rodziców i przedstawicieli mediów, którzy naciskali na wprowadzenie zakazu.
„To moment, w którym Australia mówi: dość tego."
„Myślę, że zapisze się on obok innych wielkich reform, w których Australia była światowym liderem."
Rządy na całym świecie – od stanu Floryda w USA po Unię Europejską – eksperymentują z ograniczaniem korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci.
Jednak Australia, oprócz ustanowienia wyższej granicy wieku – 16 lat – jako pierwsza jurysdykcja zniosła możliwość wyjątku za zgodą rodziców w tego typu regulacjach, czyniąc swoje prawo najsurowszym na świecie.
Kraje takie jak Dania, Malezja, Singapur, Grecja czy Brazylia znalazły się w gronie tych, które zapowiedziały, że obserwują Australię jako przykład.
Australijski rząd na początek wskazał 10 platform mediów społecznościowych – w tym wszystkie najpopularniejsze – jednocześnie ostrzegając pozostałe, że wkrótce przyjdzie kolej na nie.
Urzędniczka ds. bezpieczeństwa w internecie, Julie Inman Grant, powiedziała, że jej urząd rozpocznie kontrole zgodności od czwartku. Rodzice i dzieci nie będą pociągani do odpowiedzialności – jedynie firmy prowadzące media społecznościowe, którym grożą kary do 49,5 mln AUD (118 mln złotych) za poważne naruszenia.
"Jutro wyślę zawiadomienia informacyjne do 10 głównych platform, a przed Bożym Narodzeniem poinformujemy opinię publiczną, jak wprowadzane są te ograniczenia wiekowe i czy – wstępnie – widzimy, że działają," powiedziała.
Ankiety pokazują, że w Australii panuje powszechna zgoda, że firmy prowadzące media społecznościowe nie zapewniają należytej ochrony użytkownikom – zwłaszcza dzieciom – przed szkodami na swoich platformach.
Florence Brodribb z Tasmanii – znana jako Flossie – powiedziała mediom, że wierzy, że "zakaz pomoże dzieciom takim jak ona dorastać zdrowiej, bezpieczniej, życzliwiej i z większym poczuciem wspólnoty."
„Nasze mózgi przechodzą obecnie jeden z największych procesów przeorganizowania w naszym życiu… Media społecznościowe zostały zaprojektowane tak, by to wykorzystać," powiedziała 12-latka.
„Młodzi ludzie zasługują na coś lepszego."

Źródło zdjęcia, BBC/Simon Atkinson
Sondaże pokazują, że zakaz cieszy się ogromną popularnością wśród rodziców, którzy mają nadzieję, że pomoże także ograniczyć cyberprzemoc i wykorzystywanie dzieci w sieci. Jednak znacznie mniej popularny jest wśród samych dzieci.
Wspierani przez część specjalistów od zdrowia psychicznego, wielu młodych ludzi argumentuje, że zakaz odbierze im poczucie więzi, szczególnie osobom ze społeczności LGBTQ+, neuroatypowym czy mieszkającym na terenach wiejskich – i sprawi, że będą gorzej przygotowani do życia w internecie.
Moja najbliższa przyjaciółka mieszka 30 km ode mnie… a kolejna pewnie ponad 100 km, powiedziała 15-letnia Breanna w rozmowie z BBC.
„Gdy zabiorą nam Snapchata, zabiorą nam sposób porozumiewania się."
Eksperci obawiają się też, że dzieci łatwo obejdą zakaz – oszukując technologię weryfikującą wiek albo przenosząc się w inne, potencjalnie mniej bezpieczne miejsca w sieci.
Wielu krytyków postulowało zamiast tego lepszą edukację i skuteczniejszą moderację, wśród nich ojciec dwójki dzieci z Sydney, Ian.
„Za tą polityką kryje się pewne dobre założenia, ale czy to właściwy sposób, by je realizować? Nie jestem pewien," powiedział BBC.
Firmy technologiczne – zdeterminowane, by powstrzymać inne kraje przed wdrażaniem podobnych zakazów – twierdzą, że rząd posuwa się za daleko, wskazując na niedawno wzmocnione narzędzia kontroli rodzicielskiej jako właściwe rozwiązanie.
Choć rząd utrzymuje, że firmy prowadzące media społecznościowe dysponują środkami i technologią, by wprowadzić zakaz w życie, stara się jednocześnie tonować oczekiwania.
„Pytano mnie… jak będzie wyglądał sukces? Sukcesem jest to, że to się dzieje. Sukcesem jest to, że w ogóle prowadzimy tę dyskusję" – powiedział Albanese w środę.
„Przyznajemy, że to nie będzie idealne i będziemy nad tym pracować."
Inman Grant podkreśliła, że Australia rozgrywa „długą grę" i choć historie o dzieciach omijających zakaz będą trafiać na nagłówki gazet, regulatorzy nie dadzą się zniechęcić.
„Świat pójdzie za naszym przykładem – tak jak kiedyś kraje poszły za nami w kwestii jednolitych opakowań papierosów, reformy dostępu do broni, ochrony zasobów wodnych i bezpieczeństwa na słońcu," powiedziała.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska









