Rosja stoi za pożarami przesyłek w Polsce i Europie, twierdzą śledczy

Dwa żółte samochody dostawcze DHL stoją przed samolotem transportowym zaparkowanym na terminalu lotniska Lipsk-Halle

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Przesyłki były zdetonowane w Niemczech, Polsce i w magazynie DHL w Wielkiej Brytanii (zdjęcie archiwalne)
    • Autor, Jessica Rawnsley
  • Czas czytania: 3 min

Służby wywiadu wojskowego Rosji są podejrzewane o to, że stoją za serią pożarów przesyłek wymierzonych w Wielką Brytanię i Europę, poinformowali śledczy.

Europejskie i brytyjskie władze wszczęły wspólne śledztwo po tym, jak w 2024 r. kilka samozapalających się przesyłek eksplodowało w Polsce, Niemczech i w magazynie DHL w Wielkiej Brytanii.

W piątek śledczy powiedzieli, że zidentyfikowano 22 osoby w Polsce i na Litwie podejrzewane o „działanie w imieniu służb wywiadu wojskowego Federacji Rosyjskiej". Dwie sprawy trafiły do sądu, podali.

Rosja nie ustosunkowała się do tego oskarżenia, ale wcześniej wielokrotnie zaprzeczała oskarżeniom państw należących NATO, że jej tajne służby prowadzą operacje sabotażowe w Europie.

W lipcu 2024 r. z Litwy wysłano cztery przesyłki do Polski i Wielkiej Brytanii, podała unijna agencja Eurojust.

Według służb przesyłki zawierały urządzenia wybuchowe odpalane przez elektroniczne timery ukryte w wibrujących poduszkach do masażu.

Jedna z przesyłek eksplodowała w ciężarówce DPD podczas jej transportu przez Polskę, inna detonowała w magazynie DHL pod Birmingham w Wielkiej Brytanii.

Kolejna zapaliła się na lotnisku w Lipsku w Niemczech tuż przed załadunkiem na samolot.

Szef niemieckiej krajowej agencji wywiadu (BfV) powiedział, że jedynie łut szczęścia sprawił, że ładunek nie zapalił się w trakcie lotu.

Śledczy odkryli też dwie przesyłki testowe, które zostały wysłane do USA i Kanady i kolejne dwie w Amsterdamie, również z przeznaczeniem do USA i Kanady.

Polscy prokuratorzy powiedzieli wcześniej, że seria pożarów przesyłek była próbą generalną mającą na celu sabotaż lotów do USA i Kanady.

Jak podał Eurojust, 22 podejrzanych, którzy często znajdowali się w „trudnej sytuacji społeczno‑ekonomicznej", zostało zrekrutowanych z Rosji, Łotwy, Estonii, Litwy i Ukrainy.

Eurojust dodał, że byli zrekrutowani i otrzymywali instrukcje za pośrednictwem komunikatora, a ich wynagrodzenie było wypłacane w kryptowalutach.

Śledztwo jest w toku, a procesy dwóch podejrzanych mają się odbyć jeszcze w tym roku.

Przywódcy zachodnich państw ostrzegają przed nasilającą się „wojną hybrydową", jaką Rosja prowadzi przeciwko Europie po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r.

Rosja wielokrotnie zaprzeczała, jakoby stała za aktami sabotażu, jest jednak podejrzewana również o inne ataki na magazyny i sieci kolejowe w państwach UE, w tym w Szwecji i Czechach.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis