Brytyjskie wybory lokalne: sukces partii Nigela Farage'a i Zielonych. Keir Starmer pod presją

Źródło zdjęcia, Getty Images
Przyszłość brytyjskiego premiera Keira Starmera stoi pod znakiem zapytania. Jego Partia Pracy poniosła dotkliwą porażkę w czwartkowych wyborach samorządowych: obok strat w Anglii i Szkocji odnotowała historyczną klęskę w Walii.
Niedługo przed 13:00 czasu lokalnego w sobotę 9 maja - po zliczeniu głosów z 131 na 136 angielskich samorządów - rządzący laburzyści wydawali się największymi przegranymi wyborów. W Anglii stracili do tej pory ponad 1400 mandatów radnych.
Powody do zmartwień ma też główna partia opozycyjna. Kierowani przez Kemi Badenoch konserwatyści stracili w Anglii jak dotąd 558 mandatów.
Partia Pracy i Partia Konserwatywna od wielu lat stanowią trzon brytyjskiego systemu dwupartyjnego.
Wiceprzewodnicząca laburzystów Lucy Powell powiedziała BBC, że partia musi zmienić podejście, ale nie przywódcę.
Zapytana, czy za pół roku Starmer wciąż będzie liderem partii, odpowiedziała „tak, tak, tak".
Inni znani działacze twierdzą jednak, że partia powinna ustalić harmonogram wyborów nowego przywódcy.
„Partia Pracy potrzebuje okazji do szczerej rozmowy o tym, jak mamy zrealizować zmiany obiecane [przed wyborami] w 2024 roku. To wymaga nowego kierownictwa, które rozumie pilne i realne obawy mieszkańców całej Wielkiej Brytanii," powiedziała w czwartek Catherine West, była wiceministra w resorcie spraw zagranicznych.
Test dla systemu dwupartyjnego

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
Antyimigracyjna partia Reform UK - jedna z najbardziej prawicowych sił politycznych w kraju, kierowana przez Nigela Farage'a - okazała się największym zwycięzcą wyborów w Anglii, gdzie zyskała jak dotąd ponad 1400 mandatów.
Stała się też drugim najsilniejszym ugrupowaniem w Walii. W Szkocji zajęła drugie miejsce ex aqueo z laburzystami.
Partia zrobiła „duży krok ku wyniesieniu Nigela Farage'a na urząd premiera," powiedział w programie BBC Breakfast jej rzecznik ds. spraw wewnętrznych, Zia Yusuf.
Zapytaliśmy Yusufa, czy nie martwią go komentarze, że wiele osób głosuje na jego partię w ramach protestu. Odpowiedział, że Wielka Brytania „zmierza ku upadkowi", a dalsze rządy laburzystów nie poprawią sytuacji.
Yusuf przekonywał, że Reform UK ma już pewne doświadczenie w rządzeniu: w zeszłym roku partia zyskała większość w 10 samorządach. „Chętnie poddamy się społecznej kontroli," dodał.
Kolejnym zwycięzcą czwartkowych wyborów jest Partia Zielonych. Według Jenny Jones, działaczki Zielonych zasiadającej dziś w Izbie Lordów, wyniki były dla partii „absolutnie ogromnym" sukcesem.
„Gdybyśmy nie siedzieli, zaczęłabym tańczyć po całej sali," powiedziała Jones w programie BBC Breakfast.
Jak dotąd Zieloni zyskali w Anglii 382 mandaty, zwiększając ogólną liczbę radnych do 525. Po raz pierwszy w historii zdobyli też miejsca w walijskim parlamencie, Senedd.
Również Jones usłyszała pytanie, czy głosy na Zielonych były formą protestu. „Myślę, że wiele osób zostanie z nami" na dłuższą metę, odpowiedziała.
Największą partią w Senedd - walijskim zgromadzeniu narodowym - będzie opowiadająca się za niepodległością, centrolewicowa Plaid Cymru. To koniec 27-letniej dominacji laburzystów.
W Szkocji po raz piąty z rzędu zwyciężyła Szkocka Partia Narodowa. Nie udało jej się jednak zdobyć bezwzględnej większości.
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














