Argentyńskie miasto 'na końcu świata' zaprzecza, że jest źródłem hantawirusa

Źródło zdjęcia, Matías Zibell / BBC News Mundo
- Autor, Matías Zibell
- Stanowisko, BBC Mundo, reportaż z Ushuaia
- Czas czytania: 4 min
Jako najbardziej na południe wysunięte miasto Argentyny, Ushuaia od dawna cieszy się reputacją „końca świata" oraz bramy dla wypraw na Antarktydę i dla turystów chcących odkrywać dramatyczne, naturalne piękno Patagonii.
Jednak w ostatnich dniach Ushuaia zmaga się z innym rodzajem rozgłosu, który rzucił cień na lokalne przedsiębiorstwa i władze: sugestią, że może stanowić punkt zerowy ogniska hantawirusa na holenderskiej jednostce MV Hondius.
Statek wycieczkowy jest obecnie zakotwiczony w Santa Cruz de Tenerife na hiszpańskich Wyspach Kanaryjskich, a pasażerowie zostali ewakuowani i odesłani do domów drogą lotniczą.
Podróż MV Hondius rozpoczęła się 1 kwietnia, ponad 6 000 mil (ok. 9,650 km) od Ushuaia, w prowincji Ziemia Ognista (hiszp. Tierra del Fuego).
Na pokładzie znajdowało się 114 pasażerów i 61 członków załogi z 22 krajów.
Choć uważa się, że wirus dostał się na pokład właśnie tam, jego dokładne źródło – oraz tożsamość osób, które go przeniosły – pozostają nieznane.
Ta niepewność podsyciła intensywne spekulacje w niektórych mediach.
Jedna z teorii sugeruje, że pasażer mógł zostać zakażony na wysypisku śmieci na obrzeżach Ushuaia, gdzie turyści często przyjeżdżają obserwować ptaki i gdzie odpady przyciągają szczury i myszy.
Argentyńscy urzędnicy, którzy anonimowo wypowiadali się dla niektórych mediów, twierdzą, że jest to ich główna hipoteza.
Sugestia ta nie została jednak dobrze przyjęta lokalnie.

Źródło zdjęcia, Matías Zibell / BBC News Mundo
„W Ziemi Ognistej nie mieliśmy historycznie żadnych przypadków hantawirusa," powiedział Juan Facundo Petrina, dyrektor generalny ds. epidemiologii i zdrowia środowiskowego prowincji.

Podkreślił on, że jego prowincja jest mało prawdopodobnym źródłem zakażenia i że obszar endemiczny hantawirusa znajduje się ponad 1500 km na północ.
„Po pierwsze, nie mamy podgatunku myszy długoogoniastej [która przenosi chorobę], ani nie dzielimy tych samych warunków klimatycznych co północna Patagonia – ani pod względem wilgotności, ani temperatury – co sprzyjałyby jego rozwojowi," powiedział.
„A jeśli gryzonie zaczęłyby się przemieszczać - ponieważ nie respektują granic geograficznych - należy pamiętać, że jesteśmy wyspą."

Źródło zdjęcia, Matías Zibell / BBC News Mundo
Choć wielu ekspertów zgadza się z Petriną, że do zakażenia raczej nie doszło w Ziemi Ognistej, rząd Argentyny ogłosił wysłanie tam zespołu ekspertów, aby ustalić, czy istnieją ślady hantawirusa lub czy do tego regionu dotarła mysz długoogoniasta.
Ale problem ma charakter nie tylko naukowy, ale też ekonomiczny. Ziemia Ognista to najmłodsza i najmniej zaludniona prowincja Argentyny, gdzie po sektorach takich jak poszukiwanie węglowodorów i rybołówstwo, turystyka stanowi istotne źródło dochodu.
Juan Manuel Pavlov z Instytutu Turystyki Ziemi Ognistej powiedział, że ponad 95% statków płynących na Antarktydę wypływa z tego portu.
„Przy ponad 500 zawinięciach rocznie przemysł rejsów wycieczkowych ma fundamentalne znaczenie dla gospodarki prowincji."
Do tej pory nie odnotowano oficjalnych odwołań rejsów.
W porcie Ushuaia życie wydaje się toczyć normalnie.
Turyści spacerują wzdłuż nabrzeża i wybierają się w krótsze wycieczki – na Isla de los Estados, gdzie znajduje się słynna latarnia „na końcu świata", lub wzdłuż kanału Beagle.

Źródło zdjęcia, Matías Zibell / BBC News Mundo
Wśród odwiedzających był David Bomparp, Wenezuelczyk mieszkający w Medellín w Kolumbii, który przyjechał ze swoją partnerką Danielą Sandoval zaledwie kilka dni temu.
„Zaplanowaliśmy tę podróż już w październiku i dopiero dzień przed wejściem do samolotu dowiedzieliśmy się, co się wydarzyło," powiedział.
„Z tego, co rozumiemy, nic nie zostało potwierdzone, więc przyjechaliśmy bez obaw, stosując środki bezpieczeństwa."

Źródło zdjęcia, Matías Zibell / BBC News Mundo
Organy zdrowia publicznego wciąż próbują ustalić, gdzie doszło do zakażenia. Uważają, że jedno z holenderskich małżonków, które zaraziło się wirusem i zmarło, było prawdopodobnie „pacjentem zero".
Urzędnicy próbują odtworzyć ich podróż przez Argentynę, Chile i Urugwaj przed wejściem na statek w Ushuaia, opierając się głównie na rejestrach przekroczeń granicznych.
Istnieje również nadzieja, że ewakuacja pasażerów i członków załogi statku MV Hondius na Teneryfie przyniesie nowe wskazówki.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








