Twoje dane, twój wybór? Jak chronić dane w aplikacjach menstrualnych

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Jacqui Wakefield
- Stanowisko, BBC Global Disinformation Unit
- Czas czytania: 6 min
Objawy PMS, aktywność seksualna, antykoncepcja i nastrój.
To tylko niektóre z bardzo osobistych informacji, które aplikacje do śledzenia cyklu menstruacyjnego zbierają od swoich użytkowniczek.
Według ekspertów, dane te mogą nie być tak prywatne, jak użytkowniczki by sobie tego życzyły.
Flo Health, największa na świecie aplikacja do śledzenia cyklu, niedawno zawarła ugodę w ramach pozwu zbiorowego w USA, dotyczącego rzekomego naruszenia prywatności milionów użytkowniczek poprzez udostępnianie i sprzedaż ich danych.
Flo Health oświadczyło, że jest „zadowolone" z rozwiązania sprawy, a ugoda nie zawiera przyznania się do winy.
Brytyjski non profit Privacy International, ustalił w 2021 r., że 61% z 36 przetestowanych aplikacji do śledzenia cyklu automatycznie przekazuje dane podmiotom trzecim. Choć niektóre aplikacje się poprawiły, nadal istnieją obawy dotyczące prywatności użytkowniczek.
Badanie z 2024 r. wykazało, że aplikacje te są używane w ponad 112 krajach. W świecie, w którym – według Centrum Praw Reprodukcyjnych – 40% ludności żyje z restrykcyjnym prawem aborcyjnym, eksperci obawiają się, jak te dane mogą być wykorzystywane i udostępniane organom ścigania.
„Dane menstruacyjne mogą zostać użyte jako broń," mówi badaczka Lauren Hendry Parsons z Fundacji Mozilla. „To, co wydaje się narzędziem do dbania o siebie, może stać się narzędziem nadzoru, wstydu lub krzywdy."
W 2019 r., podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa, departament zdrowia stanu Missouri w USA śledził cykle menstruacyjne pacjentek w celu prowadzenia dochodzeń dotyczących nieudanych aborcji.
Sprawa zbiorowa
W kategorii zdrowie w sklepie z aplikacjami, Flo Health znajduje się w pierwszej piątce w wielu krajach, włączając Indie, Kenię i Brazylię.
Założona przez dwóch mężczyzn, Flo deklaruje, że „pomaga kobietom na całym świecie zrozumieć znaczenie sygnałów wysyłanych przez ich ciało".
Od 2019 r. firma mierzy się z zarzutami dotyczącymi udostępniania danych użytkowniczek.
31 lipca Flo zawarło ugodę w ramach pozwu zbiorowego, w którym oskarżano firmę o udostępnianie danych osobowych milionów kobiet w USA firmie Meta oraz innym podmiotom trzecim.
W oświadczeniu Flo Health stwierdziło, że „brak dowodów na poparcie tych zarzutów stawał się coraz bardziej oczywisty w sądzie".
„Zawsze utrzymywaliśmy, że zarzuty są bezpodstawne" – dodała firma.
Na początku tego miesiąca ława przysięgłych orzekła, że Meta naruszyła kalifornijskie przepisy dotyczące prywatności użytkowników. Meta oświadczyła, że „zdecydowanie nie zgadza się" z wyrokiem i twierdzi, że „zarzuty wobec firmy są po prostu fałszywe". Firma podkreśliła, że ceni prywatność i „nie chce posiadać danych dotyczących zdrowia ani innych wrażliwych informacji".
Przeciwko Flo Health toczą się również pozwy zbiorowe w Kanadzie oraz sprawa dotycząca praw konsumentów w Portugalii.
Dane o dobrym samopoczuciu czy zdrowiu?
Aplikacje do śledzenia cyklu miesiączkowego stały się wszechobecne wśród osób miesiączkujących, pomagając im monitorować i kontrolować miesiączki. Mogą one dostarczać informacji na temat potencjalnych problemów zdrowotnych, takich jak choroby związane z nieregularnymi cyklami, włączając zespół policystycznych jajników.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Badanie z 2024 r. wykazało, że w krajach o niskich dochodach, gdzie występuje większe niezaspokojone zapotrzebowanie na planowanie rodziny oraz wyższy całkowity współczynnik dzietności, aplikacje te są pobierane częściej.
Choć istnieją aplikacje dostosowane do lokalnych rynków, badanie wykazało, że większość krajów korzysta z tych samych aplikacji.
„W niektórych krajach informacje te są klasyfikowane jako 'ogólne dane dotyczące dobrego samopoczucia', a nie jako dane zdrowotne," powiedziała BBC dr Stefanie Felsberger, badaczka prywatności z Minderoo Centre for Technology and Democracy na brytyjskim Cambridge University.
Oznacza to, że dane użytkowniczek mogą nie podlegać żadnym szczególnym zabezpieczeniom ani regulacjom.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Śledztwa przeprowadzone przez Privacy International z Wielkiej Brytanii oraz Chupadados – organizację badawczą z Ameryki Łacińskiej – wykazały, że niektóre z tych aplikacji nadal udostępniają dane użytkowniczek, a część z nich miała luki w zabezpieczeniach, które mogły prowadzić do wycieków danych.
Dr Stefanie Felsberger powiedziała BBC, że aplikacje do śledzenia cyklu menstruacyjnego często posiadają polityki prywatności, które są trudne do zrozumienia dla użytkowniczek i często nie przekazują pełnych informacji na temat sposobu przetwarzania danych.
„Często opierają się na opcjach zgody typu 'wszystko albo nic'," mówi.
Użytkowniczki muszą zaakceptować wszystkie warunki dotyczące zbierania danych, jeśli w ogóle chcą korzystać z aplikacji.
Reklama oparta na cyklu?
Dane dotyczące zdrowia reprodukcyjnego są nie tylko delikatne – mają też wysoką wartość.
„Co istotne, aplikacje zawierają informacje o ciąży, które są szczególnie pożądane przez reklamodawców," mówi dr Stefanie Felsberger.
Śledztwo Financial Times z 2013 r. wykazało, że informacja o tym, że ktoś jest w trzecim trymestrze ciąży, zwiększa wartość jego danych aż 220-krotnie.
„Te aplikacje zawierają również informacje o stanie zdrowia psychicznego użytkowniczek," dodaje dr Felsberger.
„Bycie podatnym lub w niestabilnym stanie emocjonalnym to niestety coś, czym reklamodawcy również się interesują."
Dr Felsberger określa to jako „reklamę opartą na cyklu" – czyli sposób, w jaki firmy mogą wykorzystywać dane do targetowania konsumentek na podstawie ich cyklu menstruacyjnego.
Lauren Hendry Parsons powiedziała BBC, że może to wykraczać poza reklamodawców.
„Potencjalnie mogą to być ubezpieczyciele, rządy lub pracodawcy," mówi.
„To może mieć wpływ na dostęp do pracy, opieki zdrowotnej czy usług publicznych."
Choć jak dotąd nie odnotowano przypadków dyskryminacji w zatrudnieniu czy opiece zdrowotnej z powodu korzystania z aplikacji do śledzenia cyklu, eksperci obawiają się, że może to stać się realnym zagrożeniem.
Ryzyko związane z prawem
Na świecie obserwuje się trend liberalizacji prawa aborcyjnego, jednak niektóre kraje – w tym USA – cofnęły część praw w tym zakresie. Wiele osób na świecie żyje w krajach z restrykcyjnym prawem aborcyjnym.
To właśnie w takich sytuacjach zbieranie danych przez aplikacje do śledzenia cyklu menstruacyjnego może stanowić zagrożenie, mówi Lauren Hendry Parsons.
„W miejscach, gdzie prawa do aborcji są zagrożone, dane menstruacyjne mogą posłużyć do wyciągania wniosków o ciążach, poronieniach lub aborcjach, a następnie zostać przekazane organom ścigania," mówi.
„Jeśli nie istnieją solidne zabezpieczenia tych danych, firmy często się podporządkowują."
Od czerwca tego roku wytyczne dla brytyjskiej policji sugerują, że funkcjonariusze powinni rozważyć sprawdzenie telefonów kobiet pod kątem obecności takich aplikacji po niespodziewanej utracie ciąży – wszystko zgodnie z obowiązującymi procedurami prawnymi.
Zdarzały się przypadki, w których inne dane były wykorzystywane do prowadzenia postępowań w sprawach aborcji.
W 2022 r. w USA wykorzystano logi czatu z Facebooka do oskarżenia osoby poszukującej aborcji.
W 2020 r. w Wielkiej Brytanii policja uzyskała historię wyszukiwań Google kobiety w ramach dochodzenia dotyczącego stosowania tabletek poronnych po przekroczeniu legalnego terminu.
Dr Stefanie Felsberger i Lauren Hendry Parsons zwracają również uwagę na ryzyko związane z wyciekiem danych – jeśli nie są one odpowiednio zaszyfrowane, może dojść do ujawnienia bardzo delikatnych informacji o użytkowniczkach.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Co możesz zrobić
Eksperci przyznają, że aplikacje do śledzenia cyklu mogą być przydatne w monitorowaniu zdrowia menstruacyjnego użytkowniczek.
Jeśli użytkowniczki chcą chronić swoje dane, mogą zadać sobie kilka pytań, które pomogą im poruszać się po kwestiach związanych z ochroną prywatności w aplikacjach do śledzenia cyklu menstruacyjnego.
Czy warunki dotyczące prywatności są jasne i zrozumiałe?
Dr Stefanie Felsberger powiedziała BBC, że jeśli aplikacja posiada przejrzyste zasady prywatności i stara się je jasno komunikować użytkowniczkom, świadczy to o tym, że jej twórcy traktują ochronę prywatności priorytetowo.
Czy aplikacja szyfruje Twoje dane?
Jeśli aplikacja szyfruje dane użytkowniczki, oznacza to, że przekształca je w tajny kod. Dzięki temu osobom nieupoważnionym trudniej jest je odszyfrować.
Czy aplikacja zadaje pytania niezwiązane z cyklem menstruacyjnym, np. o twój adres?
Dr Felsberger i Lauren Hendry Parsons zwróciły uwagę na pytania, które nie są istotne dla śledzenia cyklu, a które niektóre aplikacje mimo to zadają. Dane umożliwiające identyfikację, takie jak adres użytkowniczki, nie są potrzebne do monitorowania cyklu menstruacyjnego.
W jaki sposób aplikacja zarabia – czy poprzez sprzedaż twoich danych reklamodawcom?
Dr Felsberger powiedziała BBC, że model biznesowy wielu takich aplikacji opiera się na sprzedaży lub udostępnianiu danych i analiz użytkowniczek podmiotom trzecim.
„Nie chodzi o to, żeby przestać korzystać z aplikacji do śledzenia cyklu," powiedziała BBC dr Felsberger.
„Chodzi o to, żeby wymagać od niej więcej i zadać sobie pytanie, co konkretnie jesteś gotowa udostępnić."
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








