Najważniejsze wnioski z trzech milionów nowo ujawnionych akt Epsteina

Zdjęcie Jeffreya Epsteina z bliska. Siedzi i patrzy w kamerę, ubrany w ciemną koszulę.

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Sakshi Venkatraman
    • Autor, Kwasi Gyamfi Asiedu
  • Czas czytania: 8 min

Miliony nowych dokumentów dotyczących zmarłego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina zostały opublikowane przez amerykański Departament Sprawiedliwości — to największy zbiór dokumentów udostępnionych przez rząd od czasu, gdy w zeszłym roku nakazano ich ujawnienie.

W piątek publicznie opublikowano trzy miliony stron, 180 tys. zdjęć oraz 2 tys. nagrań wideo.

Do ujawnienia dokumentów doszło sześć tygodni po tym, jak departament nie dotrzymał terminu określonego w ustawie podpisanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa, nakazującej upublicznienie wszystkich materiałów związanych z Epsteinem.

„Dzisiejsza publikacja stanowi zakończenie bardzo kompleksowego procesu identyfikacji i przeglądu dokumentów, którego celem było zapewnienie przejrzystości wobec narodu amerykańskiego oraz zgodności z przepisami" – powiedział zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche.

Akta zawierają informacje dotyczące pobytu Jeffreya Epsteina w więzieniu — w tym raport psychologiczny — a także notatkę na temat jego śmierci podczas odbywania kary. Dokumenty obejmują również materiały śledcze dotyczące Ghislaine Maxwell, współpracowniczki Epsteina, skazanej za pomoc w handlu nieletnimi dziewczętami.

Materiały zawierają także e-maile wymieniane między Epsteinem a osobami z wpływowych kręgów.

Wiele z ujawnionych e-maili i dokumentów pochodzi sprzed ponad dekady i rzuca światło na relacje Epsteina w okresie jego problemów z prawem. W 2008 roku były finansista został skazany na Florydzie za nakłanianie do seksu 14‑letniej dziewczynki, po zawarciu kontrowersyjnej ugody z prokuratorami.

Epstein zmarł w sierpniu 2019 roku w więzieniu, oczekując na proces w szeroko zakrojonej sprawie dotyczącej handlu ludźmi w celach seksualnych.

Siwowłosy mężczyzna ubrany w białą koszulkę polo i niebieskie dżinsy patrzy prosto w kamerę. Stoi na czworakach nad niezidentyfikowaną kobietą leżącą na podłodze.

Źródło zdjęcia, US Department of Justice

Podpis zdjęcia, Andrzej Mountbatten-Windsor zawsze zaprzeczał jakimkolwiek nieprawidłowościom

Epstein zaprosił 'Księcia' na spotkanie z Rosjanką

Dokumenty rzucają światło na bliskie powiązania skompromitowanego finansisty z brytyjską elitą.

Zawierają one e‑maile wymieniane między Epsteinem a osobą określaną jako „Książę", uznawaną za Andrzeja Mountbattena‑Windsora. W korespondencji omawiano m.in. spotkanie przy kolacji w Pałacu Buckingham, gdzie — jak pisano — miało panować „dużo prywatności".

W innej wiadomości Epstein proponuje przedstawienie „Księciu" 26‑letniej Rosjanki.

E‑maile są podpisane literą „A", z sygnaturą wyglądającą na „HRH Duke of York KG". Korespondencja pochodzi z sierpnia 2010 roku, czyli dwa lata po tym, jak Epstein przyznał się do winy w sprawie nakłaniania nieletniej do seksu.

Z treści e‑maili nie wynika, by doszło do jakiegokolwiek przestępstwa.

BBC zwróciło się do Andrzeja, wcześniej znanego jako książę Yorku, z prośbą o komentarz. Mountbatten‑Windsor od lat znajduje się pod lupą opinii publicznej z powodu dawnej znajomości z Epsteinem i wielokrotnie zaprzeczał jakimkolwiek nieprawidłowościom.

Niektóre e‑maile w najnowszej partii dokumentów wydają się pochodzić z korespondencji między Epsteinem a Sarah Ferguson, byłą żoną Andrzeja.

Jedna z wiadomości, datowana na 4 kwietnia 2009 roku, została podpisana: „Z miłością, Sarah, ta ruda!!". Autorka pisze, że będzie w Palm Beach i chciałaby spotkać się na herbatę. Następnie omawia pomysły dotyczące firmy Ferguson — Mother's Army. Była księżna Yorku nazywa Epsteina „moim drogim, spektakularnym i wyjątkowym przyjacielem Jeffreyem". Określa go też mianem „legendy" i pisze: „Jestem z ciebie taka dumna".

W chwili wysłania tej korespondencji finansista nadal przebywał w areszcie domowym po wyroku z 2008 roku.

Sarah Ferguson. Zdjęcie: kwiecień 2025 r.

Źródło zdjęcia, EPA-EFE/REX/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Sarah Ferguson, była żona Mountbatten-Windsora, nie skomentowała publicznie ostatniego ujawnienia e-maili

Trump wspomniany setki razy

Prezydent USA jest wymieniany setki razy w nowo ujawnionych aktach. Donald Trump utrzymywał relacje z Jeffreyem Epsteinem, jednak twierdzi, że ich znajomość zakończyła się wiele lat temu, i zaprzecza jakiejkolwiek wiedzy na temat jego przestępstw seksualnych.

Wśród nowych dokumentów znajduje się lista sporządzona w zeszłym roku przez FBI, zawierająca zarzuty wobec Trumpa zgłaszane przez osoby dzwoniące na infolinię Krajowego Centrum Operacji Zagrożeń. Wiele z nich opiera się na niezweryfikowanych doniesieniach i zostało przekazanych bez przedstawienia dowodów.

Lista obejmuje liczne oskarżenia o nadużycia seksualne wobec Trumpa, Epsteina oraz innych wpływowych osób.

Trump konsekwentnie zaprzecza wszelkim nieprawidłowościom związanym z Epsteinem. Prezydent USA nie został również oskarżony o żadne przestępstwo przez ofiary Epsteina.

Zapytane o najnowsze zarzuty, zarówno Biały Dom, jak i Departament Sprawiedliwości, odesłały do fragmentu komunikatu prasowego towarzyszącego publikacji dokumentów.

„Niektóre dokumenty zawierają nieprawdziwe i sensacyjne twierdzenia wobec prezydenta Trumpa, które zostały przekazane FBI tuż przed wyborami w 2020 roku" – poinformował Departament Sprawiedliwości USA.

„Dla jasności: zarzuty te są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choć cień wiarygodności, z pewnością zostałyby już wykorzystane przeciwko prezydentowi Trumpowi."

Elon Musk pytał Epsteina o 'najbardziej dziką imprezę' na jego wyspie

Elon Musk oraz jego żona Talulah Riley przybywają na przyjęcie oscarowe Vanity Fair 2014, 2 marca 2014 roku, w West Hollywood w Kalifornii.

Źródło zdjęcia, AFP

Podpis zdjęcia, Elon Musk oraz jego żona Talulah Riley przybywają na przyjęcie oscarowe Vanity Fair 2014, 2 marca 2014 roku, w West Hollywood w Kalifornii.

Dokumenty obejmują także korespondencję e-mailową między Epsteinem a miliarderem technologicznym Elonem Muskiem.

Musk, wobec którego nie wysunięto żadnych zarzutów w tej sprawie, wcześniej twierdził, że Epstein zapraszał go na swoją wyspę, lecz on odmówił.

Nowe e-maile pokazują, że Musk rozważał podróż przy więcej niż jednej okazji — w tym proponowany wyjazd w 2012 r.— pytając Epsteina: „Którego dnia/nocy będzie najbardziej dzika impreza na twojej wyspie?".

W wiadomościach z listopada 2012 roku Epstein pyta, ile osób Musk potrzebowałby przetransportować helikopterem na wyspę, a Musk odpowiada, że tylko siebie i swoją ówczesną żonę, Talulah Riley.

W e-mailu wysłanym w Boże Narodzenie 2012 r. Musk pyta Epsteina, czy planuje jakieś imprezy, ponieważ potrzebuje „się wyszaleć".

„Pracowałem w tym roku na granicy zdrowego rozsądku i dlatego, gdy moje dzieci wrócą do domu po świętach, naprawdę chcę zanurzyć się w imprezowym życiu w St. Barts lub gdzieś indziej," pisze, dodając, że „spokojne doświadczenia na wyspie" jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego szuka.

W kolejnej serii e-maili z końca 2013 roku Musk i Epstein omawiają wizytę na wyspie finansisty, ustalając logistykę i terminy.

Nie ma dowodów, by Musk kiedykolwiek faktycznie odwiedził wyspę Epsteina.

BBC skontaktowało się z przedstawicielami Muska w jego firmach w sprawie nowych e-maili.

Bill Gates odrzuca sensacyjne zarzuty Epsteina jako 'absurdalne i fałszywe'

Andrzej Mountbatten obok Billa Gatesa

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Rzecznik Gatesa powiedział BBC: „Te zarzuty — pochodzące od udokumentowanego, zgorzkniałego kłamcy — są absolutnie absurdalne i całkowicie fałszywe".

Do sensacyjnych zarzutów zawartych w najnowszych aktach Epsteina odniósł się również rzecznik współzałożyciela Microsoftu Billa Gatesa, określając je — w tym twierdzenia, że Gates miał rzekomo zachorować na chorobę przenoszoną drogą płciową — jako „całkowicie absurdalne i kompletnie fałszywe".

Dwa e‑maile z 18 lipca 2013 roku wydają się być autorstwa Epsteina, jednak nie wiadomo, czy kiedykolwiek zostały wysłane do Gatesa. Oba pochodziły z konta Epsteina i były skierowane na ten sam adres e‑mail; nie widać jednak adresu powiązanego z Gatesem, a wiadomości nie są podpisane.

Jeden z e‑maili ma formę listu rezygnacyjnego z Fundacji Billa i Melindy Gatesów, w którym Epstein skarży się na konieczność zdobywania leków dla Gatesa „w celu poradzenia sobie z konsekwencjami seksu z rosyjskimi dziewczynami".

Drugi, rozpoczynający się od słów „drogi Billu", wyraża żal z powodu zakończenia przyjaźni i zawiera kolejne twierdzenia dotyczące rzekomych prób ukrywania choroby przenoszonej drogą płciową — także przed ówczesną żoną Gatesa, Melindą.

Rzecznik Gatesa powiedział BBC: „Te zarzuty — pochodzące od udokumentowanego, zgorzkniałego kłamcy — są absolutnie absurdalne i całkowicie fałszywe".

Dodał, że „jedyne, co pokazują te dokumenty, to frustracja Epsteina wynikająca z braku trwającej relacji z Gatesem oraz to, jak daleko był gotów się posunąć, by zastawić pułapkę i go oczernić".

Krytyka ujawnienia tożsamości ofiar

Gloria Allred, prawniczka zajmująca się prawami kobiet, która reprezentowała wiele ofiar Epsteina, powiedziała BBC, że w najnowszej publikacji ujawniono nazwiska licznych osób, w tym tych które wcześniej nie były publicznie identyfikowane.

Wiele z dokumentów upublicznionych w piątek zawiera obszerne edycje. Prawo stanowi, że redakcje mogą być stosowane wyłącznie w celu ochrony ofiar lub informacji będących obecnie przedmiotem śledztwa. Nakazuje również sporządzenie podsumowania zastosowanych redakcji oraz podstaw prawnych.

Zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche powiedział, że celem redakcji dokumentów była ochrona ofiar, a departament zaangażował setki pracowników, którzy przez ponad dwa miesiące przeglądali akta, aby możliwie jak najszybciej je ujawnić.

Allred uznała jednak optymistyczne twierdzenie Blanche'a, że publikacja dokumentów „przyniesie ukojenie" ofiarom, za „niedorzeczne".

„Zrujnowano życie tak wielu ofiar, publicznie ujawniając ich nazwiska," powiedziała Allred.

„W niektórych przypadkach przez nazwiska poprowadzono linię, ale nadal można je odczytać. W innych pokazano zdjęcia ofiar — osób, które nigdy nie udzielały publicznych wywiadów ani nie ujawniały swojej tożsamości".

Dodała, że choć jej zespół prawny pracuje nad poinformowaniem departamentu o miejscach wymagających dalszych redakcji w celu ochrony tożsamości ofiar, „wiele osób zdążyło już pobrać te pliki".

Allred określiła sytuację jako „absolutny chaos", twierdząc, że departament „osiągnął nowe dno" i „powinien się wstydzić".

BBC zwróciło się do Departamentu Sprawiedliwości o dodatkowy komentarz.

Czy wszystkie akta Epsteina zostały już ujawnione?

Nie jest jasne, czy publikacja dokumentów Epsteina oznacza koniec tej sagi.

Blanche stwierdził, że piątkowe ujawnienie materiałów „stanowi zakończenie bardzo kompleksowego procesu identyfikacji i przeglądu dokumentów", co sugeruje, że z perspektywy Departamentu Sprawiedliwości USA prace zostały zakończone.

Demokraci twierdzą jednak, że departament bez wystarczającego uzasadnienia wstrzymał zbyt wiele dokumentów — ich liczba może sięgać nawet około 2,5 miliona.

Kongresmen Ro Khanna z ramienia Demokratów, który wraz z republikańskim kongresmenem Thomasem Massiem był inicjatorem ustawy Epstein Files Transparency Act, wyraził ostrożność.

„Departament Sprawiedliwości twierdzi, że zidentyfikował ponad 6 milionów potencjalnie istotnych stron, ale po przeglądzie i redakcjach publikuje jedynie około 3,5 miliona," powiedział.

„To rodzi pytania, dlaczego reszta jest wstrzymywana. Będę uważnie się temu przyglądał, by sprawdzić, czy ujawnią dokumenty, o które zabiegam".

Departament Sprawiedliwości znalazł się pod silną presją po tym, jak nie dotrzymał terminu 19 grudnia na ujawnienie wszystkich akt, zgodnie z wymogami ustawy Epstein Files Transparency Act, przyjętej przez Kongres i podpisanej w listopadzie.

Mimo to pozostaje pytanie, czy ta historia rzeczywiście dobiegła końca.

Wielu — także wśród zwolenników Trumpa — od dawna wierzy, że istniał spisek mający chronić bogatych i wpływowych ludzi powiązanych z Epsteinem.

Blanche przyznał, że publikacja tych dokumentów nie zaspokoi potrzeby dalszych informacji. Powiedział, że akta nie zawierają nazwisk konkretnych mężczyzn, którzy dopuszczali się przemocy wobec kobiet, a gdyby departament posiadał takie nazwiska, osoby te zostałyby oskarżone.

„Nie sądzę, by opinia publiczna lub państwo odkryli w aktach Epsteina mężczyzn, którzy wykorzystywali kobiety — niestety".

Dodatkowy reportaż: Jack Fenwick, Chi Chi Izundu i Amy Walker

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska