Monachium czy Jałta? Europejska prasa obawia się 'zdrady' podczas szczytu na Alasce

Prezydent USA Donald Trump stoi na zewnątrz Białego Domu, z lewej strony widoczny fragment flagu USA, z prawej widoczne zielone drzewo

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Czas czytania: 3 min

Ukraina i Europa mają wiele powodów, by obawiać się zdrady i marginalizacji podczas zbliżającego się spotkania Donalda Trumpa i Władimira Putina na Alasce, twierdzą europejskie gazety.

Prasa wyraziła obawy, że spotkanie może zakończyć się porozumieniem podobnym do układu monachijskiego z 1938 r., kiedy to nazistowskie Niemcy otrzymały zgodę na aneksję części ówczesnej Czechosłowacji w zamian za obietnicę pokoju, lub konferencji w Jałcie z 1945 r., podczas której ustępstwa Zachodu pozostawiły Europę Środkową i Wschodnią pod kontrolą Związku Radzieckiego.

Porównania te były szczególnie widoczne w gazetach w Polsce i krajach bałtyckich, które od dawna ostrzegają przed pozwoleniem supermocarstwom na poświęcenie interesów mniejszych krajów.

'Duchy Monachium i Jałty'

„Duchy Monachium, Jałty i innych podłych układów powinny nawiedzać Alaskę," napisał brytyjski dziennik Financial Times, sugerując jednak, że porównania historyczne prawdopodobnie nie będą zaprzątać głowy Trumpowi podczas rozmów z Putinem.

Rosja ma „dobre powody", by wiązać ze szczytem na Alasce duże nadzieje, ponieważ „ignorancja" Trumpa w kwestiach geopolitycznych i historycznych daje Putinowi znaczną przewagę, stwierdziła gazeta.

„Oprócz Winstona Churchilla, Franklin Roosevelt miał w Jałcie Harry'ego Hopkinsa, a mimo to Józef Stalin osiągnął to, czego chciał. Trump ma Witkoffa," napisał dziennik, opisując wysłannika Trumpa jako „nadal zdezorientowanego" w kwestii regionów Ukrainy, które Rosja uznaje za swoje.

Według polskiego dziennika Rzeczpospolita, świat „boi się zdrady i jest to obawa całkiem zasadna".

Autor artykułu stwierdza, że oprócz możliwego uzgodnienia krótkotrwałego zawieszenia broni podczas rozmów, istnieje prawdopodobieństwo, że Trump zaproponuje Ukrainie „współczesną Jałtę", co w Kijowie zostanie zinterpretowane jako porażka i postawi Wołodymyra Zełenskiego w trudnej sytuacji.

„Nawet warunkowa akceptacja treści niekorzystnego dla Ukrainy porozumienia mogłaby wywołać rewoltę i brutalne rozliczenia. A my, w Warszawie, Paryżu, Berlinie, czy Londynie mielibyśmy – skądinąd słuszne – poczucie zredukowania naszej pozycji w polityce międzynarodowej do graczy trzeciej ligi," napisał autor artykułu Bogusław Chrabota.

Estoński dziennik Postimees ostrzegł, że szczyt na Alasce „nie może zamienić się w Monachium, gdzie nadzieja na pokój przyniosła wojnę," a ustępstwa wobec Hitlera doprowadziły zaledwie rok później do jeszcze większej agresji.

Jednak inna estońska publikacja, Eesti Paevaleht, odrzuciła porównania do Monachium, twierdząc, że sytuacja w 1938 r. była inna – wówczas panowało przekonanie, że wojny można i należy uniknąć, podczas gdy obecnie wojna trwa już od kilku lat.

Na Łotwie niektórzy komentatorzy podnieśli nawet alarm, że potencjalne porozumienie Trumpa i Putina może przypominać pakt Ribbentrop-Mołotow - umowę o nieagresji między nazistowskimi Niemcami a Związkiem Radzieckim z 1939 r.

Były minister obrony Łotwy Artis Pabriks powiedział łotewskiemu Latvijas Radio 4, że Europa nadal może zablokować takie porozumienie, a nawet poradzić sobie z Rosją samodzielnie, bez pomocy Ameryki. „Europa musi jednak zrozumieć, że zagrożenie wojną ze strony Rosji tylko wzrośnie, dlatego musimy wzmocnić naszą obronność," stwierdził.

Odpowiedź Europy

Ale czy Europa ma wystarczającą siłę, żeby wpłynąć na Trumpa lub odrzucić umowę nie do przyjęcia?

W artykule wstępnym zatytułowanym „Nie w imieniu Europy", niemiecki tygodnik Der Spiegel napisał, że w obliczu „realnego ryzyka" zdrady Ukrainy na Alasce europejscy sojusznicy muszą jasno dać do zrozumienia, że to do Zełenskiego i jego partnerów należy decyzja, czy zaakceptować umowę wynegocjowaną przez Trumpa i Putina.

„Można oczywiście wątpić, czy Europa jest nadal zdolna do takiego wysiłku," napisał magazyn na swojej stronie internetowej. „Ale w stosunkach z Putinem od lat obowiązuje ta sama zasada: jeśli nie powstrzymasz go teraz, będziesz musiał to zrobić później. Ale wtedy będzie to jeszcze droższe i trudniejsze."

Francuski dziennik Le Figaro napisał, że Europejczycy aktywnie starają się zapobiec scenariuszowi, w którym porozumienie między USA a Rosją „trwale amputowałoby i zniszczyło suwerenność Ukrainy" oraz dałoby Moskwie prawo do „kontrolowania losów Europy".

Problem polega jednak na tym, że Europejczycy „nie mają zbyt wielu kart, którymi mogliby grać z Trumpem," powiedział gazecie były francuski dyplomata Michel Duclos.

Edycja: Marlena Zagórska i Magdalena Mis