Co warto wiedzieć o spotkaniu Trumpa i Putina w bazie wojskowej na Alasce?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Madeline Halpert and Christal Hayes
- Stanowisko, BBC News
- Czas czytania: 5 min
Stany Zjednoczone i Rosja zgodziły się na zorganizowanie spotkania prezydentów Donalda Trumpa i Władimira Putina w piątek 15 sierpnia, aby omówić sposoby zakończenia wojny na Ukrainie.
Trump ogłosił to spotkanie tydzień wcześniej – w tym samym dniu, w którym mijał termin, który wyznaczył Rosji na zgodę na zawieszenie broni w Ukrainie, pod groźbą nałożenia przez USA kolejnych sankcji.
Trzy rundy rozmów między Rosją a Ukrainą, które odbyły się tego lata na polecenie Trumpa, nie przybliżyły jeszcze obu stron do pokoju.
Oto, co wiemy o bazie i czego możemy się spodziewać po spotkaniu.
Czym jest baza Elmendorf-Richardson?

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images
Baza Elmendorf-Richardson, której korzenie sięgają czasów zimnej wojny, jest największą bazą wojskową na Alasce. Instalacja o powierzchni 64, 000 akrów jest kluczowym miejscem w USA dla gotowości wojskowej w Arktyce.
Zasypane śniegiem góry, lodowate jeziora i malownicze lodowce otaczają bazę, gdzie temperatura zimą spada do -12°C. Jednak w piątek liderzy mogą spodziewać się stosunkowo przyjemnych temperatur około 16°C.
Kiedy Trump odwiedził bazę podczas swojej pierwszej kadencji w 2019 r., powiedział, że żołnierze "służą na ostatniej granicy naszego kraju jako pierwsza linia obrony Ameryki".
Na miejscu mieszka ponad 30,000 osób, co stanowi około 10% populacji Anchorage.
Zbudowana w 1940 r. baza była krytycznym miejscem obrony powietrznej i centralnym punktem dowodzenia, aby odpierać zagrożenia ze strony Związku Radzieckiego podczas zimnej wojny.
W szczytowym momencie, w 1957 r., instalacja mieściła 200 myśliwców oraz wiele systemów kontroli ruchu lotniczego i radarów wczesnego ostrzegania, dzięki czemu zyskał przydomek "Top Cover for North America" (Głowna ochrona Ameryki Płn.").
Baza rozwija się do dziś dzięki strategicznej lokalizacji i zapleczu szkoleniowemu.

Dlaczego Trump i Putin spotykają się na Alasce?
Stany Zjednoczone kupiły Alaskę od Rosji w 1867 r., co nadało spotkaniu historyczne znaczenie. W 1959 r. Alaska stała się stanem amerykańskim.
Doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow podkreślił, że oba kraje są sąsiadami i dzieli je jedynie Cieśnina Beringa.
„Wydaje się całkiem logiczne, aby nasza delegacja po prostu przeleciała nad Cieśniną Beringa i aby tak ważny i oczekiwany szczyt przywódców obu państw odbył się właśnie na Alasce," powiedział Uszakow.
Ostatni raz Alaska znalazła się w centrum amerykańskiej dyplomacji w marcu 2021 r., kiedy zespół dyplomatyczny i ds. bezpieczeństwa narodowego Joe Bidena spotkał się w Anchorage z chińskimi odpowiednikami. Rozmowy były napięte, a strona chińska oskarżyła Amerykanów o „protekcjonalność i hipokryzję".
Dlaczego Putin i Trump się spotykają?
Trump intensywnie, choć bez większych sukcesów, stara się zakończyć wojnę w Ukrainie.
Jako kandydat na prezydenta obiecał, że może zakończyć wojnę w ciągu 24 godzin od objęcia urzędu. Wielokrotnie twierdził również, że wojna „nigdy by nie wybuchła", gdyby był prezydentem w czasie inwazji Rosji.
W zeszłym miesiącu Trump powiedział BBC, że jest „rozczarowany" Putinem.
Napięcia narastały i Trump wyznaczył 8 sierpnia jako ostateczny termin dla Putina na zgodę na natychmiastowe zawieszenie broni – w przeciwnym razie miały wejść w życie surowsze sankcje USA.
Gdy termin nadszedł, Trump ogłosił, że spotka się z Putinem osobiście 15 sierpnia.
Według Trumpa, do spotkania doszło po „niezwykle produktywnych" rozmowach z Putinem, które specjalny wysłannik USA Steve Witkoff przeprowadził w środę w Moskwie.
Czy Ukraina bierze udział?
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski prawdopodobnie nie weźmie w nim udziału. Trump powiedział w poniedziałek: „Powiedziałbym, że mógłby przyjechać, ale uczestniczył już w wielu spotkaniach".
Zapewnił jednak, że Zełenski będzie pierwszą osobą, do której zadzwoni po rozmowach.
Putin prosił o pominięcie Zełenskiego, jednak Biały Dom wcześniej oświadczył, że Trump jest skłonny zwołać trójstronne spotkanie, w którym wszyscy trzej przywódcy będą prezydentem.
Po ogłoszeniu szczytu Zełenski stwierdził, że wszelkie porozumienia bez udziału jego kraju będą „martwymi decyzjami".
Wypowiedział się również przeciwko „wymianie terytoriów" wspomnianej przez Trumpa. Powiedział: „Nie nagrodzimy Rosji za to, czego się dopuściła".
Czego obie strony oczekują od spotkania?
W poniedziałek Trump przekazał dziennikarzom mieszany obraz celów spotkania.
Powiedział, że Rosja „zajęła dużą część Ukrainy" i że „będzie próbował odzyskać część tego terytorium dla Ukrainy". Ostrzegł jednak, że „będzie pewna wymiana, zmiany granic," co zaniepokoiło Kijów.
Trump stwierdził, że traktuje szczyt jako „spotkanie zapoznawcze", którego celem jest nakłonienie Putina do zakończenia wojny – sugerując, że szczyt może być dla niego jedynie spotkaniem wstępnym.
Zarówno Rosja, jak i Ukraina deklarują chęć zakończenia wojny, ale każda z nich stawia warunki, których druga strona stanowczo nie akceptuje.
Ukraina stanowczo oświadczyła, że nie zaakceptuje rosyjskiej kontroli nad regionami zajętymi przez Moskwę, w tym nad Krymem.
Tymczasem Putin nie odstąpił od swoich żądań terytorialnych, neutralności Ukrainy i przyszłej wielkości jej armii.
Rosja rozpoczęła szeroko zakrojoną inwazję na Ukrainę częściowo dlatego, że Putin uważał, iż zachodni sojusz obronny, NATO, wykorzystuje sąsiedni kraj, aby zyskać przyczółek i zbliżyć swoje wojska do granic Rosji.

Jak podaje CBS News, amerykański partner BBC, administracja Trumpa usiłuje wpłynąć na europejskich przywódców, aby zawarli porozumienie o zawieszeniu broni, które oddałoby Rosji duże terytoria Ukrainy.
Według źródeł zaznajomionych z rozmowami, umowa umożliwiłaby Rosji zachowanie kontroli nad Półwyspem Krymskim oraz przejęcie regionu Donbasu na wschodzie Ukrainy, obejmującego Donieck i Ługańsk.
Rosja nielegalnie zajęła Krym w 2014 r. i kontroluje większość Donbasu.
Na mocy tej umowy Rosja musiałaby jednak oddać Ukrainie regiony Chersoń i Zaporoże, gdzie obecnie sprawuje częściową kontrolę wojskową.
W rozmowie z Fox News wiceprezydent USA JD Vance powiedział, że żadna przyszła umowa „nikogo nie uszczęśliwi".
„Trzeba zaprowadzić pokój… nie można nikogo oskarżać," powiedział.
„Drogą do pokoju jest zdecydowany przywódca, który usiądzie i zmusi ludzi do zjednoczenia się".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








