'Przygotowywaliśmy się': Dlaczego do walki w Iranie mogą stanąć kurdyjskie oddziały?

Mężczyzna w stroju kamuflażowym, z karabinem w dłoniach, stoi na skalistym zboczu wzgórza.

Źródło zdjęcia, Getty Images

    • Autor, Orla Guerin
    • Stanowisko, Starsza korespondentka ds. międzynarodowych
  • Czas czytania: 5 min

USA i Izrael już siódmy dzień bombardują cele w Iranie, prowadząc wojnę z powietrza. Czy wkrótce do walki wkroczą oddziały lądowe? Być może. Ale nie amerykańskie.

Irańsko-kurdyjskie grupy opozycyjne na wygnaniu w północnym Iraku mówią BBC, że od dziesięcioleci planują przekroczenie granicy - ale stanowczo zaprzeczają, by ich bojownicy już to zrobili.

„Przygotowywaliśmy się do tego przez ostatnie 47 lat, od czasu powstania Islamskiej Republiki," powiedziała Hana Yazdanpana z Partii Wolności Kurdystanu (PAK). Organizacja twierdzi, że dysponuje największymi siłami zbrojnymi ze wszystkich irańsko-kurdyjskich ugrupowań.

Yazdanpana dodała jednak, że „ani jeden z peszmergów się nie ruszył". Kurdyjskie słowo „peszmerga", określające partyzantów, oznacza „ci, którzy patrzą śmierci w oczy".

Według Yazdanpany sześć grup opozycyjnych, które niedawno utworzyły koalicję, koordynuje działania polityczne i militarne. „Nikt nie działa w pojedynkę," powiedziała nam. „Będziemy wiedzieć, kiedy nasi bracia zamierzają ruszyć do przodu".

Nie spodziewa się, że bojownicy wkroczą do walki w tym tygodniu. Drogę muszą im utorować Stany Zjednoczone.

„Nie możemy iść do walki, jeśli powietrze nad nami nie zostanie oczyszczone," powiedziała. „Muszą zostać zniszczone magazyny broni reżimu. W przeciwnym razie [natarcie] byłoby samobójstwem. Reżim jest bardzo brutalny, a najbardziej zaawansowaną bronią, jaką dysponujemy, są kałasznikowy".

Chce, aby USA ustanowiły nad Iranem strefę zakazu lotów, by chronić kurdyjskich bojowników. „Wielokrotnie o to prosiliśmy," powiedziała. „To ja wysyłałam e-maile mówiące, że pilnie tego potrzebujemy".

Biały Dom zaprzeczył doniesieniom, jakoby Donald Trump rozważał zbrojenie Kurdów. Siły amerykańskie przeszkoliły w przeszłości wielu peszmergów do walki z Państwem Islamskim (IS) w Iraku.

Jednak wraz ze wzrostem spekulacji na temat możliwego natarcia sił irańskich Kurdów nasilają się ataki Teheranu na te ugrupowania. Widzieliśmy skutki nalotów na dwie różne grupy - w tym ataku rakietą balistyczną, który zniszczył bazę PAK i zabił jednego bojownika.

Następstwa irańskiego ataku na budynek używany przez irańsko-kurdyjskie ugrupowanie opozycyjne w północnym Iraku

Źródło zdjęcia, Matthew Goddard/BBC

Podpis zdjęcia, Jedna osoba zginęła wskutek irańskich ataków na bazy urgupowań irańskich Kurdów w północnym Iraku

Niektóre grupy opuściły swoje bazy i przerzuciły siły, by chronić je przed atakami Teheranu.

Dołączenie do walki z reżimem wiązałoby się dla Kurdów z ogromnym ryzykiem. Nie jest jasne, co Trump mógłby zaoferować im w zamian.

Kurdowie, czwarta co do wielkości grupa etniczna na Bliskim Wschodzie, są rozproszeni między Iranem, Irakiem, Syrią i Turcją. Ich historia pełna jest prześladowań i zdrad. Jak mówi kurdyjskie przysłowie: „nie mamy przyjaciół, tylko góry".

Czy mogą ufać, że Waszyngton dotrzyma złożonych obietnic? Wielu Kurdów w Syrii – lojalnych sojuszników USA w walce z Państwem Islamskim – rozgniewało opowiedzenie się Trumpa po stronie przejściowego syryjskiego rządu w Damaszku, przeciw nim.

Jednak niektórzy przywódcy irańskich Kurdów przyjmują pragmatyczne stanowisko.

Mustafa Mauludi, wiceprezydent Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu (KDPI), siedzi na kanapie wewnątrz budynku w północnym Iraku

Źródło zdjęcia, Matthew Goddard/BBC

Podpis zdjęcia, Mustafa Mauludi, wiceprezydent jednej z kurdyjskich partii na wygnaniu, ma nadzieję świętować 21 marca w Iranie kurdyjski Nowy Rok

„Ameryka i Izrael nie rozpoczęły tej wojny dla naszych nadziei, ale dla własnych interesów," powiedział Mustafa Mauludi, wiceprzewodniczący Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu (KDPI). „Jednak atakują bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej [IRGC], co będzie dla nas korzystne i pomoże nam wkroczyć".

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej to druga, obok armii, gałąź sił zbrojnych Iranu.

Mauludi przez większość życia czeka na upadek islamskiego reżimu.

Ubrany w tradycyjny kurdyjski strój 67-latek opowiedział nam pełną bólu historię swojej rodziny. Jeden z jego kuzynów został zabity przez reżim w wieku 13 lat. Drugi od 31 lat pozostaje w więzieniu pod zarzutem współpracy z opozycją.

Mauludi dodał, że 60% jego członków rodziny było aresztowanych i poddanych złemu traktowaniu z powodu jego działalności politycznej.

Ma już w głowie obraz pierwszych chwil po powrocie do ojczyzny.

„Kiedy dotrę do pierwszej wioski," powiedział nam, „powiem głośno: 'Walczyłem dla was, jesteście moim ludem, a teraz będę walczył jeszcze mocniej'".

Wierzy, że będzie w Iranie na czas, by świętować 21 marca kurdyjski festiwal noworoczny, Nouruz.

Kurdowie stanowią około 10% 90-milionowej populacji Iranu. Ich przywódcy wzywają społeczność międzynarodową do poparcia Trumpa, a także ich samych.

„Jesteśmy najlepiej zorganizowaną grupą polityczną w Iranie," powiedział Abdullah Mohtadi, sekretarz generalny irańsko-kurdyjskiej partii Komala. „I nie pozwolimy, aby ta szansa [na zmianę] została zmarnowana".

Jest rozczarowany stanowiskiem Wielkiej Brytanii.

„Jestem zdumiony, że Wielka Brytania jest jedynym krajem na kontynencie [europejskim], który nie uznał Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną," powiedział Mohtadi, odnosząc się do drugiej obok armii gałęzi sił zbrojnych Iranu.

Skrytykował również „wahania" Wielkiej Brytanii w kwestii zezwolenia na wykorzystanie jej baz do amerykańskich ataków na Iran.

Irańsko-kurdyjscy bojownicy z Demokratycznej Partii Irańskiego Kurdystanu stoją na pastwisku w północnym Iraku

Źródło zdjęcia, Matthew Goddard/BBC

Podpis zdjęcia, Kurdyjskie ugrupowania zaprzeczają doniesieniom, że ich siły przekroczyły granicę Iranu

Trudno oszacować, ilu żołnierzy mogliby zgromadzić Kurdowie. „Może ich być kilka tysięcy, wliczając tych, którzy są już wewnątrz kraju", mówi jeden z lokalnych dziennikarzy, który sam jest Kurdem.

„Chcą być częścią zmian w Iranie, by mieć pewność, że będą częścią przyszłości. Mimo lekcji historii nadal mają nadzieję".

Niektórzy irańscy Kurdowie twierdzą, że nadszedł czas na działanie – niezależnie od amerykańskich obietnic.

„Jeśli istnieje choćby najmniejsza nadzieja, że zobaczymy ojczyznę, to nam to wystarczy," powiedziała jedna z kobiet w mieście As-Sulajmanijja, blisko granicy z Iranem.

„Nazywamy [Iran] islamskim reżimem kata. Bardzo ich nienawidzimy. Zabili tak wielu ludzi".

Wszystko to stawia Irak w trudnej sytuacji. Kraj obawia się, że zostanie wciągnięty w toczącą się po sąsiedzku wojnę.

Rząd w Bagdadzie oświadczył, że nie pozwoli kurdyjskim ugrupowaniom „infiltrować lub przekraczać granicy z Iranem w celu przeprowadzania aktów terrorystycznych z terytorium Iraku".

Jeśli siły kurdyjskie przekroczą granicę, będzie to słodko-gorzki moment dla Hany Yazdanpany z PAK.

„Powrót do ojczyzny będzie bardzo emocjonalnym przeżyciem," powiedziała. „Moi wujkowie i dziadkowie zmarli tutaj [w północnym Iraku]. Nie wiem, jak się czuć: czy cieszyć się, czy smucić, ponieważ ci, którzy naprawdę zasługiwali, by doświadczyć tego dnia, już nie żyją".

Dodatkowy reportaż: Wietske Burema, Matthew Goddard i Bizhar Shareef

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska