Radziecka rzeźba, która szpiegowała USA – najbardziej pomysłowy wyczyn od czasów konia trojańskiego

Przedstawiciel Stanów Zjednoczonych przy ONZ, Henry Cabot Lodge, wskazuje na miejsce na pieczęci, w którym została ukryta pluskwa. Obraz jest czarno-biały.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, W dziele sztuki ukryto podsłuch. Przedstawiciel USA przy ONZ, Henry Cabot Lodge, wskazuje na miejsce na pieczęci, gdzie została ukryta pluskwa.
Czas czytania: 4 min

Podsłuch ukryty w dziele sztuki w 1945 r. pozostał niezauważony przez amerykańskie służby bezpieczeństwa przez siedem lat. Nie był to jednak jedyny przypadek wykorzystania sztuki do celów szpiegowskich.

Osiemdziesiąt lat temu, w ostatnich tygodniach II wojny światowej, oddział rosyjskich skautów wręczył ambasadorowi USA w Moskwie ręcznie wyrzeźbioną Wielką Pieczęć Stanów Zjednoczonych w jego oficjalnej rezydencji, Spaso House.

Podarunek symbolizował współpracę między Rosją a Stanami Zjednoczonymi podczas wojny, a ambasador USA William Averell Harriman z dumą trzymał ją w swoim domu do 1952 r.

Pieczęć, o czym ambasador i jego zespół bezpieczeństwa nie mieli pojęcia, skrywała tajne urządzenie podsłuchowe, później nazwane przez amerykańskie służby techniczne „The Thing".

Przez siedem lat urządzenie podsłuchiwało rozmowy dyplomatyczne, pozostając całkowicie niewykryte.

Wykorzystując pozornie niewinny przedmiot do infiltracji wroga i uzyskania strategicznej przewagi, Sowieci dokonali najbardziej pomysłowego wyczynu od czasów konia trojańskiego Odyseusza.

Nawet jeśli brzmi jak fikcja szpiegowska, jest to prawdziwa historia.

John Little trzyma The Thing. Obok niego na stole leży duża, drewniana, okrągła pieczęć, podobna do pieczęci orła rządowego USA. Ma na sobie okulary i czarną koszulę.

Źródło zdjęcia, John Little

Podpis zdjęcia, Specjalista ds. przeciwdziałania inwigilacji, John Little zbudował własną replikę TheThing – w tym roku ukazał się film dokumentalny o jego pracy

Jak działało urządzenie?

John Little, 79-letni specjalista w dziedzinie przeciwdziałania inwigilacji, od dawna fascynował się tym urządzeniem, a nawet zbudował jego własną replikę.

Film dokumentalny o niesamowitej pracy Little'a został wydany w tym roku i po wyprzedanym pierwszym pokazie na żywo w maju, został wyświetlony ponownie 27 września w Narodowym Muzeum Informatyki w Bletchley Park w Buckinghamshire.

Produkcja omawia także technologię The Thing jako instrument muzyczny —urządzenie składające się z rur przypominających piszczałki organowe oraz membrany „przypominającej skórę bębna, która wibruje w rytm ludzkiego głosu".

Ale w rzeczywistości zostało ono skompresowane do maleńkiego obiektu przypominającego główkę szpilki — i miało tę zaletę, że pozostawało niewykrywalne przez systemy wykrywające urządzenia szpiegowskie, ponieważ nie zawierało elektroniki, nie miało baterii i nie nagrzewało się.

Inżynieria takiego instrumentu była niezwykle precyzyjna - "skrzyżowanie szwajcarskiego zegarka z mikrometrem".

Historyk H Keith Melton stwierdził, że w swoim czasie The Thing "podniósł naukę monitorowania dźwięku do poziomu, który wcześniej uważano za niemożliwy".

Leon Theremin gra na thereminie w teatrze, który jest prawie pusty, poza kilkoma osobami siedzącymi na widowni. Instrument muzyczny wynalazcy leży na małym stoliku przed nim, a jego dłonie unoszą się w powietrzu wokół pudełka, gdy na nim gra.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Leon Theremin demonstrujący swój instrument muzyczny w 1927 r. W 1938 r. powrócił do Związku Radzieckiego i został osadzony w obozie jenieckim.

W rezydencji Spaso House, The Thing był aktywowany tylko wtedy, gdy zdalny nadajnik-odbiornik, znajdujący się w pobliskim budynku, został włączony.

Wysyłało to sygnał o wysokiej częstotliwości, który odbijał wszystkie wibracje pochodzące z anteny pluskwy.

Urządzenie zostało wykryte dopiero gdy brytyjski radiooperator wojskowy pracujący w Moskwie w 1951 r. przypadkowo dostroił się do dokładnej długości fali używanej przez The Thing i usłyszał rozmowy z odległego pokoju.

W kolejnym roku amerykańscy technicy przeszukali rezydencję ambasadora i — po co najmniej trzech dniach intensywnych poszukiwań — odkryli, że ręcznie rzeźbiona Wielka Pieczęć była niewidzialnym uchem, podsłuchującym dyskretne rozmowy ambasadorów.

Zastanawiając się nad sukcesem The Thing, jeden z rosyjskich techników, którzy go obsługiwali, Vadim Goncharov, powiedział, że "przez długi czas nasz kraj był w stanie uzyskać konkretne i bardzo ważne informacje, które dały nam pewną przewagę... w zimnej wojnie".

Do dziś nikt spoza radzieckiego wywiadu nie wie, ile podobnych "instrumentów" mogło być wykorzystywanych przez ZSRR do szpiegowania Zachodu w tamtym czasie.

Sztuka jako narzędzie szpiegowskie

Sukces tego podsłuchu wynikał tylko częściowo z jego technicznej oryginalności. Jego skuteczność zapewniło również wykorzystanie kulturowej słabości do pięknych przedmiotów.

Mamy tendencję do ufania dziełom sztuki i przedmiotom dekoracyjnym jako pasywnym symbolom statusu, gustu lub zainteresowania kulturowego.

Rosyjski wywiad wykorzystał to założenie w postaci rzeźbionej Wielkiej Pieczęci z drewna klonowego.

Nie jest to jednak jedyny przykład w historii, kiedy sztuka była wykorzystywana do szpiegostwa, podstępu i strategii wojskowej.

Oprócz namalowania Mona Lisy, Leonardo da Vinci zaprojektował również czołgi i broń oblężniczą, a Peter Paul Rubens działał jako szpieg podczas wojny trzydziestoletniej.

Artyści z różnych narodów podczas pierwszej i drugiej wojny światowej opracowywali kamuflaże i operacje podstępu, a Anthony Blunt, brytyjski historyk sztuki (i inspektor Królewskiej Kolekcji Sztuki) był radzieckim szpiegiem podczas drugiej wojny światowej i na początku zimnej wojny.

Genialny wynalazca i muzyk

Co interesujące, w przypadku The Thing istotna jest również historia muzyki.

Jego genialny wynalazca, Lew Siergiejewicz Termen, bardziej znany jako Léon Theremin, był urodzonym w Rosji wynalazcą i utalentowanym muzykiem.

Stworzył pierwszy na świecie instrument elektroniczny, znany od nazwiska jego twórcy jako Theremin.

Można na nim grać bez dotykania czegokolwiek - ruchy dłoni w powietrzu wokół jego anten kontrolują nuty.

Upiorne brzmienie thereminu stało się synonimem amerykańskich ścieżek dźwiękowych filmów science fiction lat 50. — być może najbardziej znanym przykładem jest „Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" (1951), który, co ciekawe, często interpretowany jest jako przypowieść o zimnowojennej paranoi.

Po odkryciu, The Thing był utrzymywany w ścisłej tajemnicy przez amerykański wywiad.

Jednak w maju 1960 r, u szczytu wyścigu zbrojeń nuklearnych, amerykański samolot szpiegowski U-2 został zestrzelony nad Rosją.

W następstwie dyplomatycznego zamieszania urzędnicy Departamentu Stanu USA publicznie ujawnili Wielką Pieczęć na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby udowodnić, że szpiegostwo zimnowojenne nie było jednostronne.

John Little uważa, że infiltracja rezydencji ambasadora była tak żenującym naruszeniem bezpieczeństwa, że "trzeba było zestrzelenia samolotu szpiegowskiego, by sprawa wyszła na jaw".

Jednak prawdziwe techniczne mistrzostwo The Thing nigdy nie zostało ujawnione szerokiej publiczności.

Za zamkniętymi drzwiami urządzenie zostało dogłębnie zbadane przez brytyjski kontrwywiad, który nadał mu kryptonim SATYR.

A jego szczegóły pozostały oficjalną tajemnicą państwową, dopóki były oficer bezpieczeństwa Peter Wright nie ujawnił wszystkiego w swoich wspomnieniach Spycatcher w 1987 r.

The Thing urzekł historyków ze względu na to, jak zaawansowany technicznie był jak na swoje czasy i jak ukształtował zimnowojenną grę szpiegowską.

Ale ujawnia również dziwną i mroczną historię kultury wysokiej, dziejącą się poza przytulnym przepychem oper i galerii sztuki, gdzie klasyczni kompozytorzy opracowują urządzenia podsłuchowe, a ręcznie rzeźbione dzieła sztuki są narzędziami do gromadzenia wywiadu wojskowego.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska