Bez zawieszenia broni, bez porozumienia. Co szczyt oznacza dla Trumpa, Putina i Ukrainy?

Trump wita Putina na czerwonym dywanie

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Po niemal trzygodzinnym spotkaniu przywódcy wygłosili wspólne oświadczenie dla mediów, po czym opuścili salę, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Czas czytania: 5 min

Prezydenci USA Donald Trump i Rosji Władimir Putin opuścili Alaskę, nie osiągając porozumienia w sprawie zawieszenia broni na Ukrainie.

Po niemal trzygodzinnym spotkaniu przywódcy wygłosili wspólne oświadczenie dla mediów, po czym opuścili salę, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.

Trzech korespondentów BBC, którzy przebywają w Anchorage na szczycie, ocenia, co to oznacza dla przywódców USA i Rosji, a także jakie będą dalsze losy wojny w Ukrainie.

Spotkanie podważa reputację Trumpa jako negocjatora

Trump i Putin siedzą obok siebie podczas szczytu na alasce

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Dla człowieka, który lubi przedstawiać się jako rozjemca i negocjator, wygląda na to, że Trump opuści Alaskę bez jednego i drugiego, mówi Anthony Zurcher.

Korespondent ds. Ameryki Północnej Anthony Zurcher

„Nie ma porozumienia, dopóki nie będzie porozumienia," powiedział Donald Trump na początku swojego wystąpienia po szczycie w Anchorage.

Był to dość okrężny sposób na przyznanie, że mimo kilku godzin rozmów nie osiągnięto żadnego porozumienia. Nie ma zawieszenia broni. Brakuje też konkretnych rezultatów.

Prezydent stwierdził, że on i Władimir Putin poczynili „spory postęp", jednak nie podał żadnych szczegółów – co reszcie świata pozostawia wiele miejsca na domysły.

„Nie udało się dojść do porozumienia," dodał później, po czym wyszedł z sali, nie odpowiadając na pytania setek zgromadzonych dziennikarzy.

Trump przebył długą drogę, by ostatecznie ograniczyć się do niejasnych oświadczeń – choć europejscy sojusznicy USA i przedstawiciele Ukrainy mogą być jednocześnie zadowoleni, że nie doszło do jednostronnych ustępstw, które mogłyby osłabić przyszłe negocjacje.

Dla człowieka, który lubi przedstawiać się jako rozjemca i negocjator, wygląda na to, że Trump opuści Alaskę bez jednego i drugiego.

Nie ma też żadnych oznak, że odbędzie się szczyt z udziałem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, mimo żartów Putina na temat ich następnego spotkania "w Moskwie".

Chociaż Trump miał w tych rozmowach mniej do stracenia niż Ukraina czy Rosja, ich wynik może zaszkodzić jego pozycji zarówno w kraju, jak i za granicą – zwłaszcza po wcześniejszych zapowiedziach, że szczyt ma tylko „25% szans na niepowodzenie".

Co więcej, prezydent musiał znieść widoczne upokorzenie, milcząc, gdy Putin rozpoczął konferencję prasową (która de facto się nie odbyła) od długiego monologu. To znacznie odbiegało od znanego scenariusza z Gabinetu Owalnego, gdzie to zwykle prezydent USA prowadzi rozmowę, a zagraniczny gość słucha bez komentarza.

Choć Alaska jest amerykańskim terytorium, Putin zdawał się tam czuć bardziej u siebie – rosyjscy urzędnicy chętnie przypominają, że niegdyś była częścią „rosyjskiej Ameryki", zanim w XIX wieku została sprzedana Stanom Zjednoczonym.

To może doskwierać amerykańskiemu prezydentowi przez kolejne dni – podobnie jak nieprzychylne relacje medialne, które zapewne określą ten szczyt mianem porażki.

Najważniejsze pytanie – którego dziennikarze nie mogli zadać w piątek – brzmi: czy Trump zdecyduje się w końcu nałożenie zapowiadanych sankcji na Rosję?

Prezydent częściowo odniósł się do tego tematu w przyjaznym wywiadzie dla Fox News przed odlotem, mówiąc, że „może za dwa, trzy tygodnie" rozważy taki ruch. Biorąc jednak pod uwagę wcześniejsze zapowiedzi „poważnych konsekwencji" w razie braku zawieszenia broni, ta nieprecyzyjna odpowiedź może budzić więcej pytań niż odpowiedzi.

Prezydent USA Donald Trump oraz prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie konferencji prasowej 15 sierpnia 2025 r. w bazie wojskowej Elmendorf-Richardson w Anchorage na Alasce.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Prezydent USA Donald Trump oraz prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie konferencji prasowej 15 sierpnia 2025 r. w bazie wojskowej Elmendorf-Richardson w Anchorage na Alasce.

Putin korzysta z chwili w świetle reflektorów

Redaktor ds. Rosji Steve Rosenberg

Kiedy „konferencja prasowa" nie jest konferencją prasową?

Kiedy nie ma pytań.

Na sali zapanowało wyraźne zdziwienie, gdy prezydenci Putin i Trump opuścili podium zaraz po wygłoszeniu swoich oświadczeń – nie odpowiadając na żadne pytania.

Członkowie rosyjskiej delegacji również szybko opuścili salę, ignorując pytania, które dziennikarze do nich wykrzykiwali.

Wyraźny znak, że jeśli chodzi o wojnę w Ukrainie, Władimir Putin i Donald Trump nadal mają poważne różnice zdań.

Donald Trump naciskał na zawieszenie broni przez Rosję. Władimir Putin mu tego nie dał.

Wcześniej atmosfera była zupełnie inna – Trump powitał Putina z honorami, rozkładając przed nim czerwony dywan i traktując jak gościa najwyższej rangi.

Prezydent Rosji miał swój moment w centrum uwagi geopolitycznej, dzieląc scenę z przywódcą najpotężniejszego państwa świata.

Pytanie, jak Trump zareaguje na to, co się wydarzyło. Wciąż nie udało mu się przekonać Putina do zakończenia wojny w Ukrainie.

Wcześniej groził Rosji ostrzejszym podejściem: ultimatum, terminy, kolejne sankcje, jeśli Moskwa nie pójdzie na ustępstwa. Nie wprowadził tych gróźb w życie.

Nie zrobił tego.

Czy teraz to zrobi?

Ukraina odetchnęła z ulgą, ale obawy o przyszłość wciąż istnieją

Redaktor ds. Rosji w BBC Monitoring, Vitaliy Shevchenko

To, co właśnie wydarzyło się w Anchorage, dla wielu może wydawać się rozczarowujące, ale w Kijowie usłyszymy westchnienia ulgi, że nie ogłoszono żadnego „porozumienia", które kosztowałoby Ukrainę terytorium.

Ukraińcy dobrze wiedzą, że wszystkie kluczowe porozumienia z Rosją były w przeszłości łamane – więc nawet gdyby coś zostało dzisiaj ogłoszone, podchodziliby do tego z dużą rezerwą.

Kijów z pewnością zaniepokoi jednak fakt, że podczas wspólnego wystąpienia przed mediami Władimir Putin po raz kolejny mówił o „głównych przyczynach" konfliktu i stwierdził, że tylko ich usunięcie doprowadzi do trwałego pokoju.

W tłumaczeniu z kremlowskiego języka oznacza to, że nadal jest zdeterminowany, by dążyć do swojego pierwotnego celu„specjalnej operacji wojskowej" – czyli demontażu niepodległej Ukrainy jako państwa.

Trzy i pół roku wysiłków Zachodu nie zmieniły jego podejścia, nie dokonał tego również szczyt w Anchorage.

Niepewność, która utrzymuje się po spotkaniu, jest również niepokojąca. Co będzie dalej? Czy rosyjskie ataki będą kontynuowane bez przerwy?

W ostatnich miesiącach Zachód wielokrotnie wyznaczał Rosji terminy, które mijały bez konsekwencji, a groźby nie były realizowane.

Ukraińcy odczytują to jako zaproszenie dla Putina do dalszej agresji. I mogą postrzegać brak postępów w Anchorage w dokładnie ten sam sposób.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska