Wysoka stawka i niskie oczekiwania w ukraińskich rozmowach z Rosją i USA

Zdjęcie udostępnione przez ZEA przedstawia prezydenta ZEA Mohameda bin Zayeda Al Nahyana (w środku) spotykającego się ze Stevem Witkoffem, specjalnym wysłannikiem Stanów Zjednoczonych (z prawej), Rustemem Umerowem, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (2 z prawej), Igorem Kostiukowem, szefem Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji (3 z lewej) i Jaredem Kushnerem (2 z lewej) podczas trójstronnych rozmów prowadzonych przez ZEA między Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Ukrainą w Pałacu Al Shati w Abu Zabi. Uczestnicy siedzą w półkolu, za nimi widnieją flagi Rosji, ZEA, USA i Ukrainy.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Było to pierwsze spotkanie tych trzech delegacji w tym samym pomieszczeniu.
    • Autor, Sarah Rainsford
    • Stanowisko, Korespondentka ds. południowej i wschodniej Europy
    • Relacja z, Kijów
  • Czas czytania: 4 min

Negocjatorzy z Rosji, Ukrainy i USA spotkali się w Abu Zabi na pierwszych trójstronnych rozmowach od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.

Choć rozmowy przybrały nowy format, zasadnicze różnice pozostają takie same.

Stawka jest wysoka, ale oczekiwania są ograniczone.

Donald Trump mocno naciska na zawarcie porozumienia pokojowego w Ukrainie - tego, które obiecał, ale jeszcze nie zrealizował - i powiedział w tym tygodniu, że obie strony byłyby "głupie", gdyby nie doszły do porozumienia.

Ale pomimo intensywnej dyplomacji wahadłowej prowadzonej przez jego własnych wysłanników, są oni gospodarzami pierwszych trójstronnych rozmów z udziałem ukraińskich i rosyjskich negocjatorów, a niektóre główne kwestie pozostają nadal nierozwiązane.

Ukraina angażuje się w ten proces, ponieważ chce pokoju bardziej niż ktokolwiek inny, ale także dlatego, że musi utrzymać USA po swojej stronie. Kijów nauczył się tej lekcji w zeszłym roku, kiedy Donald Trump na krótko zawiesił wymianę informacji wywiadowczych i pomoc wojskową.

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Ukraina bardziej niż ktokolwiek inny pragnie pokoju

Teraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że jego rozmowy z Trumpem w Davos były "naprawdę pozytywne" i ma nadzieję na większe wsparcie obrony powietrznej przed nieustannymi atakami Rosji.

Często ponury po spotkaniach z amerykańskim przywódcą, tym razem Zelensky wydawał się niezwykle optymistyczny.

Pozostaje jednak ostrożny co do wyniku rozmów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Opisał spotkania, które mogą trwać dwa dni, jako "krok", ale nie chciał nazwać go pozytywnym.

"Musimy życzyć sobie, aby to przybliżyło nas do pokoju," tak to ujął.

Przez pewien czas Zełenski mówił o tym, że jest w 90% na drodze do wypracowania ramowego porozumienia pokojowego, ale ostatnie 10% zawsze miało być najtrudniejsze - a Rosja wciąż może odrzucić całość.

"Chodzi o wschodnią część naszego kraju. Chodzi o ziemię. To jest kwestia, która nie została jeszcze rozwiązana," wyjaśnił, wskazując największą przeszkodę, która według niego wciąż pozostaje.

Rosja nalega, by Ukraina oddała jej dużą część wschodniego regionu Donbasu, którego nie udało jej się zdobyć na polu bitwy. Ukraina odmawia.

Politycy często mówią o swoich czerwonych liniach, ale dla tego kraju linia w Donbasie jest narysowana krwią żołnierzy, którzy zginęli w jej obronie.

Zelensky nie może jej przekroczyć.

Kiedy to piszę, z kościoła na ulicy dobiega muzyka z pogrzebu innego żołnierza.

W drodze powrotnej do Ukrainy tym razem przejeżdżaliśmy obok wielu grobów wojskowych na przydrożnych cmentarzach, wszystkie przyozdobione flagami.

Inną ważną kwestią omawianą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest to, co Stany Zjednoczone zrobiłyby pod względem militarnym, gdyby Rosja pewnego dnia ponownie zaatakowała Ukrainę. To właśnie Ukraina nazywa "gwarancjami bezpieczeństwa" i twierdzi, że są one niezbędne.

Zelensky twierdzi, że umowa między USA a Ukrainą została zawarta, ale nie znamy żadnych szczegółów.

Odpowiedź Rosji również pozostaje kwestią otwartą.

Pojawiają się również nowe wątpliwości co do tego, jak dobra jest gwarancja Donalda Trumpa: fiksacja prezydenta USA na punkcie "przejęcia" Grenlandii poważnie osłabiła NATO.

Trump podważył również samą zasadę ochrony suwerenności narodu, która była podstawą zachodniego wsparcia dla Ukrainy.

Czy więc Kijów może mu zaufać, że przyjdzie mu na ratunek podczas kolejnego kryzysu? Na razie nie ma wielkiego wyboru.

Jeśli chodzi o zaufanie do Władimira Putina, nikt tutaj nie ma złudzeń, że jego cele się zmieniły.

"On naprawdę tego nie chce," tak Zełenski powiedział w Davos o Putinie i pokoju.

Kreml powiedział, że jeśli nie otrzyma tego, czego chce przy stole rozmów, "osiągnie swoje cele na polu bitwy" - choć jak dotąd nie udało mu się to, pomimo poświęcenia ogromnej liczby żołnierzy.

Tak więc po raz kolejny atakuje infrastrukturę cywilną w całym kraju - ale w bardziej przemyślany, trwały i niszczycielski sposób niż kiedykolwiek wcześniej.

W głębi mroźnej zimy ludzie marzną w swoich domach.

W piątek mer Kijowa ponownie wezwał mieszkańców miasta do opuszczenia go, jeśli mają dokąd się udać.

"Wróg najprawdopodobniej będzie nadal atakował krytyczną infrastrukturę miasta i kraju," ostrzegł Witalij Kliczko.

Po powtarzających się atakach system jest bardzo kruchy.

"Zwracam się do mieszkańców i mówię szczerze: sytuacja jest niezwykle trudna i być może nie jest to jeszcze najtrudniejszy moment".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis