Wspinacz oskarżony o pozostawienie partnerki na śmierć na najwyższym szczycie w Austrii

Szczyt góry z czerwonym okręgiem, na którym zaznaczono mężczyznę schodzącego w dół

Źródło zdjęcia, www.foto-webcam.eu

Podpis zdjęcia, Nagranie z kamerki pokazuje wyraźnie chłopaka z latarką, schodzącego ze szczytu
    • Autor, Bethany Bell
    • Relacja z, Wiedeń
  • Czas czytania: 5 min

Ponad rok po tym, jak 33-letnia kobieta zamarzła na śmierć na najwyższej górze Austrii, jej partner stanie w czwartek przed sądem, oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci wskutek rażącego niedbalstwa.

Kerstin G zmarła z powodu hipotermii podczas wyprawy wspinaczkowej na Grossglockner, która zakończyła się tragicznie. Jej chłopak jest oskarżony o pozostawienie jej bez ochrony i wyczerpanej w pobliżu szczytu w trudnych warunkach pogodowych we wczesnych godzinach 19 stycznia 2025 r., gdy sam poszedł po pomoc.

Proces wzbudził zainteresowanie i debatę nie tylko w Austrii, ale także w środowiskach wspinaczkowych daleko poza jej granicami.

Prokuratorzy twierdzą, że jako bardziej doświadczony wspinacz mężczyzna był „odpowiedzialnym przewodnikiem wyprawy" i nie zawrócił ani nie wezwał wsparcia na czas, aby pomóc swojej dziewczynie.

Mapa przedstawiająca górę Grossglockner w Austrii
Podpis zdjęcia, Góra Grossglockner w Austrii

Zidentyfikowany przez austriackie media, jako Thomasa P. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, a jego adwokat, Kurt Jelinek, określił śmierć kobiety jako „tragiczny wypadek".

Tragedia rozegrała się po tym, jak para rozpoczęła wspinaczkę na liczący 3 798 m n.p.m. Grossglockner.

Prokuratorzy oskarżają Thomasa P o popełnienie błędów od samego początku i opublikowali listę jego dziewięciu uchybień.

W sprawie kluczowe jest pytanie, kiedy osobista ocena sytuacji i podejmowanie ryzyka stają się kwestią odpowiedzialności karnej. Jeśli wspinacz zostanie uznany za winnego, może to oznaczać „zmianę paradygmatu w sportach górskich" – pisze austriacki dziennik „Der Standard".

Kluczowy dla sprawy jest zarzut prokuratury w Innsbrucku, że należy go uznać za „odpowiedzialnego przewodnika wyprawy", ponieważ „w przeciwieństwie do swojej dziewczyny miał już duże doświadczenie w wysokogórskich wyprawach alpejskich i zaplanował wycieczkę".

Czerwony okrąg przedstawia wspinaczkę z pochodniami na zbocze góry w Austrii

Źródło zdjęcia, www.foto-webcam.eu

Podpis zdjęcia, To ujęcie z nagrania z kamerki internetowej pokazuje, że para wciąż wspinała się o 21:00, 18 stycznia

Prokuratorzy twierdzą, że podjął próbę wejścia mimo że jego partnerka „nigdy wcześniej nie odbyła alpejskiej wyprawy o takiej długości, stopniu trudności i na takiej wysokości, a do tego w wymagających warunkach zimowych".

Zarzucają mu również, że wyruszyli dwie godziny za późno i że nie zabrał „wystarczającej ilości sprzętu do awaryjnego biwakowania".

Prokuratorzy twierdzą także, że „pozwolił swojej dziewczynie używać miękkich butów snowboardowych – sprzętu nieodpowiedniego do wysokogórskiej wyprawy w zróżnicowanym terenie".

Oskarżony kwestionuje te zarzuty. W oświadczeniu jego adwokat Kurt Jelinek podkreślił, że para planowała wyprawę wspólnie.

„Oboje uważali się za wystarczająco doświadczonych, odpowiednio przygotowanych i dobrze wyposażonych," powiedział. Oboje mieli „odpowiednie doświadczenie alpejskie" i byli „w bardzo dobrej kondycji fizycznej".

Prokuratorzy twierdzą, że już na górze mężczyzna powinien był zawrócić, gdy było to jeszcze możliwe, z powodu silnego wiatru dochodzącego do 74 km/h oraz zimna. Temperatura wynosiła -8°C, a odczuwalna sięgała -20°C.

Para nie zawróciła.

Relacje dotyczące dalszego przebiegu wydarzeń różnią się.

Według adwokata oskarżonego dotarli oni do miejsca zwanego Frühstücksplatz o 13:30 18 stycznia [zeszego roku] – do punktu wyprawy, po którym nie było już możliwości odwrotu przed szczytem.

Ponieważ żadne z nich nie było „wyczerpane ani przytłoczone", kontynuowali wspinaczkę – powiedział Kurt Jelinek.

Prokuratorzy twierdzą, że para utknęła około 20:50, a mężczyzna nie wezwał policji ani nie wysłał sygnałów alarmowych, gdy około 22:50 nad nimi przeleciał policyjny śmigłowiec.

Adwokat chłopaka twierdzi, że w tym momencie jego klient i partnerka nadal czuli się dobrze i nie wzywali pomocy, ponieważ byli blisko szczytu.

Zdjęcia z kamery internetowej pokazują światła ich latarek podczas wspinaczki.

Zespoły ratownictwa górskiego przemierzają śnieg w Austrii

Źródło zdjęcia, Bergrettung Kals

Podpis zdjęcia, Z powodu złej pogody ratownicy górscy nie mogli dotrzeć na miejsce zdarzenia aż do rana (zdjęcie archiwalne)

Wkrótce potem – jak mówi Jelinek – sytuacja dramatycznie się zmieniła. Ku „całkowitemu zaskoczeniu" mężczyzny kobieta „nagle zaczęła wykazywać nasilone objawy wyczerpania", choć wtedy było już za późno na odwrót.

O 00:35 19 stycznia zadzwonił do policji górskiej. Treść rozmowy jest niejasna, lecz adwokat twierdzi, że poprosił o pomoc i zaprzecza, jakoby informował policję, że wszystko jest w porządku. Policja utrzymuje, że następnie wyciszył telefon i nie odbierał kolejnych połączeń.

Kurt Jelinek twierdzi, że para zdołała dotrzeć około 40 metrów poniżej krzyża wyznaczającego szczyt Grossglocknera.

Ponieważ partnerka oskarżonego była zbyt wyczerpana, by się poruszać, zostawił ją, aby sprowadzić pomoc, wchodząc na szczyt i schodząc po drugiej stronie – mówi adwokat. Prokuratorzy twierdzą, że zostawił ją około 02:00 w nocy.

Jego postać oświetlona latarką została uchwycona na obrazach z kamery internetowej podczas zejścia ze szczytu.

Prokuratorzy twierdzą, że nie użył aluminiowych koców ratunkowych ani innego sprzętu, by ochronić ją przed zimnem, i dopiero o 03:30 powiadomił służby ratunkowe.

W tym momencie było już najprawdopodobniej za późno. Silny wiatr uniemożliwił przeprowadzenie nocnej akcji śmigłowcem.

Kerstin G zmarła samotnie w śniegu na zamarzniętym zboczu góry.

Jej profil w mediach społecznościowych sugeruje, że była zapaloną miłośniczką wspinaczki, a jej matka powiedziała niemieckim mediom, że uwielbiała nocne wędrówki górskie.

Adwokat Thomasa P mówi, że jest on „głęboko zasmucony" jej śmiercią. „Przede wszystkim chciałby złożyć szczere kondolencje rodzinie zmarłej," powiedział Jelinek.

Jeśli zostanie uznany za winnego, Thomas P może zostać skazany na karę do trzech lat pozbawienia wolności.

Wyrok skazujący może mieć również konsekwencje dla innych wspinaczy i określić zakres ich odpowiedzialności za towarzyszy wypraw w przyszłości.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska