'Europa jest całkowicie zagubiona': Rosja z satysfakcją komentuje napięcia o Grenlandię

Prezydent USA Donald Trump wita się uściskiem dłoni z prezydentem Rosji Władimirem Putinem podczas spotkania w celu negocjacji zakończenia wojny na Ukrainie w bazie wojskowej Joint Base Elmendorf-Richardson w Anchorage na Alasce w USA. Obaj mężczyźni witają się z Putinem lewą ręką, wykonując przy tym wymowny gest.

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Steve Rosenberg
    • Stanowisko, Redaktor naczelny ds. Rosji
  • Czas czytania: 4 min

Słuchając Donalda Trumpa, można by pomyśleć, że Moskwa i Pekin czyhają u wybrzeży Grenlandii, gotowe uderzyć, by wzmocnić swoją pozycję w Arktyce.

„Są tam rosyjskie niszczyciele, są chińskie niszczyciele, a co więcej, są rosyjskie okręty podwodne wszędzie dookoła," powiedział ostatnio prezydent Trump.

Dlatego, zdaniem prezydenta USA, kontrola nad Grenlandią jest niezbędna.

Jak więc myślicie Moskwa zareagowała na rzekome ujawnienie jej planu i możliwość jego udaremnienia przez amerykańskie przejęcie Grenlandii?

Rosjanie chyba nie mogą być zadowoleni. Prawda?

Nieprawda.

W zdumiewającym artykule rosyjska gazeta rządowa pełna jest pochwał pod adresem Trumpa i krytyki europejskich przywódców, którzy sprzeciwiają się amerykańskiej aneksji Grenlandii.

„Na drodze do historycznego przełomu prezydenta USA stoi upór Kopenhagi oraz pozorna solidarność nieustępliwych krajów europejskich, w tym tak zwanych przyjaciół Ameryki — Wielkiej Brytanii i Francji," pisze Rossijskaja Gazieta.

„Europa nie potrzebuje amerykańskiej wielkości, którą promuje Trump. Bruksela liczy na 'zatopienie' prezydenta USA w wyborach uzupełniających do Kongresu, na uniemożliwienie mu zawarcia największej transakcji jego życia."

„Największa transakcja"? Reporter wyjaśnia, co ma na myśli. Muszę sobie wciąż przypominać, że czytam rosyjską gazetę rządową, a nie pro‑trumpowską publikację w Ameryce.

„Jeśli Trump dokona aneksji Grenlandii do 4 lipca 2026 roku, kiedy Ameryka będzie obchodzić 250. rocznicę Deklaracji Niepodległości, przejdzie do historii jako postać, która potwierdziła wielkość Stanów Zjednoczonych," pisze Rossijskaja Gazieta.

„Dzięki Grenlandii USA stają się drugim największym krajem na świecie po Rosji, wyprzedzając Kanadę pod względem powierzchni. Dla Amerykanów to wydarzenie na miarę takich planetarnych przełomów jak zniesienie niewolnictwa przez Abrahama Lincolna w 1862 roku czy podboje terytorialne wojen napoleońskich.

„Jeśli dzięki Trumpowi Grenlandia stanie się częścią Ameryki… z pewnością naród amerykański nie zapomni takiego osiągnięcia."

A rosyjski reporter ma dla prezydenta USA taką wiadomość: nie zmieniaj zdania.

„Dla amerykańskiego prezydenta byłoby niebezpieczne wycofać się w sprawie Grenlandii. Osłabiłoby to pozycję Partii Republikańskiej w wyborach połówkowych i prawdopodobnie doprowadziło do większości Demokratów na Kapitolu, z wszelkimi konsekwencjami dla Trumpa. Natomiast szybka aneksja Grenlandii przed wyborami może odwrócić ten trend polityczny."

Innymi słowy, w interesie Trumpa jest kontynuować plany przejęcia Grenlandii — przynajmniej według rosyjskiej gazety rządowej.

Zatrzymajcie się na chwilę. Niech ta myśl wybrzmi.

Ale skąd te pochwały z Moskwy? Po co to pozorne zachęcanie?

Chodzi o to, że Rosja ma wiele do zyskania na obecnej sytuacji.

Fiksacja Trumpa na punkcie Grenlandii, jego determinacja, by przejąć wyspę, a także nakładanie ceł na kraje europejskie sprzeciwiające się jego planowi, wywołały ogromne napięcia w sojuszu transatlantyckim — zarówno w relacjach Ameryki z Europą, jak i wewnątrz NATO.

Wszystko, co osłabia lub bezpośredni grozi rozbiciem zachodniego sojuszu, Moskwa postrzega jako ogromny plus dla Rosji.

„Europa jest kompletnie zagubiona i, szczerze mówiąc, przyjemnie się na to patrzy," chełpił się rosyjski tabloid Moskowski Komsomolec w jednym ze swoich artykułów o Grenlandii.

Co więcej, amerykańskie groźby dotyczące aneksji Grenlandii są wykorzystywane przez prorosyjskich komentatorów do prób usprawiedliwiania rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

Zwycięstwo w Ukrainie wciąż pozostaje priorytetem Kremla.

Moskwa uważa, że utrzymanie pozytywnych relacji z administracją Trumpa pomoże ten cel osiągnąć.

Stąd rosyjska krytyka Europy. Ale nie Donalda Trumpa.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska