USA radzą Danii, by 'zachowała spokój' wobec domniemanej operacji wpływu na Grenlandii

Szczyty gór przebijają się przez chmury, Nuuk (Grenlandia), 27 marca 2025 r.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Duński wywiad ostrzegł, że Grenlandia jest celem "różnego rodzaju kampanii wpływu".
    • Autor, Paul Kirby
    • Stanowisko, Europe digital editor
  • Czas czytania: 4 min

Stany Zjednoczone nakazały Danii „zachować spokój" po tym, jak najwyższy rangą amerykański dyplomata w Kopenhadze został wezwany w związku z zarzutami dotyczącymi tajnych operacji USA na Grenlandii.

Duński nadawca publiczny DR, powołując się na źródła, podał, że celem [operacji] była infiltracja społeczeństwa i promowanie secesji od Danii na rzecz USA, choć nie udało się ustalić, dla kogo mężczyźni pracowali.

Według przedstawiciela Białego Domu nie ma potwierdzenia, że prowadzona jest kampania wpływu. „Uważamy jednak, że Duńczycy powinni podejść do sprawy spokojniej," powiedział.

Minister spraw zagranicznych Lars Løkke Rasmussen powiedział, że "jakakolwiek próba ingerencji w wewnętrzne sprawy Królestwa [Danii] będzie oczywiście nie do zaakceptowania".

Duński wywiad ostrzegł, że Grenlandia jest celem "różnego rodzaju kampanii wpływu".

Rzecznik Departamentu Stanu USA powiedział, że chargé d'affaires Mark Stroh spotkał się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, dodając, że odbył "produktywną rozmowę", która "potwierdziła silne więzi" między Grenlandią, Danią i USA.

Rzecznik odmówił komentarza w sprawie „działań prywatnych obywateli USA na Grenlandii", ale podkreślił, że Stany Zjednoczone zawsze szanowały prawo mieszkańców wyspy do „decydowania o własnej przyszłości".

Okręt wojenny zacumowany w Nuuk na tle gór

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Niemiecki okręt wojenny na zdjęciu cumujący w Grenlandii – półautonomicznym terytorium Królestwa Danii

Prezydent Trump kilkakrotnie mówił, że chce zaanektować Grenlandię, półautonomiczną część Królestwa Danii, a wiceprezydent JD Vance oskarżył Kopenhagę o niedoinwestowanie tego terytorium.

Podczas wizyty na Grenlandii kilka miesięcy temu, duńska premier Mette Frederiksen ostrzegła USA, że "nie można przejąć innego kraju".

Minister spraw zagranicznych Danii powiedział w oświadczeniu dla BBC, że rząd jest "świadomy, że zagraniczne podmioty nadal wykazują zainteresowanie Grenlandią i jej pozycją w Królestwie Danii".

"Nie będzie zatem zaskoczeniem, jeśli doświadczymy zewnętrznych prób wpływania na przyszłość Królestwa w nadchodzącym czasie," dodał.

Dania jest członkiem NATO i Unii Europejskiej i od dawna postrzega Stany Zjednoczone jako jednego ze swoich najbliższych sojuszników, a Duńczycy byli zszokowani determinacją Trumpa, by kontrolować swoje półautonomiczne terytorium. Prezydent USA powiedział w tym roku, że nie wyklucza przejęcia go siłą.

Wiceprezydent USA JD Vance z żoną Ushą oraz płk Susan Meyers, dowódczyni bazy kosmicznej Pituffik, podczas wizyty 28 marca 2025 r. w Grenlandii.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Wiceprezydent USA JD Vance z żoną Ushą oraz płk Susan Meyers, dowódczyni bazy kosmicznej Pituffik, podczas wizyty 28 marca 2025 r. w Grenlandii.

Duńska służba bezpieczeństwa i wywiadu PET (Politiets Efterretningstjeneste) stwierdziła w swojej ocenie, że kampanie wpływu miałyby na celu "wywołanie niezgody w stosunkach między Danią a Grenlandią".

Można to osiągnąć, wykorzystując „istniejące lub wymyślone spory" – zarówno przy użyciu „tradycyjnych, fizycznych agentów wpływu, jak i poprzez dezinformację," dodano. PET poinformowało, że wzmocniło swoją obecność na Grenlandii oraz współpracę z tamtejszymi władzami.

Stany Zjednoczone nie mają obecnie ambasadora w Kopenhadze, więc Rasmussen wezwał Marka Stroha, który jako charge d'affaires jest najwyższym rangą dyplomatą w duńskiej stolicy.

Lars Løkke Rasmussen wezwał w tym roku amerykańskiego charge d'affaires w Danii w odpowiedzi na majowy raport sugerujący, że agencje wywiadowcze USA koncentrowały swoje wysiłki na Grenlandii.

Raport DR w środę podał szczegóły wizyty jednego z Amerykanów w stolicy Grenlandii, Nuuk, mówiąc, że chciał on sporządzić listę Grenlandczyków, którzy poparli amerykańskie próby przejęcia wyspy. Celem byłaby próba zwerbowania ich do ruchu secesyjnego, powiedział DR.

Wcześniejszy majowy raport w Wall Street Journal również odnosił się do poznania ruchu niepodległościowego Grenlandii, a także postaw wobec amerykańskiego wydobycia minerałów.

W tym czasie dyrektor Wywiadu Narodowego USA Tulsi Gabbard nie zaprzeczyła raportowi, ale oskarżyła gazetę o "łamanie prawa i podważanie bezpieczeństwa naszego narodu i demokracji".

Mężczyzna, protestuje w Nuuk przed konsulatem USA przeciwko, jak sam stwierdził, „groźbie możliwej aneksji Grenlandii przez Amerykę".

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Mężczyzna, protestuje w Nuuk przed konsulatem USA przeciwko, jak sam stwierdził, „groźbie możliwej aneksji Grenlandii przez Amerykę".

Grenlandia ma złożone relacje z Danią. Choć od 1979 roku cieszy się szeroką autonomią, jej politykę zagraniczną i obronną prowadzi Kopenhaga.

I chociaż większość partii politycznych opowiada się za niepodległością, nie są one zgodne co do tego, jak szybko powinny do niej dążyć. Podczas gdy Grenlandczycy mają prawo do zwołania referendum od 2009 r., sondaże sugerują, że zdecydowana większość z nich nie chce stać się częścią USA.

Podczas marcowej wizyty w amerykańskiej bazie wojskowej na wyspie wiceprezydent USA JD Vance oskarżył Danię o niewystarczające działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa amerykańskim żołnierzom i Grenlandczykom przed Rosją, Chinami i innymi państwami, które – jak stwierdził – interesują się potencjalnymi bogactwami mineralnymi oraz arktycznymi szlakami morskimi.

Jednak przywódca Grenlandii Jens-Frederik Nielsen jasno stwierdził w maju, że USA nie przejmą tego terytorium: „Nie należymy do nikogo. Sami decydujemy o naszej przyszłości".

Według Jensa Ladefogeda Mortensena z Uniwersytetu Kopenhaskiego, ostatnia decyzja duńskiego ministra spraw zagranicznych o wezwaniu amerykańskiego charge d'affaires stanowi "dyplomatyczną żółtą kartkę", bezprecedensową w duńskich stosunkach z USA.

"To wrogie nastawienie do Danii ze strony administracji Trumpa jest szokujące," powiedział BBC. "Jako proamerykański kraj pytamy, dlaczego to robicie".

Jedna z największych duńskich firm znalazła się już w ostatnich dniach na celowniku amerykańskiego rządu, w związku z nakazem wstrzymania budowy dużej elektrowni wiatrowej u wybrzeży Rhode Island.

Projekt Revolution Wind, ukończony już w 80%, jest prowadzony przez duńskiego międzynarodowego dewelopera farm wiatrowych Orsted, który jest w 50,1% własnością duńskiego państwa.

Jest to najnowsza inicjatywa związana z energetyką wiatrową, która stała się celem ataku prezydenta Donalda Trumpa, który w zeszłym tygodniu powiedział, że "nie zajmujemy się wiatrem".

Akcje Orsted spadły w poniedziałek o 16% w odpowiedzi na tak zwany nakaz wstrzymania prac, choć od tego czasu odrobiły część strat.

Firma twierdzi, że zainstalowała już 45 z 65 turbin w ramach projektu, którego celem jest zapewnienie energii dla 350, 000 domów.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska