Rośnie napięcie w Arktyce. Supermocarstwa rywalizują o wpływy.

Norwegowie prowadzący rowery podczas swojego święta narodowego na Svalbardzie, z wodą i szczytami lodowców w tle.
    • Autor, Katya Adler
    • Relacja z, Północna Norwegia i Svalbard
  • Czas czytania: 5 min

Zaraz po tym, jak pod koniec 2023 roku Magnus Mæland został burmistrzem małego miasteczka na północnym krańcu Norwegii, trzy delegacje z Chin zapukały do jego drzwi.

„To dlatego, że chcą być biegunowym supermocarstwem” — powiedział podczas naszej rozmowy.

Chiny mogą nie być oczywistym skojarzeniem, gdy myślimy o sytuacji w Arktyce, ale są zdeterminowane, by stać się ważnym graczem w tym regionie. Próbują kupować nieruchomości, angażują się w projekty infrastrukturalne i mają nadzieję zadomowić się tu na stałe.

Arktyka szybko staje się jednym z najbardziej spornych obszarów świata. Pekin ma jednak poważną konkurencję ze strony Rosji, Europy, Indii i USA.

Wyścig o wpływy w Arktyce

Naukowcy zajmujący się klimatem wskazują, że Arktyka ociepla się cztery razy szybciej niż jakakolwiek inna część globu. To wpływa na ekosystemy, dziką przyrodę i lokalne społeczności. Arktyka jest ogromna i obejmuje 4% powierzchni naszej planety.

Topniejący lód ułatwia dostęp do ważnych zasobów naturalnych regionu – strategicznych minerałów, ropy i gazu. Około 30% niewykorzystanych światowych zasobów gazu ziemnego znajduje się właśnie w Arktyce.

Otwierają się też inne możliwości, takie jak wyznaczenie nowych morskich szlaków handlowych, które radykalnie skracają czas podróży między Azją a Europą.

Miasteczko Kirkenes chciałoby stać się w przyszłości pierwszym europejskim przystankiem dla chińskich statków towarowych, ale nie chce by Pekin miał zbyt duży wpływ na port
Podpis zdjęcia, Kirkenes ma nadzieję stać się w przyszłości pierwszym europejskim przystankiem dla chińskich statków towarowych, ale obawia się zbyt dużego wpływu Pekinu na port

Port w Kirkenes, dawne górnicze miasteczko, podczas mojej wizyty wygląda na puste. Wewnątrz koła podbiegunowego, na najbardziej wysuniętym na północ punkcie kontynentalnej Norwegii, stanowi wyraźny kontrast z pocztówkowymi, pokrytymi śniegiem górami i fiordami, które je otaczają.

Sklepy są zamknięte, a magazyny opuszczone, wiele z nich z wybitymi szybami. Miasto wygląda na zapomniane i porzucone.

Dyrektor miejscowej mariny, Terje Jørgensen, planuje zbudowanie zupełnie nowego, międzynarodowego portu. Gdy mówi o byciu Singapurem europejskiej dalekiej północy – widać błysk w oku.

„To, co próbujemy zbudować tu w Kirkenes, to port przeładunkowy, gdzie spotykają się trzy kontynenty: Ameryka Północna, Europa i Azja. Będziemy przyjmować towary na ląd i przeładowywać je na inne statki [do dalszego eksportu]. Nie musimy sprzedawać żadnej ziemi nikomu. Ani brytyjskiej, ani chińskiej firmie.”

I jak tłumaczy, nowe przepisy w Norwegii zakazują przenoszenia własności nieruchomości lub firm, jeśli sprzedaż mogłaby zaszkodzić „norweskim interesom bezpieczeństwa”.

Burmistrz Mæland wyjaśnia: „Chcemy mieć relacje z Chinami, ale nie chcemy być od Chin zależni.”

Rosyjskie wpływy w Arktyce

Miasto Kirkenes – różnorodne parterowe budynki, ulice i drzewa, z ośnieżonymi wzgórzami w tle.
Podpis zdjęcia, Przygraniczne miasto Kirkenes odczuwa gospodarcze skutki wojny na Ukrainie. Rosyjscy turyści zniknęli, a handel transgraniczny niemal całkowicie ustał

Rosja kontroluje kluczową połowę arktycznego wybrzeża i pochłania chińskie inwestycje.

Oba kraje współpracują również w Arktyce w wymiarze wojskowym. Chińska straż przybrzeżna po raz pierwszy wkroczyła do Arktyki w październiku, podczas wspólnego patrolu z siłami rosyjskimi.

Wspólnie zorganizowały także ćwiczenia wojskowe miesiąc wcześniej. W lipcu bombowce dalekiego zasięgu z obu państw prowokacyjnie patrolowały Ocean Arktyczny w pobliżu Alaski w Stanach Zjednoczonych.

To tak, jakby Pekin i Moskwa patrzyły na nasilające się ćwiczenia NATO w Arktyce, i mówiły: „My też potrafimy to zrobić.”

Wszystkie kraje graniczące z Arktyką są członkami NATO, z wyjątkiem Rosji. Finlandia i Szwecja dołączyły do sojuszu po pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę.

Jednak Chiny starają się nie związać z Rosją za bardzo. Chcą uniknąć zachodnich sankcji i kontynuować prowadzenie interesów z państwami zachodnimi, zarówno w Arktyce jak i poza nią.

Rosja też ma swoje zastrzeżenia. Moskwa w dużym stopniu polega na zasobach naturalnych w tym regionie i, według doniesień, zabiega także o innych arktycznych inwestorów, w tym o Stany Zjednoczone.

Rosyjska część Arktyki to także miejsce przechowywania strategicznej broni — głównie na Półwyspie Kolskim, który jest siedzibą legendarnej Floty Północnej oraz ośrodków z głowicami nuklearnymi.

Groźba ataków na infrastrukturę

Norwescy dowódcy wojskowi wciąż prowadzą cotygodniowe rozmowy kontaktowe ze swoimi odpowiednikami w Moskwie.
Podpis zdjęcia, Norwescy dowódcy wojskowi wciąż prowadzą cotygodniowe rozmowy kontaktowe ze swoimi odpowiednikami w Moskwie

Tymczasem w Norwegii mieszkańcy Kirkenes żyją w cieniu "rosyjskiego niedźwiedzia" za miedzą. Granica z Rosją znajduje się zaledwie 10 minut jazdy samochodem, a Półwysep Kolski wydaje się niepokojąco bliski.

W czasach zimnej wojny miasto stało się znane jako gniazdo szpiegów – linia frontu między Zachodem a Związkiem Sowieckim. Norwegia uważa, że Rosja wykorzystuje swoją część Arktyki do szkolenia nowych rekrutów do walki i do wysyłania bombowców do ataków na Ukrainę.

Chociaż Norwegia nie jest bezpośrednio w stanie wojny z Rosją, zwłaszcza północna część kraju wzdłuż około 200-kilometrowej granicy lądowej – czuje się zagrożona atakiem.

„Widzimy to tu na miejscu” – mówi pułkownik Jørn Kviller, w trakcie rozmowy ze mną nad przejrzystymi wodami rzeki Paatsjoki, która oddziela Norwegię od Rosji.

Od czasu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, coraz częstsze zdarzają się incydenty zakłócania sygnału GPS, które zmusiły nawet pilotów lotów komercyjnych do zmiany systemów nawigacyjnych.

Przypadki szpiegostwa przy granicy znacznie wzrosły: „Wszystko od rozpoznania elektromagnetycznego po wysyłanie agentów do Norwegii” – mówi mi pułkownik Kviller.

Norwegia i jej sojusznicy z NATO są również w stanie podwyższonej gotowości w związku z aktywnością rosyjskich okrętów podwodnych i innych jednostek w Arktyce.

Operacja wywiadowcza wewnątrz góry

Oficerowie wywiadu monitorują ruchy Rosjan na wodach arktycznych z wojskowej kwatery głównej wewnątrz góry.
Podpis zdjęcia, Oficerowie wywiadu monitorują ruchy Rosjan na wodach arktycznych z wojskowej kwatery głównej wewnątrz góry

Otrzymujemy zezwolenie wysokiego bezpieczeństwa gwarantujące dostęp do wspólnego

dowództwa wojskowego z czasów zimnej wojny. Znajduje się ono głęboko we wnętrzu góry kwarcowej w Bodø, na terenie koła podbiegunowego.

Jest tu labirynt tuneli i pomieszczeń do obserwacji, gdzie Norwegowie zbierają w czasie rzeczywistym dane wywiadowcze z lądu, powietrza i morza, koncentrując się na podejrzanie wyglądających jednostkach, które znajdują się na ich wodach arktycznych lub w pobliżu. Wszystko jest udostępniane w czasie rzeczywistym sojusznikom z NATO.

Co istotne, każda rosyjska jednostka chcąca wejść do Europy musi najpierw przepłynąć przez norweskie wody.

Agenci w kwaterze głównej schowanej wewnątrz góry wypatrują oznak szpiegostwa i sabotażu w pobliżu podwodnej „krytycznej infrastruktury”, jakie zdaniem urzędników są część hybrydowej wojny Kremla przeciwko Zachodowi.

Celami są m.in. podmorskie rurociągi ropy i gazu oraz kable komunikacyjne, które łączą kontynenty i umożliwiają przeprowadzanie transakcji finansowych o wartości bilionów dolarów dziennie.

Moskwa modernizuje swoje zdolności wojskowe w Arktyce. Dysponuje poważną flotą okrętów szpiegowskich i atomowych okrętów podwodnych. Jeśli przepłyną niezauważone, mogą potencjalnie wycelować rakiety w stolice w całej Europie, a także stanowić zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

Obszar wspólnych interesów Europy i USA

Wiceadmirał Rune Andersen powiedział, że sojusznicy z NATO obecnie zapewniają bardziej zdecydowane odstraszanie wobec Rosji w Arktyce.
Podpis zdjęcia, Wiceadmirał Rune Andersen powiedział, że sojusznicy z NATO obecnie zapewniają bardziej zdecydowane odstraszanie wobec Rosji w Arktyce

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział państwom Europy, że muszą same zrobić więcej dla własnej obrony, ale w Arktyce nasze interesy się spotykają - mówi szef norweskiej wspólnej kwatery głównej, wiceadmirał Rune Andersen.

Jak dodaje, zespół wiceadmirała odbywa rutynowe połączenie z rosyjską Flotą Północną w każdą środę po południu — by utrzymać otwarte kanały komunikacji.

Wiceadmirał Rune Andersen powiedział, że sojusznicy z NATO obecnie skutecznie odstraszają Rosję w Arktyce.

„Tu chodzi także o obronę terytorium Stanów Zjednoczonych… Koncentracja rosyjskiej broni nuklearnej, potencjał militarny, które Rosja rozmieszcza, jest skierowany nie tylko przeciwko Europie, ale również przeciwko Stanom Zjednoczonym” — mówi wiceadmirał Andersen.

I jak dodaje - nie uważa, żeby którakolwiek ze stron dążyła do otwartego konfliktu w Arktyce, ale przy rosnących napięciach na świecie, takich jak te wokół Ukrainy, ryzyko konfrontacji w Arktyce jest możliwe.

Edycja: Kamila Koronska