Bowen: Reżimy autorytarne umierają stopniowo, a potem nagle — ale Iran nie jest jeszcze na tym etapie

Nocna scena uliczna przedstawiająca protestujących gromadzących się wokół zaparkowanych samochodów. Widoczny jest dym, a w pobliżu tłumu płoną ogniska.

Źródło zdjęcia, West Asia News Agency via Reuters

Podpis zdjęcia, Szef irańskiego wymiaru sprawiedliwości zapowiedział „szybkie i surowe" kary dla „aferzystów".
    • Autor, Jeremy Bowen
    • Stanowisko, Redaktor międzynarodowy
  • Czas czytania: 6 min

Jak umiera autorytarny reżim? Jak powiedział kiedyś Ernest Hemingway, opisując bankructwo — stopniowo, a potem nagle.

Protestujący w Iranie oraz ich zwolennicy za granicą mieli nadzieję, że islamski reżim w Teheranie znalazł się już „nagłej" fazie.

Oznaki wskazują jednak, że jeśli reżim rzeczywiście chyli się ku upadkowi, wciąż znajduje się w fazie stopniowej.

Ostatnie dwa tygodnie niepokojów społecznych składają się na poważny kryzys dla władz.

Irański gniew i frustracja już wcześniej wybuchały na ulicach, ale obecna fala protestów nakłada się na wszystkie militarne ciosy zadane Iranowi w ciągu ostatnich dwóch lat przez Stany Zjednoczone i Izrael.

Jeszcze bardziej dotkliwy dla zwykłych Irańczyków, zmagających się z wyżywieniem swoich rodzin, jest jednak wpływ sankcji.

W kolejnym ciosie dla irańskiej gospodarki, we wrześniu Wielka Brytania, Niemcy i Francja ponownie nałożyły wszystkie sankcje ONZ, które zostały zniesione na mocy — dziś już martwego — porozumienia nuklearnego z 2015 r.

W 2025 r. inflacja cen żywności przekroczyła 70%.

W grudniu, waluta kraju, rial, osiągnęła rekordowo niski poziom.

Choć reżim w Iranie znajduje się pod ogromną presją, wszystko wskazuje na to, że nie jest on bliski upadku.

Kluczowe jest to, że siły bezpieczeństwa pozostają lojalne.

Od czasu rewolucji islamskiej w 1979 r. irańskie władze inwestowały czas i pieniądze w stworzenie rozbudowanej i bezwzględnej sieci przymusu oraz represji.

Ludzie gromadzą się na placu Enghelab w Teheranie po wezwaniu władz do wiecu przeciwko ogólnokrajowym protestom, skandując hasła antyamerykańskie i antyizraelskie (12 stycznia 2026 r.).

Źródło zdjęcia, Anadolu

Podpis zdjęcia, Zwolennicy Chameneiego gromadzą się na placu Enghelab w Teheranie po wezwaniu władz do wiecu przeciwko ogólnokrajowym protestom, skandując hasła antyamerykańskie i antyizraelskie. Zdjęcie wykonano 12 stycznia 2026 r.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni siły reżimu wykonywały rozkazy strzelania do własnych obywateli na ulicach.

Efektem jest to, że demonstracje z ostatnich tygodni ustały — przynajmniej na tyle, na ile można to ocenić w kraju, którego władcy nadal utrzymują blokadę informacyjną.

Na pierwszej linii tłumienia protestów znajduje się Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), najważniejsza pojedyncza organizacja w kraju.

Jego zadaniem jest obrona ideologii i systemu władzy ustanowionego przez rewolucję islamską z 1979 r.; odpowiada on bezpośrednio przed najwyższym przywódcą, ajatollahem Alim Chameneim.

Szacuje się, że IRGC dysponuje około 150 tys. uzbrojonych ludzi, działając jako siła równoległa wobec regularnych sił zbrojnych Iranu.

Jest także znaczącym graczem w irańskiej gospodarce.

Silna mieszanka władzy, pieniędzy, korupcji i ideologii sprawia, że ma wszelkie powody, by bronić istniejącego systemu.

IRGC posiada formację pomocniczą — milicję Basidż, ochotniczą organizację paramilitarną.

Twierdzi ona, że liczy miliony członków.

Niektóre zachodnie szacunki wskazują, że aktywna część tej formacji liczy setki tysięcy osób — co wciąż stanowi bardzo dużą siłę.

Basidż znajdują się na pierwszej linii brutalnych represji wobec protestujących.

Widziałem IRGC i Basidż w akcji w Teheranie w 2009 r., gdy przystąpili do tłumienia masowych demonstracji po kwestionowanych wyborach prezydenckich.

Ochotnicy Basidżu stali wzdłuż ulic uzbrojeni w gumowe pałki i drewniane kije.

Za nimi znajdowali się umundurowani funkcjonariusze z bronią automatyczną.

Oddziały na motocyklach pędziły szerokimi arteriami Teheranu, rozpędzając grupy próbujące protestować.

W ciągu niespełna dwóch tygodni protesty, które wcześniej paraliżowały ulice, ograniczyły się do niewielkich grup studentów skandujących hasła i podpalających kontenery na śmieci.

O zmierzchu ludzie wychodzili na balkony i dachy, by skandować „Bóg jest wielki", tak jak robili to ich rodzice przeciwko szachowi — aż i to stopniowo ucichło.

Podczas demonstracji solidarności z irańskim powstaniem w Londynie protestujący palili wizerunki ajatollaha Alego Chameneiego. W samym Iranie w ciągu dwóch tygodni protestów przeciwko władzom i kryzysowi gospodarczemu zginęły co najmniej 192 osoby.

Źródło zdjęcia, AFP

Pozorna odporność wewnętrznych sił bezpieczeństwa nie oznacza jednak, że najwyższy przywódca lub jego współpracownicy mogą sobie pozwolić na spokój.

Prezydent USA Donald Trump wciąż grozi podjęciem działań.

Miliony Irańczyków pragnących upadku reżimu muszą kipieć gniewem i frustracją.

W Teheranie rząd oraz najwyższy przywódca zdają się szukać sposobów na zmniejszenie presji, pod jaką się znaleźli.

Agresywna retoryka władz miesza się z ofertą wznowienia negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi.

Trudno sobie wyobrazić, jak obie strony mogłyby osiągnąć porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego i rakiet balistycznych — kwestie te pogrążyły wcześniejsze rundy rozmów.

Jednak negocjacje mogłyby kupić Iranowi czas, zwłaszcza jeśli Trumpa dałoby się przekonać, że jakieś porozumienie, choć mało prawdopodobne, jest możliwe.

W ramach swojej kampanii nacisku Trump zapowiada nałożenie 25-procentowych ceł na towary z krajów prowadzących interesy z Iranem.

I tu również trudno dostrzec, jak miałoby to zadziałać.

Chiny kupują większość irańskiej ropy.

Trump i prezydent Chin Xi Jinping uzgodnili rozejm w wojnie handlowej jesienią ubiegłego roku, a na kwiecień zaplanowano szczyt w Pekinie.

Szczyt ten ma dotyczyć najważniejszych kwestii stojących przed dwiema największymi potęgami świata.

Czy Trump chciałby zagrozić lub zakłócić to spotkanie tylko po to, by utrzymać presję na Iran?

W Teheranie najważniejszym priorytetem starzejącego się najwyższego przywódcy, ajatollaha Chameneiego, jest zachowanie systemu władzy Islamskiej Republiki.

Kolejne wybuchy protestów spotkają się więc z ostrą reakcją.

Jedną z przewag reżimu jest brak spójnego przywództwa wśród protestujących.

Najstarszy syn szacha obalonego niemal pół wieku temu próbuje odegrać rolę lidera, którego brakuje opozycji.

Jego atrakcyjność wydaje się jednak ograniczona przez historię rodziny oraz bliskie związki z Izraelem.

Ludzie gromadzą się podczas protestu 8 stycznia 2026 r. w Teheranie, w Iranie. Demonstracje trwają od grudnia, wywołane gwałtownym wzrostem inflacji i załamaniem kursu riala, i rozszerzyły się na szersze żądania zmian politycznych.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Antyrządowe demonstracje trwają od grudnia, wywołane gwałtownym wzrostem inflacji i załamaniem kursu riala, i rozszerzyły się na szersze żądania zmian politycznych.

Jedną z lekcji, która może niepokoić duchownych i wojskowych w Teheranie, jest los ich dawnego sojusznika — byłego prezydenta Syrii Baszara al-Asada.

Wydawało się, że wygrał swoją wojnę i że jest stopniowo rehabilitowany przez Arabię Saudyjską oraz Ligę Arabską. Pod koniec 2024 r. stanął jednak w obliczu dobrze zorganizowanej ofensywy rebeliantów.

Ani Rosja, ani Iran — jego dwaj najważniejsi sojusznicy — nie byli w stanie lub nie chcieli go wówczas uratować.

W ciągu kilku dni Asad wraz z rodziną uciekł do Moskwy na wygnanie.

Reżimy autorytarne upadają stopniowo, a potem nagle. W przypadku Syrii Asada proces ten, gdy już się rozpoczął, potoczył się bardzo szybko.

Innym przykładem, który może być dziś analizowany w Teheranie, jest upadek prezydenta Ben Alego w Tunezji w 2011 r., kiedy armia zdecydowała się chronić protestujących przed siłami bezpieczeństwa.

Upadek Ben Alego przyspieszył dymisję Hosniego Mubaraka w Egipcie. Ten mógłby przetrwać masowe protesty, gdyby wojsko nie uznało, że dla zachowania własnej pozycji musi go poświęcić.

Czy coś takiego może wydarzyć się w Iranie? Być może. Ale jeszcze nie teraz.

Przeciwnicy islamskiego reżimu liczą jednak na narastającą presję — zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną — oraz na wyłonienie się wiarygodnego przywództwa, które przyspieszy proces rozpadu systemu, przenosząc go z fazy stopniowej w nagłą.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska