Co pozostało z programu atomowego Iranu - i czy stanowi zagrożenie?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Luis Barrucho
- Stanowisko, BBC World Service
- Czas czytania: 9 min
Najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, został zabity w swoim biurze w sobotę rano podczas ataków na Iran, przeprowadzonych przez Izrael i USA.
W odpowiedzi Teheran wystrzelił rakiety balistyczne i wysłał drony przeciwko amerykańskim bazom wojskowym oraz sojusznikom USA w regionie, atakując Izrael, Bahrajn, Kuwejt, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Jordanię.
Trump oświadczył, że celem operacji jest „zapewnienie, że Iran nie uzyska broni jądrowej".
Atak nastąpił dwa dni po zakończeniu rozmów USA–Iran dotyczących programu nuklearnego Teheranu, które nie przyniosły porozumienia.
Iran wielokrotnie zaprzeczał, że dąży do budowy bomby atomowej. Jednak wiele państw oraz Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), organizacja monitorująca bezpieczeństwo nuklearne, kwestionują te zapewnienia.
Jakie były cele ostatnich ataków?

W niedzielę izraelskie wojsko oświadczyło, że szeroko zakrojony atak pierwszego dnia wspólnej operacji USA–Izrael „otworzyły drogę do Teheranu", niszcząc systemy obrony przeciwlotniczej w zachodnim i centralnym Iranie.
Dodano jednak, że wiele celów nadal pozostaje na liście, a później premier Benjamin Netanjahu zapowiedział zintensyfikowanie ataków na stolicę.
Izraelskie Siły Obronny (IDF) podały, że ich ataki w Teheranie były wymierzone w miejsca, w których gromadzili się wysocy rangą przedstawiciele polityczni i bezpieczeństwa.
Celem uderzeń były obiekty wojskowe w Kermanszahu, Kom, Isfahanie, Tebrizie i Karadż, a także irańskie instalacje marynarki wojennej w Kenaraku na południu kraju.
Nagranie przesłane BBC z niewielkiego miasta Kamyaran pokazuje, że zbombardowano bazę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Inne uderzenie trafiło w okolice ministerstwa wywiadu.
Prezydent USA Donald Trump powiedział również, że amerykańskie siły zatopiły dziewięć irańskich okrętów marynarki wojennej i 'w dużej mierze zniszczyły' ich dowództwo morskie.
Wcześniej Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że w sobotnią noc przeprowadzono uderzenia na irańskie obiekty związane z rakietami balistycznymi, wykorzystując bombowce stealth B‑2 uzbrojone w bomby o masie 2 000 funtów (ok. 907 kilogramów) — nie podając jednak konkretnej lokalizacji.
Co pozostało z programu atomowego Iranu?
Nie jest do końca jasne, w jakim stanie jest irański program nuklearny. W czerwcu ubiegłego roku, podczas 12-dniowej wojny z Izraelem, zbombardowane zostały kluczowe ośrodki jądrowe w Iranie.
Stany Zjednoczone na krótko przyłączyły się do wojny, atakując trzy obiekty.
Był wśród nich największy irański kompleks badań atomowych w Isfahanie, a także ośrodki w Natanz i Fordo służące do wzbogacania uranu. (Termin oznacza zwiększanie zawartości niektórych izotopów. Końcowy materiał jest zdatny do użycia w reaktorach jądrowych i broni atomowej).
Trump stwierdził potem, że irańskie obiekty zostały „unicestwione".
Tydzień później Dyrektor Generalny MAEA, Rafael Grossi, poinformował, że ataki wyrządziły poważne, choć „nie całkowite", szkody. Zasugerował, że wzbogacanie uranu może zostać wznowione w ciągu kilku miesięcy.

MAEA szacuje, że gdy Izrael rozpoczął 13 czerwca ataki powietrzne, Iran posiadał 440 kg uranu wzbogaconego do 60 proc. czystości. To o krok od uzyskania materiału 90 proc. czystości, zdatnego do celów wojskowych.
Grossi powiedział w październiku agencji Associated Press, że takie zapasy uranu – po dalszym wzbogaceniu – wystarczyłyby na 10 bomb atomowych.
W listopadzie irański minister spraw zagranicznych, Abbas Araghchi, powiedział tygodnikowi The Economist, że wzbogacanie uranu „zostało wstrzymane".
Jednak w styczniu, w wywiadzie z Fox News, Araghchi powiedział: „Tak, zniszczyliście infrastrukturę, sprzęt… ale technologii nie da się zniszczyć bombami, także determinacji nie da się zniszczyć bombami".
Według styczniowej wypowiedzi Grossiego dla agencji Reuters MAEA skontrolowała 13 instalacji nuklearnych w Iranie, które nie zostały zbombardowane. Inspektorzy nie dotarli jednak do trzech najważniejszych ośrodków, które były obiektem ataków.
Grossi dodał, że minęło siedem miesięcy od ostatniej weryfikacji przez MAEA irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu.
Wciąż panuje niepewność co do kluczowych kwestii: lokalizacji i stanu zapasów oraz stanu ośrodków wzbogacania.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Co działo się wcześniej?
Władze Iranu twierdzą, że ich program jądrowy ma wyłącznie cywilny charakter.
Kraj jest sygnatariuszem Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (ang. Nuclear Non-Proliferation Treaty, NPT), który zezwala na wykorzystywanie technologii jądrowej do celów cywilnych - takich jak medycyna, rolnictwo i energetyka - ale zakazuje dążenia do uzyskania broni atomowej.
Jednak dziesięcioletnie dochodzenie MAEA wykazało, że Iran prowadził „szereg działań związanych z opracowaniem urządzenia wybuchowego o charakterze jądrowym" od późnych lat 80. do 2003 roku.
MAEA podaje, że według zebranych przez nią danych irański program - znany jako Projekt Amad - został następnie wstrzymany.
Jednak w 2009 roku zachodnie agencje wywiadowcze zlokalizowały ośrodek jądrowy w Fordo.
W raporcie MAEA z 2015 r. czytamy, że „nie ma wiarygodnych dowodów na to, by po 2009 roku w Iranie prowadzono działania mające na celu opracowanie jądrowego urządzenia wybuchowego".
Również w 2015 roku Iran podpisał porozumienie z sześcioma światowymi mocarstwami. W zamian za złagodzenie sankcji zgodził się na ścisłe ograniczenie swojej działalności nuklearnej.
Irańskie władze zobowiązały się, że nie będą wzbogacać uranu powyżej poziomu 3,67 proc. – to wystarczy, by produkować energię atomową. Zgodziły się też wstrzymać wzbogacanie w ośrodku Fordo i poddać obiekt zwiększonej kontroli.
Jednak w 2018 roku prezydent Trump wycofał się z porozumienia - twierdził, że nie powstrzymało ono Iranu przed dążeniem do budowy bomby - i przywrócił sankcje.
Teheran odpowiedział, łamiąc zapisy umowy – rozpoczął wzbogacanie uranu do 60 proc., zainstalował nowoczesne wirówki i wznowił pracę ośrodka w Fordo.
12 czerwca 2025 r. - po raz pierwszy od dwóch dekad - Rada Gubernatorów MAEA formalnie ogłosiła, że Iran naruszył swoje zobowiązania w zakresie nierozprzestrzeniania broni jądrowej.
Następnego dnia Izrael rozpoczął ataki powietrzne.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Czy irańskie ośrodki jądrowe kontynuują działalność?
Zdjęcia satelitarne pokazują, że po amerykańskich atakach na terenie ośrodków jądrowych w Isfahanie i Natanz były prowadzone prace budowlane.
Jak wynika z analizy zdjęć satelitarnych - przeprowadzonej przez amerykański Instytut Nauki i Bezpieczeństwa Międzynarodowego (ISIS) - wszystkie wejścia do kompleksu tuneli w Isfahanie uszczelniono ziemią. Zbudowano też nowy dach.
Jak pokazują zdjęcia, nowy dach pokrył też część instalacji w Natanz.
Najnowsze zdjęcia satelitarne - przeanalizowane przez ISIS po raz piewszy - pokazują również, że Iran fortyfikuje podziemny kompleks w rejonie góry Kolang Gaz La.
Miejsce to - znane też jako Góra Kilofów - nie zostało zaatakowane przez Izrael ani USA. Znajduje się około 2 km na południe od ośrodka jądrowego w Natanz.


Jak długo zajęłaby Iranowi budowa broni atomowej?
Wzbogacanie uranu do poziomu zdatnego do celów wojskowych nie jest jednak tym samym, co budowa gotowej do użycia broni jądrowej. To wymaga dalszych kroków technicznych.
W maju ubiegłego roku - przed izraelskimi i amerykańskimi atakami na Iran - Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony USA (DIA) oceniała, że Teheran mógłby w „prawdopodobnie mniej, niż tydzień" wyprodukować ilość uranu wystarczającą do budowy bomby atomowej.
Pozostaje pytanie, czy Iran próbuje stworzyć bazę technologiczną niezbędną do produkcji takiej broni. W tej kwestii istnieją rozbieżne opinie.
W ocenie DIA stwierdzono też: „Iran niemal na pewno nie produkuje broni jądrowej. Jednak w ostatnich latach podjął działania, które ułatwią mu jej produkcję, jeśli zdecyduje się na taki krok".
Z kolei izraelskie wojsko poinformowało w czerwcu, że zgromadzone przez nie dane wywiadowcze wskazują na „konkretny postęp" w „staraniach irańskiego reżimu, by produkować komponenty broni zdatne do wykorzystania [w budowie] bomby atomowej."
„Iran osiągnął pewien poziom zaawansowania w projektowaniu głowic bojowych. Jednak w 2003 roku wydawało się, że ten program został wstrzymany," mówi dr Patricia Lewis, niezależna ekspertka ds. kontroli zbrojeń.
Dodaje jednak, że, „po fiasku porozumienia nuklearnego z 2015 roku, i biorąc pod uwagę brak postępu w negocjacjach ws. nowej ugody, możliwe, że Iran… postanowił na nowo rozpocząć prace nad głowicami bojowymi".
18 lutego reporter francuskiej stacji TF1 zapytał Grossiego, kierownika MAEA, czy agencja zaobserwowała czynne dążenie Iranu do produkcji broni. Grossi zaprzeczył.
Dodał, że dostrzega „chęć osiągnięcia porozumienia" zarówno po amerykańskiej, jak i irańskiej stronie.

Źródło zdjęcia, Getty Images
Co może się stać, jeśli Iran uzyska broń jądrową?
Zachodni przywódcy od dawna podkreślają, że ich zdaniem nie można pozwolić Iranowi na uzyskanie broni atomowej.
Gdyby tak się stało, „świat uległby zniszczeniu," powiedział Trump w maju 2025 r.
Podczas kampanii wyborczej w 2024 r. mówił natomiast, że irańska bomba atomowa oznaczałaby „zupełnie inny świat… zupełnie inne negocjacje" i „zniknięcie" Izraela.
Według brytyjskiego premiera Keira Starmera skuteczna budowa broni jądrowej przez Iran byłaby „największym zagrożeniem dla stabilności w regionie".
„Zwiększyłoby to napięcie w regionie i skomplikowało zarządzanie kryzysowe, szczególnie Izraelowi i Stanom Zjednoczonych," mówi dr H. A. Hellyer, ekspert ds. Bliskiego Wschodu w brytyjskim think tanku Royal United Services Institute (RUSI).
Według niektórych analityków budowa broni jądrowej mogłaby zachęcić Iran do śmielszych działań w regionie, wzmocnić więzi Teheranu z Chinami i Rosją, a potencjalnie także zapoczątkować wyścig zbrojeń z Arabią Saudyjską.
Powszechnie uważa się, że Izrael posiada broń jądrową - choć izraelskie władze trzymają się w tej kwestii polityki „celowej dwuznaczności".
Według dr Hellyera oznacza to, że „prawdopodobnym skutkiem" uzyskania takiej broni przez Iran „byłby wzajemny efekt odstraszający, a nie natychmiastowa eskalacja".
Dr Hellyer dodaje, że większość podmiotów w regionie postrzega „siłę Izraela – nie zaś hipotetyczną irańską bombę – jako pilniejszy i bardziej niepokojący problem bezpieczeństwa".
Mówi, że największym ryzykiem związanym z irańską bronią jądrową mogłaby być „błędna ocena sytuacji w okresach konfrontacji".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska, Kamila Koronska













