Cztery najważniejsze wnioski z burzliwych zeznań Pam Bondi w sprawie Epsteina

Kobieta o blond włosach i niebieskich oczach unosi długopis, wskazując na kogoś.

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Madeline Halpert
  • Czas czytania: 4 min

Prokurator Generalna USA broniła działań departamentu sprawiedliwości dotyczących akt Epsteina. Pam Bondi zmierzyła się też z falą rozgniewanych pytań w innych sprawach podczas burzliwej komisji kongresowej w środę.

Jej zeznania przed Komisją Sprawiedliwości Izby Reprezentantów momentami przeradzały się w kłótnię na podniesionych głosach — w pewnym momencie Bondi nazwała jednego z Demokratów „skończonym nieudacznikiem", a po innej ostrej wymianie zdań jeden z członków komisji wyszedł z sali.

Oto kilka kluczowych momentów z czterogodzinnego przesłuchania.

1. Ofiary Epsteina patrzą, jak Bondi broni decyzji o redakcji dokumentów

Przesłuchanie odbyło się po ujawnieniu przez departament sprawiedliwości na początku tego roku kolejnych milionów dokumentów z jego śledztw dotyczących skazanego przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.

Kilka ofiar Epsteina siedziało za Bondi podczas przesłuchania, a członkowie komisji często się do nich odwoływali.

W swoim oświadczeniu wstępnym Bondi nazwała Epsteina „potworem" i zwróciła się do ofiar, mówiąc, że jest jej przykro z powodu nadużyć, których doświadczyły.

Parlamentarzyści szybko skierowali jednak do Bondi liczne zastrzeżenia dotyczące sposobu, w jaki departament sprawiedliwości ujawnił akta. Kilku z nich krytykowało rzekome niewywiązanie się z obowiązku zamazania nazwisk ofiar, czego wymaga prawo.

Demokratyczna kongresmenka Pramila Jayapal powiedziała, że w niektórych przypadkach ujawniono nawet „nagie zdjęcia" pokrzywdzonych — osób, których tożsamość była chroniona „przez dekady".

Jayapal poprosiła pokrzywdzonych obecnych na sali, by wstali i podnieśli rękę, jeśli nie udało im się spotkać z przedstawicielami departamentu sprawiedliwości, po czym wszyscy wstali.

Następnie Jayapal zwróciła się do Bondi, prosząc ją o przeprosiny wobec pokrzywdzonych za sposób, w jaki departament sprawiedliwości przeprowadził redakcje w dokumentach.

Bondi odpowiedziała ostro, nazywając pytania Jayapal „teatralnymi" i dodając: „Nie będę zniżać się do poziomu tej kobiety."

W innym momencie przesłuchania, prokurator generalna powiedziała, że urzędnicy zrobili wszystko, co mogli, aby chronić ofiary w ramach terminów wyznaczonych przez przepisy, które nakazywały ujawnienie akt. Dodała, że wszystkie nazwiska, które — jak im zgłoszono — zostały ujawnione „przypadkowo", są „natychmiast redagowane".

Marina Lacerda, pokrzywdzona przez Epsteina, która była obecna na przesłuchaniu, powiedziała BBC, że Bondi nie chce pomagać ofiarom.

„Nie odbiera od nas telefonów. Nie odpowiada na nasze e‑maile. Całkowicie nas ignoruje — tak jak zrobiła to dzisiaj," powiedziała Lacerda.

Dodała również, że oskarża Bondi i departament sprawiedliwości o próby „zastraszenia nas" i uciszania.

2. Republikanie dołączają do krytyki w sprawie Epsteina

Podczas przesłuchania pojawiły się również napięcia dotyczące nazwisk w aktach Epsteina, które zostały zaczernione.

Ponadpartyjna grupa amerykańskich parlamentarzystów zarzuciła departamentowi sprawiedliwości, że niewłaściwie usunął z dokumentów nazwiska osób, które nie podlegają ochronie.

Politycy otrzymali dostęp do niezanonimizowanych wersji akt, co doprowadziło do tego, że departament sprawiedliwości ujawnił nazwiska w co najmniej jednym dokumencie.

Thomas Massie, republikanin zaangażowany w te działania, powiedział Bondi, że chce wiedzieć, kto odpowiada za redakcje nazwisk i czy ktoś zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za „to uchybienie".

Massie stwierdził następnie, że ta sprawa jest „większa niż Watergate" i obejmuje działania wielu kolejnych administracji USA.

Bondi odpowiedziała: „To polityczny żart", gdy Massie naciskał, by wyjaśniła, dlaczego nazwiska niektórych osób — w tym miliardera Lesa Wexnera — zostały początkowo zaczernione w aktach.

Dyrektor FBI Kash Patel, który również brał udział w przesłuchaniu, wtrącił, że „nie ma dowodów", by Epstein miał dostarczać kobiety Wexnerowi.

Wexner twierdził wcześniej, że Epstein ukradł mu miliony dolarów, gdy pracował jako jego doradca finansowy.

Przedstawiciel prawny Wexnera powiedział BBC: „Asystent prokuratora USA poinformował pełnomocnika pana Wexnera w 2019 roku, że jest on traktowany jako źródło informacji na temat Epsteina i w żadnym zakresie nie jest celem śledztwa."

„Pan Wexner w pełni współpracował, przekazując informacje dotyczące przeszłości Epsteina, i nigdy więcej się z nim nie kontaktowano."

3. Kongresmen pyta o Andrew Mountbatten-Windsora

Podczas omawiania akt Epsteina demokratyczny kongresmen z Kalifornii, Ted Lieu, wspomniał o Andrzeju Mountbatten-Windsorze, który mierzy się z rosnącą presją ze strony urzędników oraz rodziny swojej oskarżycielki, Virginii Giuffre, by złożyć zeznania w USA.

Andrzej wielokrotnie zaprzeczał jakimkolwiek niewłaściwym działaniom, a w 2022 r. zawarł z Giuffre pozasądową ugodę, która nie zawierała przyznania się do winy.

Lieu kazał wyświetlić podczas przesłuchania zdjęcie byłego księcia pochodzące z akt Epsteina, na którym Mountbatten-Windsor znajduje się na czworakach nad kobietą. Nie podano żadnego kontekstu dotyczącego tych fotografii.

Wyświetlono zdjęcie byłego księcia, opublikowane w aktach Epsteina, na którym Mountbatten‑Windsor znajduje się na czworakach nad kobietą.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Nie wiadomo, kiedy ani gdzie wykonano te zdjęcia, a sam obraz nie wskazuje na jakiekolwiek przestępstwo.

Lieu zapytał, dlaczego fotografie nie zostały wykorzystane do postawienia Mountbatten‑Windsorowi zarzutów. Bondi odpowiedziała pytaniem, dlaczego Lieu nie skierował tych kwestii do byłego prokuratora generalnego Merricka Garlanda.

„Zgadzam się z tobą", odparł Lieu, dodając, że Garland „zawalił sprawę".

4. Demokraci naciskają na wszczęcie śledztwa w sprawie Minneapolis

Choć podczas przesłuchania w centrum uwagi znajdowały się akta Epsteina, parlamentarzyści naciskali też na Bondi w sprawie federalnych agentów imigracyjnych, którzy śmiertelnie postrzelili dwie osoby w Minneapolis — wydarzenia, które wywołały ogólnokrajowe protesty.

Demokratyczny kongresmen ze stanu Tennessee, Steve Cohen, powiedział Bondi, że te strzały były „egzekucjami", których departament sprawiedliwości nie zbadał.

„To było złe i powinniście to zbadać", dodał.

Bondi broniła działań rządu federalnego w Minnesocie, twierdząc, że zarówno protestujący, jak i federalni funkcjonariusze zostali podsyceni przez wybranych urzędników, którzy — jak twierdziła — utrudniali działania organom ścigania i określali się być „w stanie wojny" z rządem federalnym.

Do obrony Bondi przyłączyli się również inni Republikanie, w tym przewodniczący komisji Jim Jordan, który pochwalił sposób, w jaki Bondi wdrażała politykę prezydenta Trumpa dotyczącą walki z nielegalną imigracją.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych