Światowe media: Cła Trumpa zbliżają Europę do Chin

Uczestnicy 56. dorocznego spotkania Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos w Szwajcarii,

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Margaryta Maliukova
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Czas czytania: 5 min

Prezydent Donald Trump wycofuje się z gróźb nałożenia ceł na europejskich sojuszników, w czasie gdy Stany Zjednoczone analizują możliwość porozumienia w sprawie Grenlandii po rozmowach z NATO na szczycie w Davos.

W mediach społecznościowych Trump podał niewiele szczegółów dotyczących spotkania, które zarówno on sam, jak i NATO określili jako „bardzo produktywne".

Po tygodniach napięć i retoryki, które wstrząsnęły relacjami transatlantyckimi, prezydent USA oświadczył, że rozmowy doprowadziły do wypracowania „ram" potencjalnego porozumienia.

Przyglądamy się, w jaki sposób groźby prezydenta Stanów Zjednoczonych wpływają na decyzje europejskich polityków dotyczące handlu z innymi globalnymi potęgami gospodarczymi, takimi jak Chiny.

Donald Trump przemawia w Davos

Źródło zdjęcia, AFP

Czy wojny celne USA zbliżają Europę do Chin?

W zeszłym tygodniu Trump zagroził nałożeniem ceł — początkowo w wysokości 10 procent, które miałyby wzrosnąć do 25 procent w czerwcu — na osiem krajów europejskich, jeśli nie zostanie mu umożliwiony zakup Grenlandii.

We wtorek, przemawiając na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że Chiny powinny zwiększyć inwestycje w kluczowe sektory europejskiej gospodarki.

Czy wojny celne Trumpa zbliżają Europę do Chin?

Francuska prawica ostrzega, że Macron popełnia „historyczny błąd", dążąc do zacieśnienia stosunków z Pekinem.

Eksperci przypominają, że w zeszłym tygodniu Kanada podpisała przełomową umowę handlową z Chinami, a Trump popycha Europę w tym samym kierunku.

Wpływowy europejski think tank twierdzi, że Trump mimowolnie wzmacnia globalny prestiż Chin, a badania pokazują, że większość mieszkańców ponad 20 krajów na całym świecie spodziewa się wzrostu wpływów Chin.

Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos w Szwajcarii, we wtorek 20 stycznia 2026 roku.

Źródło zdjęcia, Bloomberg

Podpis zdjęcia, Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos w Szwajcarii, we wtorek 20 stycznia 2026 roku.

'Poważny i historyczny błąd'

W swoim przemówieniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos 20 stycznia prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział: „Chiny są mile widziane, ale potrzebujemy więcej chińskich inwestycji bezpośrednich w Europie, w niektórych kluczowych sektorach, aby przyczynić się do naszego wzrostu".

Według konserwatywnej gazety Le Journal du Dimache (JDD) wypowiedź ta spotkała się z krytyką francuskiej prawicy.

„To poważny i historyczny błąd Emmanuela Macrona" – napisał na X poseł i przewodniczący partii Unia Prawicy na rzecz Republiki (UDR) Eric Ciotti.

„To tak, jakby zalecał osobie chorej na cukrzycę spożywanie większej ilości cukru," skomentował Guillaume Bigot, poseł skrajnie prawicowej partii Zjednoczenie Narodowe (RN).

'Trump czyni Chiny znów wielkimi'

Premier Kanady Mark Carney podczas konferencji prasowej w Pekinie w Chinach, w piątek 16 stycznia 2026 roku.

Źródło zdjęcia, Bloomberg

Podpis zdjęcia, Premier Kanady Mark Carney podczas konferencji prasowej w Pekinie w Chinach, w piątek 16 stycznia 2026 roku.

Trump czyni Chiny znów wielkimi („making China great again" – przyp. red.) – twierdzi brytyjski dziennik The Guardian, powołując się na globalną ankietę przeprowadzoną przez wpływowy think tank European Council on Foreign Relations (ECFR).

Badacze przepytali niemal 26 000 respondentów w 13 krajach europejskich, a także w USA, Chinach, Indiach, Rosji, Turcji, Brazylii, RPA i Korei Południowej i stwierdzili, że większość w prawie każdym kraju spodziewa się wzrostu globalnych wpływów Chin w nadchodzącej dekadzie (w UE podziela tę opinię 53%). Większość obywateli UE uważa, że Chiny wkrótce staną się światowym liderem w dziedzinie pojazdów elektrycznych i energii odnawialnej.

W UE 45% respondentów postrzega Chiny jako niezbędnego partnera, a 5% jako sojusznika. Wiele krajów spodziewa się wzmocnienia swoich relacji z Chinami.

Większość ankietowanych Europejczyków (46%) nie uważa, że UE jest w stanie współpracować na równych warunkach ze Stanami Zjednoczonymi lub Chinami, a opinia ta zyskała na popularności wciągu ostatniego roku (wzrost z 42% w 2024 r.).

Jednocześnie Chińczycy zmieniają swój stosunek do Europy: tylko 19% uważa ją za zagrożenie. Autorzy badania twierdzą, że sondaż ujawnia „świat, w którym działania USA wzmacniają Chiny".

„Europa może skończyć jako zmarginalizowana lub po prostu zostać zignorowana" – twierdzą. Europejscy przywódcy muszą zatem znaleźć „nowe sposoby nie tylko na funkcjonowanie w wielobiegunowym świecie, ale także na stanie się jednym z jego biegunów – albo znikną wśród innych".

Pracownicy pracują na linii produkcyjnej wiązek przewodów samochodowych w Handan w prowincji Hebei w Chinach, 5 stycznia 2026 r.

Źródło zdjęcia, NurPhoto

Podpis zdjęcia, Pracownicy pracują na linii produkcyjnej wiązek przewodów samochodowych w Handan w prowincji Hebei w Chinach, 5 stycznia 2026 r.

'Bazooka handlowa' w centrum uwagi

Eksperci ostrzegają, że polityka celna Trumpa może zmusić Europę do zbliżenia się do Chin, donosi australijski nadawca ABC News.

Stuart Rollo z University of Sydney w Australii twierdzi, że administracja Trumpa „może naprawdę poważnie przecenić swoje możliwości, sądząc, że może bez końca pomiatać Europą".

Jego zdaniem Stany Zjednoczone mylą się, sądząc, że Europa „nigdy nie będzie dążyć do zacieśnienia stosunków z krajem takim jak Chiny, który w rzeczywistości nie stanowi żadnego zagrożenia dla jej bezpieczeństwa".

Ekonomista Richard Holden z University of New South Wales w Australii przypomina, że w odpowiedzi na poprzednie cła importowe nałożone przez Stany Zjednoczone powstały już bloki handlowe z wyłączeniem USA.

Oczekuje się, że europejscy przywódcy omówią odpowiedź na działania USA, a jednym z rozważanych mechanizmów jest „instrument przeciwdziałania przymusowi" (ACI), znany również jako „bazooka handlowa", który ograniczyłby dostęp USA do rynku UE.

Profesor Holden podchodzi jednak sceptycznie do tego środka, zauważając, że wszelkie ograniczenia w handlu prawdopodobnie bardziej zaszkodziłyby UE niż Stanom Zjednoczonym, ponieważ UE jest silnie uzależniona od amerykańskich produktów i usług cyfrowych.

Witryna przypomina, że na początku ubiegłego tygodnia premier Kanady Mark Carney zawarł z Pekinem porozumienie handlowe, które nazwał „przełomowym". Zgodnie z nim Kanada złagodzi cła na chińskie pojazdy elektryczne, a Chiny obniżą cła odwetowe na kluczowe kanadyjskie produkty rolne.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Marlena Zagórska i Kamila Koronska