Mieszkańcy Doniecka uciekają przed atakami na ukraiński region, nad którym Putin chce przejąć kontrolę

Źródło zdjęcia, BBC News
- Autor, Quentin Sommerville
- Stanowisko, BBC News, reportaż z Doniecka, Ukraina
- Czas czytania: 6 min
Region Doniecka we wschodniej Ukrainie od dawna znajduje się na celowniku Moskwy. Władimir Putin twierdzi, że zakończy wojnę w zamian za pełną kontrolę nad tym obszarem.
Rosja kontroluje już 70% Doniecka oraz prawie cały sąsiedni Ługańsk - i dokonuje powolnych, ale stałych postępów.
Wraz z dwoma wolontariuszami humanitarnymi udaję się do miasta Dobropole na linii frontu w Doniecku, zaledwie 8 km od rosyjskich pozycji. Ich misją jest przeniesienie chorych, starszych i dzieci na bezpieczniejszy grunt.
Na początku wszystko idzie jak w zegarku. Pędzimy do miasta w opancerzonym samochodzie, wyposażonym w sprzęt do zagłuszania dronów na dachu, osiągając 130 km/h. Droga jest pokryta wysoką zieloną siatką, która zasłania widoczność z góry - chroniąc ją przed rosyjskimi dronami.

To ich druga poranna wyprawa, a ulice są w większości puste. Nieliczni pozostali mieszkańcy opuszczają swoje domy tylko po to, by szybko zebrać zapasy. Codziennie dochodzi do rosyjskich ataków.
Miasto wygląda na opuszczone i od tygodnia nie ma w nim wody. Każdy mijany przez nas budynek został uszkodzony, a niektóre są zrujnowane.
W ciągu ostatnich pięciu dni Laarz, 31-letni Niemiec, i Varia, 19-letnia Ukrainka, którzy pracują dla organizacji charytatywnej Universal Aid Ukraine, odbyli dziesiątki podróży w celu ewakuacji ludzi.
Tydzień wcześniej małe grupy rosyjskich żołnierzy przełamały obronę wokół miasta, wywołując obawy, że linia frontu tak zwanego "pasa twierdzy," jednych z najsilniej bronionych części ukraińskiego frontu - może się załamać.
Do rejonu skierowano dodatkowe oddziały, a władze Ukrainy twierdzą, że sytuacja została opanowana. Jednak większość mieszkańców Dobropillia uważa, że nadszedł czas, by wyjechać.

Po przybyciu ekipy ewakuacyjnej 56-letni Witalij Kaliniczenko czeka na progu swojego bloku mieszkalnego z plastikową torbą pełną rzeczy.
"Moje okna zostały wybite, wszystkie wyleciały na drugim piętrze. Zostałem tylko ja," mówi.
Ma na sobie szarą koszulkę i czarne szorty, a jego prawa noga jest zabandażowana. Pan Kalinichenko wskazuje na krater za krzakami róż, gdzie kilka nocy wcześniej rozbił się dron Shahed, rozbijając jego okna i rozcinając nogę. Silnik innego drona leży w ogrodzie sąsiada.
Gdy mieliśmy już wychodzić, Laarz zauważył drona nad głową i ponownie ukryliśmy się pod drzewami. Jego ręczny wykrywacz dronów pokazuje wiele rosyjskich dronów w okolicy.

Źródło zdjęcia, BBC News

Starsza kobieta w letniej sukience i słomkowym kapeluszu przechodzi obok z wózkiem na zakupy. Ostrzega ją przed dronem, a ona przyspiesza kroku. W pobliżu dochodzi do eksplozji, której dźwięk odbija się echem od pobliskich bloków mieszkalnych.
Ale zanim będziemy mogli spróbować odjechać, tuż za rogiem jest jeszcze jedna rodzina do uratowania.
Laarz idzie pieszo, aby ich znaleźć, wyłączając sprzęt do zagłuszania dronów w pojeździe na biegu jałowym, aby oszczędzać energię baterii. "Jeśli usłyszysz drona, to są dwa przełączniki na środkowej konsoli, włącz je", mówi znikając za rogiem. Zagłuszacz jest skuteczny tylko przeciwko niektórym rosyjskim dronom.
Seria wybuchów uderza w okolicę. Kobieta wychodząca z psem po wodę ucieka, by się ukryć.

Laarz wraca z większą liczbą ewakuowanych i z dronami wciąż unoszącymi się w powietrzu, wyjeżdża z miasta jeszcze szybciej niż przyjechał.
Wewnątrz konwoju ewakuacyjnego siedzę obok 31-letniego Antona. Jego matka została z tyłu. Płakała, gdy odjeżdżał, a on ma nadzieję, że ona też wkrótce wyjedzie.
Podczas wojny linie frontu przesuwają się, miasta są tracone, zdobywane i tracone ponownie, ale w obliczu postępów Rosji i losu regionu zależnego od negocjacji, może to być ostatni raz, kiedy Anton i inni ewakuowani zobaczą swoje domy.
Anton mówi, że nigdy wcześniej nie opuszczał miasta. Przez ryk silnika pytam go, czy Ukraina powinna zrzec się Donbasu - bogatego w surowce regionu składającego się z Doniecka i Ługańska.
"Musimy usiąść do stołu negocjacyjnego i rozwiązać ten konflikt w pokojowy sposób. Bez krwi, bez ofiar," mówi.
Ale 19-letnia Varia jest innego zdania. "Nigdy nie możemy ufać Putinowi ani Rosji, niezależnie od tego, co mówią, mamy w tej kwestii doświadczenie. Jeśli oddamy im Donbas, niczego to nie powstrzyma, a jedynie da Rosji więcej możliwości na kolejny atak," mówi.
Sytuacja w Donbasie staje się coraz bardziej niebezpieczna dla Ukrainy, ponieważ Rosja powoli, ale systematycznie posuwa się naprzód. Prezydent Wołodymyr Zełenski szydzi z sugestii, że może on zostać utracony do końca tego roku, przewidując, że Rosja zajmie jeszcze cztery lata, aby w pełni zająć to, co pozostało.
Jest jednak mało prawdopodobne, by Ukraina odzyskała znaczące terytorium bez nowego uzbrojenia lub dodatkowego wsparcia ze strony Zachodu.
Ta część Doniecka ma kluczowe znaczenie dla obrony Ukrainy. Jeśli zostanie utracona lub przekazana Rosji, sąsiednie regiony Charkowa i Zaporoża - i nie tylko - będą bardziej zagrożone.

Koszt utrzymania pozycji mierzy się życiem i częściami ciała ukraińskich żołnierzy.
Następnie wybieram się do szpitala polowego Gwardii Narodowej i medyków z 14 Brygady Operacyjnej, którzy działają pod osłoną ciemności. Aktywność dronów nigdy nie ustaje, a ranni i zabici mogą być bezpiecznie wydobywani tylko w nocy.
Rosyjskie ofiary są znacznie wyższe, być może trzykrotnie lub więcej, ale mają większą zdolność do absorbowania strat niż Ukraina.
Zaczynają napływać ranni, których stan staje się coraz poważniejszy w miarę jak noc przechodzi w poranek. Ofiary pochodzą z walk w Pokrowsku, mieście, które Rosja próbuje przejąć od roku, a teraz jest częściowo otoczone. Jest to kluczowe miasto w obronie Doniecka, a walki są brutalne.
Pierwszy mężczyzna przybywa przytomny, z raną postrzałową klatki piersiowej po wymianie ognia. Chwilę później trafia inny, po czterdziestce, pokryty ranami od odłamków. Jego uratowanie zajęło dwa dni i wymagało trzech prób – tak zacięte były walki. Trzeci to mężczyzna, którego prawa noga została niemal całkowicie odcięta w wyniku ataku drona na drodze z Pokrowska do Myrnohradu.
Starszy porucznik Dima z 14 Brygady Gwardii Narodowej, 42-letni chirurg, przechodzi od pacjenta do pacjenta. Jest to jednostka stabilizacji medycznej, więc jego zadaniem jest jak najszybsze opatrywanie rannych i wysyłanie ich do głównego szpitala w celu dalszego leczenia.
"To trudne, bo wiem, że mogę zrobić więcej, ale nie mam na to czasu," stwierdza.
Po tych wszystkich masakrach pytam go również, czy Donbas należy poświęcić, aby osiągnąć pokój?
"Musimy zakończyć [wojnę], ale nie chcemy jej kończyć w ten sposób", mówi. "Chcemy odzyskać nasze terytorium, naszych ludzi i musimy ukarać Rosję za to, co zrobiła".
Jest wyczerpany, od czasu inwazji Rosji liczba ofiar jest coraz większa, dziesiątki dziennie, a obrażenia są najgorsze, jakie lekarze widzieli od początku wojny, głównie z powodu dronów.

Źródło zdjęcia, BBC News
"Chcemy po prostu wrócić do domu i żyć w spokoju, bez tego koszmaru, tej krwi, tej śmierci," mówi.
Podczas popołudniowej drogi powrotnej, między polami kukurydzy i słoneczników, w słońcu lśnią ciągnące się kilometrami świeżo rozwinięte druty kolczaste. Biegną wzdłuż usypanych wałów czerwonej ziemi, głębokich okopów i równych rzędów betonowych piramid przeciwczołgowych, tzw. zębów smoka. Wszystko to zaprojektowano, by spowolnić ewentualny nagły rosyjski atak.
Uważa się, że Rosja ma ponad 100,000 żołnierzy w pogotowiu, czekających na wykorzystanie kolejnej okazji, takiej jak wcześniejsze przełamania w okolicach Dobropola.
Te nowe fortyfikacje wyryte w ukraińskiej ziemi pokazują pogarszającą się sytuację w Doniecku. To, co pozostało z regionu, może jeszcze zostać poddane przez dyplomację, ale do tego czasu Ukraina, zakrwawiona i wyczerpana, nadal zamierza walczyć o każdy centymetr tego regionu.
Dodatkowy reportaż: Liubov Sholudko
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








