Co może się stać, jeśli USA uderzą w Iran? Oto siedem scenariuszy

Źródło zdjęcia, EPA
- Autor, Frank Gardner
- Stanowisko, Korespondent ds. bezpieczeństwa
- Czas czytania: 7 min
USA wydają się gotowe do przeprowadzenia ataku na Iran w ciągu najbliższych dni. Choć potencjalne cele są w dużej mierze przewidywalne, skutki takiej akcji już nie.
Jeśli więc nie dojdzie do porozumienia w ostatniej chwili z Teheranem, a prezydent Donald Trump zdecyduje się wydać rozkaz ataku siłom USA, jakie mogą być możliwe konsekwencje?
1. Precyzyjne, chirurgiczne uderzenia, minimalne ofiary cywilne, przejście do demokracji
Amerykańskie siły powietrzne i morskie mogą przeprowadzić ograniczone, precyzyjne ataki na bazy wojskowe Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) oraz formacji Basidż – paramilitarnej jednostki podległej IRGC – a także na wyrzutnie i magazyny rakiet balistycznych oraz elementy irańskiego programu nuklearnego.
Już osłabiony reżim zostaje obalony, a kraj z czasem przechodzi do autentycznej demokracji, dzięki czemu Iran może ponownie dołączyć do reszty świata.
To scenariusz skrajnie optymistyczny. Zachodnia interwencja wojskowa zarówno w Iraku, jak i w Libii nie przyniosła płynnego przejścia do demokracji. Choć zakończyła brutalne dyktatury w obu przypadkach, doprowadziła do lat chaosu i rozlewu krwi.
Syria, która przeprowadziła własną rewolucję, obalając prezydenta Baszara al-Asada bez zachodniego wsparcia wojskowego w 2024 r., jak dotąd radzi sobie lepiej.
2. Reżim przetrwa, ale złagodzi swoją politykę
Można by to ogólnie nazwać „modelem wenezuelskim", w którym szybkie i zdecydowane działania USA pozostawiają reżim u władzy, lecz zmuszają go do złagodzenia polityki.
W przypadku Iranu oznaczałoby to przetrwanie Republiki Islamskiej – co nie zadowoliłoby wielu Irańczyków – ale jednocześnie przymusowe ograniczenie wsparcia dla brutalnych bojówek na Bliskim Wschodzie, zaprzestanie lub ograniczenie krajowych programów nuklearnych i rakiet balistycznych oraz złagodzenie represji wobec protestów.
Również ten scenariusz znajduje się raczej na mało prawdopodobnym końcu skali.
Przywódcy Republiki Islamskiej przez 47 lat pozostawali nieugięci i odporni na zmiany. Wydaje się, że nie są zdolni do zmiany kursu.

3. Reżim upada, zastąpiony rządami wojskowymi
Wielu uważa to za najbardziej prawdopodobny możliwy rezultat.
Choć reżim jest wyraźnie niepopularny wśród wielu obywateli, a każda kolejna fala protestów z biegiem lat dodatkowo go osłabia, wciąż istnieje rozległe i wszechobecny aparat bezpieczeństwa, który ma żywy interes w utrzymaniu status quo.
Główne powody, dla których protesty do tej pory nie obaliły reżimu, to brak znaczących dezercji na ich stronę oraz gotowość rządzących do użycia nieograniczonej siły i brutalności, by pozostać u władzy.
W chaosie po ewentualnych amerykańskich uderzeniach możliwe jest, że Iran znalazłby się pod rządami silnego wojskowego rządu, złożonego w dużej mierze z postaci związanych z IRGC.

Źródło zdjęcia, Getty Images
4. Iran odpowiada atakami na siły USA i sąsiadów
Iran zapowiedział odwet na każdy amerykański atak, twierdząc, że „jego palec spoczywa na spuście".
Jest oczywiste, że nie może się równać z potęgą amerykańskiej marynarki wojennej i lotnictwa, ale mimo to mógłby uderzyć swoim arsenałem rakiet balistycznych i dronów, z których wiele jest ukrytych w jaskiniach, pod ziemią lub na odległych zboczach gór.
Po arabskiej stronie Zatoki znajdują się amerykańskie bazy i instalacje, zwłaszcza w Bahrajnie i Katarze, lecz Iran mógłby również – jeśli by się na to zdecydował – zaatakować kluczową infrastrukturę każdego państwa, które uznałby za współwinne amerykańskiego ataku, na przykład Jordanii.
Druzgocący atak rakietowo-dronowy na zakłady petrochemiczne Saudi Aramco w 2019 roku, przypisywany wspieranej przez Iran milicji w Iraku, uświadomił Saudyjczykom, jak bardzo są podatni na irańskie pociski.
Arabscy sąsiedzi Iranu nad Zatoką, z których wszyscy są sojusznikami USA, są dziś zrozumiale bardzo zaniepokojeni tym, że jakiekolwiek amerykańskie działania wojskowe mogą obrócić się przeciwko nim.

Źródło zdjęcia, UGC
5. Iran odpowiada, rozmieszczając miny w Zatoce
Od dawna istnieje groźba zakłócenia globalnej żeglugi i dostaw ropy, sięgająca czasów wojny iracko-irańskiej w latach 1980–88, kiedy Iran faktycznie zaminował szlaki żeglugowe, a trałowce Royal Navy pomagały je oczyszczać.
Wąska Cieśnina Ormuz między Iranem a Omanem jest kluczowym wąskim gardłem. Około 20% światowego eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz od 20% do 25% ropy i produktów ropopochodnych przechodzi przez tę cieśninę każdego roku.
Iran przeprowadzał ćwiczenia polegające na szybkim rozmieszczaniu min morskich. Gdyby się na to zdecydował, nieuchronnie wpłynęłoby to na handel światowy i ceny ropy.

6. Iran odpowiada, zatapiając amerykański okręt wojenny
Kapitan amerykańskiej marynarki wojennej na pokładzie okrętu w Zatoce powiedział mi kiedyś, że jednym z zagrożeń ze strony Iranu, które najbardziej go niepokoją, jest „atak dywanowy dronów".
Polega on na tym, że Iran wysyła tak wiele dronów z ładunkami wybuchowymi oraz szybkich łodzi torpedowych na jeden lub kilka celów, iż nawet potężne systemy obrony bezpośredniej US Navy nie są w stanie zneutralizować ich wszystkich na czas.
Marynarka IRGC od dawna zastąpiła w Zatoce konwencjonalną marynarkę irańską, a niektórzy jej dowódcy byli nawet szkoleni w Dartmouth w czasach szachinszacha.
Załogi irańskich jednostek morskich dużą część szkolenia poświęciły wojnie niekonwencjonalnej, czyli „asymetrycznej", poszukując sposobów na obejście lub zniwelowanie przewagi technologicznej ich głównego przeciwnika – Piątej Floty US Navy.
Zatopienie amerykańskiego okrętu wojennego, wraz z ewentualnym pojmaniem ocalałych członków załogi, byłoby dla USA ogromnym upokorzeniem.
Choć uważa się ten scenariusz za mało prawdopodobny, wart miliard dolarów niszczyciel USS Cole został poważnie uszkodzony w samobójczym ataku Al-Kaidy w porcie Aden w 2000 roku, w którym zginęło 17 amerykańskich marynarzy.
Wcześniej, w 1987 r., iracki pilot odrzutowca omyłkowo wystrzelił dwa pociski Exocet w amerykański okręt USS Stark, zabijając 37 marynarzy.

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images
7. Reżim upada, zastąpiony chaosem

To bardzo realne zagrożenie i jedna z głównych obaw sąsiadów, takich jak Katar i Arabia Saudyjska.
Oprócz możliwości wojny domowej, podobnej do tej, jakiej doświadczyły Syria, Jemen i Libia, istnieje także ryzyko, że w chaosie i zamieszaniu napięcia etniczne przerodzą się w konflikty zbrojne, gdy Kurdowie, Beludżowie i inne mniejszości będą próbowały chronić swoich ludzi w warunkach powszechnego braku władzy w kraju.
Znaczna część Bliskiego Wschodu z pewnością ucieszyłaby się z końca Republiki Islamskiej – nikt bardziej niż Izrael, który już zadał dotkliwe ciosy irańskim sojusznikom w regionie i obawia się egzystencjalnego zagrożenia ze strony podejrzewanego irańskiego programu nuklearnego.
Jednak nikt nie chce, aby największe państwo Bliskiego Wschodu pod względem liczby ludności (około 93 milionów mieszkańców) pogrążyło się w chaosie, wywołując kryzys humanitarny i uchodźczy.
Największym obecnie niebezpieczeństwem jest to, że prezydent Trump, zgromadziwszy potężne siły w pobliżu granic Iranu, uzna, iż musi działać, aby nie stracić twarzy, i rozpocznie wojnę bez jasno określonego celu końcowego oraz z nieprzewidywalnymi i potencjalnie bardzo szkodliwymi konsekwencjami.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska












