Bogaci i bez głosu: Jak Putin utrzymał rosyjskich miliarderów po stronie wojny

Źródło zdjęcia, ALEXEY NIKOLSKY/SPUTNIK/AFP
- Autor, Vitaly Shevchenko
- Stanowisko, BBC Monitoring Russia editor
- Czas czytania: 5 min
Podczas wojny z Ukrainą liczba miliarderów w Rosji osiągnęła rekordowy poziom. Jednak w ciągu 25 lat sprawowania władzy przez Władimira Putina, rosyjscy bogaci i potężni - znani jako oligarchowie - stracili prawie cały swój wpływ polityczny.
Wszystko to jest dobrą wiadomością dla rosyjskiego prezydenta. Zachodnie sankcje nie zdołały zmienić ultra-bogatych w jego przeciwników, a jego polityka kija i marchewki zmieniła ich w cichych zwolenników.
Były miliarder i bankier Oleg Tińkow dobrze wie, jak działają kije.
Dzień po tym, jak skrytykował wojnę jako "szaloną" w poście na Instagramie, Kreml skontaktował się z jego kierownictwem. Powiedziano im, że bank Tińkowa, Tinkoff Bank, wtedy drugi co do wielkości w Rosji, zostanie znacjonalizowany, jeśli wszelkie powiązania z jego założycielem nie zostaną zerwane.
"Nie mogłem dyskutować o cenie", powiedział Tińkow gazecie New York Times. "To było jak bycie zakładnikiem — bierzesz to, co ci oferują. Nie mogłem negocjować."
W ciągu tygodnia firma powiązana z Władimirem Potaninem - obecnie piątym najbogatszym biznesmenem w Rosji, który dostarcza nikiel do silników myśliwców - ogłosiła, że kupuje bank. Został on sprzedany za zaledwie 3% swojej rzeczywistej wartości, mówi Tińkow.
Ostatecznie Tińkow stracił prawie 9 mld dolarów (32.3 mld zł) z fortuny, którą kiedyś posiadał, i opuścił Rosję.

Źródło zdjęcia, Chris Graythen/Getty Images
Jest to dalekie od tego, co działo się, zanim Putin został prezydentem.
W latach, które nastąpiły po rozpadzie Związku Radzieckiego, niektórzy Rosjanie stali się bajecznie bogaci, przejmując na własność ogromne przedsiębiorstwa należące wcześniej do państwa i wykorzystując możliwości rodzącego się w ich kraju kapitalizmu.
Ich nowo nabyte bogactwo przyniosło im wpływy i władzę w okresie zawirowań politycznych — stali się znani jako oligarchowie.
Najpotężniejszy oligarcha w Rosji, Borys Berezowski, twierdził, że zaaranżował dojście Putina do prezydentury w 2000 r., a po latach zaapelował o wybaczenie: "Nie widziałem w nim przyszłego chciwego tyrana i uzurpatora — człowieka, który zdepcze wolność i zatrzyma rozwój Rosji" - napisał w 2012 r.
Berezowski mógł wyolbrzymiać swoją rolę, ale rosyjscy oligarchowie z pewnością byli w stanie pociągać za sznurki na najwyższych szczeblach władzy.
Nieco ponad rok po przeprosinach Berezowski został znaleziony martwy w tajemniczych okolicznościach na wygnaniu w Wielkiej Brytanii. W tym czasie rosyjska oligarchia również była już definitywnie martwa.

Źródło zdjęcia, Hulton Archive/Getty Images
Kiedy więc kilka godzin po wydaniu rozkazu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w dniu 24 lutego 2022 r. Putin zebrał najbogatszych Rosjan na Kremlu, niewiele mogli zrobić, aby się sprzeciwić, mimo że wiedzieli, że ich fortuny wkrótce otrzymają ogromny cios.
"Mam nadzieję, że w tych nowych warunkach będziemy współpracować równie dobrze i nie mniej efektywnie," powiedział Putin.
Jeden z reporterów obecnych na spotkaniu opisał zgromadzonych miliarderów jako "bladych i niewyspanych".
Okres poprzedzający inwazję był bardzo zły dla rosyjskich miliarderów, podobnie jak jej bezpośrednie następstwa.
Według magazynu Forbes, w ciągu roku do kwietnia 2022 r. ich liczba spadła ze 117 do 83 z powodu wojny, sankcji i osłabienia rubla. Łącznie stracili oni 263 mld dolarów, czyli średnio 27% swojego majątku.
Jednak kolejne lata pokazały, że bycie częścią putinowskiej gospodarki wojennej może przynieść ogromne korzyści.
Hojne wydatki na wojnę pobudziły wzrost gospodarczy w Rosji o ponad 4% rocznie w latach 2023 i 2024. Było to dobre nawet dla tych spośród rosyjskich ultrabogatych, którzy nie zarabiali miliardów bezpośrednio na kontraktach obronnych.
W 2024 r. ponad połowa rosyjskich miliarderów albo odegrała jakąś rolę w zaopatrywaniu wojska, albo skorzystała na inwazji, mówi Giacomo Tognini z zespołu ds. majątku Forbesa.
"Nie licząc nawet tych, którzy nie są bezpośrednio zaangażowani, ale potrzebują pewnego rodzaju relacji z Kremlem. I myślę, że można powiedzieć, że każdy, kto prowadzi biznes w Rosji, musi mieć relacje z rządem," powiedział BBC.
W tym roku na liście Forbesa znalazła się największa w historii liczba miliarderów w Rosji - 140. Ich łączny majątek (580 mld dolarów) był zaledwie o 3 mld dolarów niższy od rekordowego poziomu odnotowanego w roku poprzedzającym inwazję.
Pozwalając lojalistom czerpać zyski, Putin konsekwentnie karał tych, którzy odmówili podporządkowania się.
Rosjanie aż za dobrze pamiętają, co stało się z potentatem naftowym Michaiłem Chodorkowskim. Niegdyś najbogatszy człowiek w Rosji, spędził 10 lat w więzieniu po założeniu prodemokratycznej organizacji w 2001 r.

Źródło zdjęcia, AFP
Od czasu inwazji prawie wszyscy rosyjscy megabogaci siedzieli cicho, a ci nieliczni, którzy publicznie się jej sprzeciwili, musieli porzucić swój kraj i znaczną część swojego majątku.
Najbogatsi Rosjanie są kluczowi dla działań wojennych Putina, a wielu z nich, w tym 37 biznesmenów wezwanych na Kreml 24 lutego 2022 r., zostało objętych zachodnimi sankcjami.
Ale jeśli Zachód chciał sprawić, by stali się biedniejsi i zwrócili się przeciwko Kremlowi, to nie udało się to, biorąc pod uwagę utrzymujące się bogactwo i brak sprzeciwu wśród rosyjskich miliarderów.
Jeśli którykolwiek z nich rozważał ucieczkę na Zachód ze swoimi miliardami, uniemożliwiły to sankcje.
"Zachód zrobił wszystko, co możliwe, aby rosyjscy miliarderzy zjednoczyli się wokół flagi," mówi Alexander Kolyandr z Center for European Policy Analysis (CEPA).
"Nie było absolutnie żadnego planu, żadnego pomysłu, żadnej jasnej ścieżki dla któregokolwiek z nich. Aktywa zostały objęte sankcjami, konta zamrożone, nieruchomości zajęte. Wszystko to skutecznie pomogło Putinowi zmobilizować miliarderów, ich aktywa i pieniądze, i wykorzystać je do wsparcia rosyjskiej gospodarki wojennej," powiedział BBC.
Exodus zagranicznych firm w następstwie inwazji na Ukrainę stworzył próżnię szybko wypełnioną przez przyjaznych Kremlowi biznesmenów, którym pozwolono tanio wykupić bardzo lukratywne aktywa.
Stworzyło to nową "armię wpływowych i aktywnych lojalistów", twierdzi Alexandra Prokopenko z Carnegie Russia Eurasia Center.
"Ich przyszły dobrobyt zależy od ciągłej konfrontacji między Rosją a Zachodem", a ich najgorszą obawą jest powrót poprzedniego właściciela, mówi.
Według Giacomo Togniniego tylko w 2024 r. w Rosji pojawiło się w ten sposób 11 nowych miliarderów.
Przywódca Rosji utrzymuje silną kontrolę nad najważniejszymi osobami w kraju pomimo wojny i zachodnich sankcji - a pod pewnymi względami z ich powodu.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








