Prasa europejska o polsko-niemieckich kontrolach granicznych

Pikieta zorganizowana przez Ruch Obrony Granic (ROG) na granicy polsko-niemieckiej

Źródło zdjęcia, EPA

Podpis zdjęcia, Pikieta zorganizowana przez Ruch Obrony Granic (ROG) na granicy polsko-niemieckiej
    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Czas czytania: 4 min

Zapowiedź premiera Donalda Tuska o przywróceniu tymczasowych kontroli na granicy z Niemcami od 7 lipca wywołała lawinę emocji w obu krajach.

Tusk ogłosił 1 lipca, że decyzja została podjęta w odpowiedzi na „wyraźną zmianę praktyk granicznych”, ponieważ Niemcy de facto przestały wpuszczać migrantów ubiegających się o azyl.

Polscy komentatorzy odebrali plan Tuska jako próbę przeciwdziałania wysiłkom skrajnej prawicy, które „wykorzystują” lęki społeczne wokół migrantów, i wzywają rząd do skutecznych działań.

Pojawiły się również krytyczne głosy wobec nieoficjalnych patroli granicznych organizowanych wzdłuż granicy polsko-niemieckiej przez prawicowych aktywistów, porównując je do ruchu MAGA w USA i ostrzegając, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do przemocy.

W Niemczech jeden z komentatorów określił decyzję Polski jako „głupią” próbę przypodobania się nacjonalistom. Inni odrzucili obawy, jakoby środki te zagrażały strefie Schengen.

Zdjęcie przedstawia samoorganizujące się patrole cywilne na granicy polsko-niemieckiej w Lubieszynie, w Polsce, 27 czerwca 2025

Źródło zdjęcia, Marcin Bielecki/EPA/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Samoorganizujące się patrole cywilne na granicy polsko-niemieckiej w Lubieszynie, w Polsce, 27 czerwca 2025

Reakcja na skrajną prawicę?

W dzienniku Rzeczpospolita, Jacek Nizinkiewicz stwierdził, że rząd Tuska musiał znaleźć sposób, aby poradzić sobie z próbami "radykalizowania" obaw przed migrantami, wykorzystywanych przez ugrupowania prawicowe, które podtrzymują, że Polska doświadczy napływu niechcących się integrować azylantów.

Argumentował, że sytuacja w Polsce i Niemczech jest podobna, gdzie obie władze starają się zapobiec wzrostowi popularności partii skrajnie prawicowych, które od lat wykorzystywały społeczne obawy dotyczące migracji.

„Mechanizm jest podobny. Niekontrolowany napływ migrantów wzbudza społeczny strach i emocje, które wykorzystują prawicowe ugrupowania. PiS, Konfederacja i formacja Grzegorza Brauna odczytują puls społeczny i wychodzą naprzeciw obawom,” powiedział Nizinkiewicz.

Zasugerował, że Polska może stanąć w obliczu „buntu społecznego”, który przyniósłby korzyści PiS, Konfederacji i Braunowi, wraz z pojawianiem się kolejnych grup straży obywatelskiej mających na celu utrzymanie bezpieczeństwa:

„To ostatni dzwonek, żeby złe emocje zdusić w zarodku i pokazać, że państwo działa, jest sprawcze i kontrolowane przez służby, a nie niebezpieczne jednostki, które mogą je podpalić. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane”.

Policja monitoruje samoorganizujące się patrole cywilów na granicy polsko-niemieckiej w Lubieszynie, Polska, 27 czerwca 2025

Źródło zdjęcia, Marcin Bielecki/EPA/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Patrol niemieckiej policji na granicy

Bartosz Wieliński z Gazety Wyborczej mocno skrytykował grupy aktywistów, które ustanowiły własne kontrole na granicy polsko-niemieckiej.

Ostrzegł rząd przed „pobłażaniem ludziom, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, kto może wjeżdżać do Polski”.

„Będzie przemoc wobec Bogu ducha winnych ludzi, których jedyną winą będzie ciemniejszy odcień skóry, będą samosądy, może i podpalenia czy rozruchy,” ostrzegł.

Pisząc w lewicowym tygodniku Polityka, Mateusz Mazzini porównał aktywistów z Ruchu Obrony Granic do sympatyków MAGA w USA, przedstawiając ich działania jako kolejny dowód „amerykanizacji polskiej polityki”.

Polska, stwierdził, stała się „szczególnie podatnym gruntem” dla trumpizmu, z typowymi cechami, takimi jak skargi na nielegalną migrację dopuszczaną przez liberalnych przywódców.

„W końcu to tutaj po raz pierwszy elekcję wygrał kandydat przez nie popierany”, powiedział, przypominając wsparcie administracji Trumpa dla prezydenta elekta Karola Nawrockiego.

Polski premier Donald Tusk na posiedzeniu rządu w Kancelarii Premiera w Warszawie, Polska, 3 czerwca 2025

Źródło zdjęcia, Pawel Supernak/EPA-EFE/Shutterstock

Podpis zdjęcia, Niemieckie gazety piszą, że ruch Tuska miał charakter polityczny i jest odpowiedzią na "ogromną presję wewnętrzną" po porażce jego kandydata w ostatnich wyborach prezydenckich

Prasa niemiecka: 'Więcej kontroli – mniej głosów dla skrajnej prawicy'

W Niemczech, serwis Spiegel stwierdził, że krok Tuska miał charakter polityczny i był odpowiedzią na „ogromną presję wewnętrzną” po porażce jego kandydata w wyborach prezydenckich.

„Logika jest taka sama, jak ta, którą kierował się rząd kanclerza Friedricha Merza: więcej kontroli granicznych równa się mniej cudzoziemców i mniej głosów dla skrajnej prawicy,” napisano.

Serwis zasugerował, że celem Tuska nie jest zmniejszenie liczby migrantów, co „przeciwdziałanie wrażeniu, że działa jako agent Niemców”.

W Sueddeutsche Zeitung, decyzja Polski jest postrzegana jako „głupi i prowokujący” ruch w odpowiedzi na „równie absurdalne niemiecki spektakl na granicy”.

„Oba rządy wspólnie poświęciły wolność podróżowania w strefie Schengen, ponieważ dały się popędzić przez prawicowych ekstremistów i nacjonalistów w swoich krajach, zamiast pracować nad prawdziwymi rozwiązaniami,” powiedziała Viktoria Grossman w komentarzu.

Argumentowała, że podczas gdy oba rządy testują ideę strefy Schengen "do granic możliwości", Europa potrzebuje „dalekosiężnych, trwałych rozwiązań”.

Jednak w komentarzu w Frankfurter Allgemeine Zeitung, Reinhard Muller nie zgodził się z głosami, że kontrole graniczne naruszyły ducha strefy Schengen lub że Europa „rozpada się”.

„Wolność bez kontroli w UE jest możliwa i sensowna tylko wtedy, gdy istnieją skuteczne kontrole na zewnętrznych granicach UE,” powiedział.

„Gdy wszyscy się obudzą, duch Schengen może działać dalej bez przeszkód."

Serwis Politico ostrzegł, że takie kontrole graniczne – wprowadzone pod naciskiem żądań prawicowych grup – tylko osłabią strefę Schengen, pozostawiając ją w stanie sztucznego „podtrzymywania przy życiu”.

„Rzekomo tymczasowe kontrole graniczne w imię wyjątkowych obaw o bezpieczeństwo stają się coraz bardziej normą, tworząc wrażenie, że Schengen istnieje bardziej z nazwy niż w rzeczywistości,” podał serwis.

Edycja: Michał Chlebowski i Kamila Koronska