Co najnowsze rozmowy w sprawie Ukrainy ujawniają o stanie umysłu Putina
- Autor, Steve Rosenberg
- Stanowisko, Redaktor ds. Rosji
- Czas czytania: 3 min
Co najnowsza runda dyplomacji w sprawie Ukrainy mówi nam o nastroju i zamiarach prezydenta Rosji Władimira Putina?
Na początek – że nie jest gotów podpisać porozumienia pokojowego. Przynajmniej nie teraz.
I z pewnością nie porozumienia (lub porozumień) które leżą na stole.
„Nie znaleziono jeszcze żadnej kompromisowej wersji," skomentował doradca Kremla ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow po pięciogodzinnych rozmowach w Moskwie z udziałem Putina, wysłannika USA Steve'a Witkoffa oraz doradcy i zięcia Donalda Trumpa, Jareda Kushnera.
Biorąc pod uwagę bezkompromisowe wypowiedzi przywódcy Kremla w ostatnich dniach, brak kompromisu nie jest wielkim zaskoczeniem.
W różnych oświadczeniach potępiał on ukraińskie władze jako „złodziejską juntę", oskarżał europejskich liderów o próby sabotowania wysiłków pokojowych i podkreślał, że Rosja dyktuje warunki na froncie.
Kilkukrotnie w ostatnim czasie rosyjska telewizja pokazała Putina w wojskowym mundurze, studiującego mapy linii frontu i chwalącego się zdobyczami wojskowymi, z których wiele Ukraina i międzynarodowi obserwatorzy zdementowali.
Po prawie czterech latach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, mimo ciężkich strat poniesionych przez Rosję na polu bitwy i szkód dla rosyjskiej gospodarki, prezydent Putin wydaje się przekonany, że wygrywa tę wojnę i że nie jest to moment, by ją zakończyć.
Tak przynajmniej chce, by myślał Zachód: że nic nie powstrzyma go przed osiągnięciem jego celów.
Jak mówiłem już wcześniej, pod wieloma względami Władimir Putin przypomina mi samochód bez hamulców, bez kierownicy i bez biegu wstecznego; rozpędzony pojazd na autostradzie jadący z maksymalną prędkością.
Prawie cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę wciąż nie widać, by „Putinomobile" skręcał, zawracał czy zatrzymywał się.

Źródło zdjęcia, Reuters
Z pewnością chce, by jego przeciwnicy myśleli, że nic ani nikt nie zmusi go do zmiany kierunku: ani europejscy liderzy, ani administracja Trumpa, ani prezydent Zełenski.
Ale samochody potrzebują paliwa (stałych dostaw).
A do prowadzenia wojny państwa potrzebują pieniędzy (stałych dostaw).
Na razie, mimo międzynarodowych sankcji, rosyjski rząd wciąż jest w stanie finansować „specjalną operację wojskową" – swoją wojnę z Ukrainą. Ale presja gospodarcza rośnie: przychody z ropy i gazu spadają, deficyt budżetowy się powiększa.
Nawet Putin przyznaje, że istnieją problemy, mówiąc o „fluktuacjach" w gospodarce.
„W kilku sektorach produkcja nie tylko nie wzrosła w tym roku, ale wręcz spadła," powiedział Putin w tym tygodniu. „Czy jesteśmy zadowoleni z takich trendów? Nie."
Wielka niewiadoma: w którym momencie – jeśli w ogóle – kwestie gospodarcze zaczną wpływać na kalkulacje Kremla dotyczące pola bitwy?
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis









