Jak wygląda sytuacja pokoju w Ukrainie po intensywnej dyplomacji?

Na zdjęciu widać wielopiętrowy budynek mieszkalny uszkodzony w ataku ukraińskiego drona

Źródło zdjęcia, Reuters

    • Autor, Paul Adams
    • Stanowisko, Korespondent ds. dyplomacji
  • Czas czytania: 7 min

Czy jesteśmy bliżej pokoju w Ukrainie?

Po kilku dniach gorączkowych, często chaotycznych negocjacji Donald Trump twierdzi, że tak.

„Jesteśmy bardzo blisko porozumienia," powiedział we wtorek dziennikarzom.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który w miniony weekend sprawiał wrażenie przygnębionego, powiedział, że obecnie istnieje „wiele możliwości, które mogą uczynić drogę do pokoju rzeczywistością".

„Są znaczące rezultaty," powiedział po przeanalizowaniu wyników kluczowych niedzielnych rozmów w Genewie. Dodał jednak, że ,,wciąż jest wiele pracy do wykonania".

Reakcja Rosji - poza pojedynczymi pomrukami niezadowolenia z roli Europy w negocjacjach i nieautoryzowanych przecieków - była raczej stonowana.

Kremlowski doradca Jurij Uszakow powiedział w środę, że Moskwa postrzega niektóre elementy najnowszego projektu pozytywnie, ale „wiele wymaga specjalnych dyskusji w gronie ekspertów".

Według Dmitrija Pieskowa, rzecznika prasowego Władimira Putina, komentarze o rychłym porozumieniu są „przedwczesne".

Stanowiska Rosji i Ukrainy w wielu kluczowych sprawach wciąż dzieli przepaść.

Chodzi o kwestie terytorialne, członkostwo Ukrainy w NATO, a także kształt powojennego porządku: kto ma zapłacić za odbudowę kraju? Jak pociągnąć do odpowiedzialności zbrodniarzy wojennych? Trudno sobie więc wyobrazić, że wszystko ułoży się wkrótce w logiczną całość.

Ubiegła środa wydaje się już należeć do innej epoki. To wtedy po raz pierwszy wyciekł 28-punktowy amerykański plan zakończenia wojny.

Projekt, okrzyknięty przez niektórych ,,rosyjską listą życzeń", przewidywał rezygnację Ukrainy z części terytorium i ograniczenie liczebności ukraińskiej armii. Jego zapisy wywołały konsternację w Kijowie i zmobilizował europejskich dyplomatów do gorączkowych działań w celu ograniczenia rzekomych szkód.

Pod pewnymi względami wyglądało to na powtórkę z ubiegłego sierpnia. Zaniepokojeni europejscy przywódcy śpieszyli wtedy do Waszyngtonu, by wpłynąć na Trumpa po tym, jak rozwinął dla Putina czerwony dywan na Alasce.

W ubiegły weekend była już gotowa europejska kontrpropozycja, również złożona z 28 punktów. Zastąpiła ona bezpośrednie ustępstwa terytorialne ze strony Kijowa „negocjacjami w sprawie wymiany terytoriów" i wzmocniła zapisy dotyczące gwarancji bezpieczeństwa - kluczowej kwestii dla Kijowa.

Pozostaje jednak niejasne, jaki wpływ wywarli Europejczycy na niedzielne rozmowy w Genewie.

Żołnierze stoją z bronią przy zrujnowanym budynku.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Ukraińscy żołnierze w tym tygodniu w pobliżu Charkowa

Wspólne oświadczenie USA i Ukrainy, wydane po zakończeniu rozmów, mówiło o „bardzo owocnych" dyskusjach i podkreślało, że jakiekolwiek przyszłe porozumienie musi zapewnić „trwały i sprawiedliwy pokój".

Brytyjski premier Keir Starmer i inni europejski przywódcy wskazują na słowa ,,trwały i sprawiedliwy" jako oznakę postępu.

Ukraińscy dyplomaci również odetchnęli z ulgą. Według pierwszego wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy, Serhija Kysłycy, najnowsza wersja planu została odchudzona do zaledwie 19 punktów, a najbardziej kontrowersyjne kwestie - ustępstwa terytorialne i przyszłe relacje Ukrainy z NATO - pozostawiono do decyzji Trumpa i Zełenskiego.

Po serii wzajemnych oskarżeń po wycieku oryginalnej 28-punktowej wersji planu, najnowsze negocjacje spowija mgła tajemnicy.

Mimo rozmów, które miały miejsce w Abu Zabi z udziałem Dana Driscolla, nowego wysłannika Trumpa ds. Ukrainy, szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryła Budanowa i rosyjskich urzędników, kremlowski doradca Uszakow powiedział, że plan wciąż nie został szczegółowo omówiony z Moskwą.

Doradca Trumpa Steve Witkoff ma udać się do Rosji w przyszłym tygodniu, trwają też spekulacje o ponownej wizycie Zełenskiego w Białym Domu. Wydaje się zatem, że tempo negocjacji nie zamierza zwalniać.

Siwowłosy mężczyzna w niebieskiej marynarce, białej koszuli i różowym krawacie mówi i gestykuluje w ozdobnym biurze.

Źródło zdjęcia, EPA

W jakim punkcie się znajdujemy?

„Zmierzamy dokądś w trybie przyspieszonym," mówi Daniel Fried, były zastępca sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji.

„Nie jestem w stanie powiedzieć, czy do porażki, czy w trybie przyspieszonym do sukcesu, ale sprawy posuwają się szybko," komentuje.

Fried określa początkowy, 28-punktowy plan USA jako „kompletny bałagan", ale przekonuje, że stoi za nim realna motywacja.

„Administracji Trumpa trzeba przyznać, że mocno naciska na porozumienie".

Poczucie grozy, które ogarnęło Kijów w zeszłym tygodniu – gdy Zełenski twierdził, że Ukraina stoi przed jednym z najtrudniejszych momentów w historii – ustąpiło.

„W Genewie ukraińska delegacja była bardzo zadowolona," mówi Myrosława Gongadze, ekspertka ds. Eurazji w think tanku Atlantic Council, wypowiadając się z Kijowa.

„Celem [rozmów] nie było tak naprawdę zawarcie porozumienia, ale odrzucenie tego 28-punktowego planu, wprowadzenie do możliwych negocjacji ukraińskich interesów i pokazanie, że Ukraina naprawdę jest gotowa rozmawiać i negocjować".

Ale nawet jeśli Kijów skutecznie zneutralizował część najgorszych żądań – a wciąż nie wiemy, w jakim stopniu się to udało – wiele palących kwestii pozostaje nierozwiązanych.

Przede wszystkim: na jakie gwarancje bezpieczeństwa może liczyć Ukraina, jeśli zawrze porozumienie z sąsiadem, który niesprowokowany najechał na jej terytorium i wciąż zdaje się chcieć więcej?

„Zasadnicze pytanie, które musimy zadać, dotyczy gwarancji bezpieczeństwa," mówi Gongadze. „Kto będzie udzielał tych gwarancji, kto za nie ręczy i która granica ma nie zostać naruszona?

„Jeśli odpowiedzi będą słabe, to zwiastuje kolejny kryzys dla Ukrainy".

Mężczyzna w średnim wieku ubrany w niebieską marynarkę, białą koszulę i złoty krawat gestykuluje w pokoju.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Specjalny wysłannik Trumpa Steve Witkoff ma przybyć do Moskwy w przyszłym tygodniu

W odpowiedzi na dość ogólnikową obietnicę w pierwotnym amerykańskim dokumencie dotyczącą zapewnienia „wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa", europejscy przywódcy mówili o gwarancji USA, która „odzwierciedla artykuł 5", odnosząc się do zasady kolektywnej obrony NATO.

W zeszłym tygodniu serwis informacyjny Axios informował o istnieniu osobnego amerykańskiego dokumentu, jaki miał być przedstawiony Ukrainie. Według portalu, dotyczy on „gwarancji bezpieczeństwa wzorowanych na zasadach artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, zaadaptowanych do okoliczności obecnego konfliktu."

Ten kluczowy aspekt planu ewidentnie nie został jeszcze dopracowany. Po wtorkowym wirtualnym spotkaniu koalicji chętnych, kierowanej przez Wielką Brytanię i Francję, uczestnicy zgodzili się z sekretarzem stanu USA, Marco Rubio, aby „przyspieszyć wspólne działania ze Stanami Zjednoczonymi w celu kontynuowania prac nad planem gwarancji bezpieczeństwa".

Według brytyjskiego premiera Starmera, gotowe są plany operacyjne ws. tzw. sił reasekuracyjnych gwarantujących bezpieczeństwo Ukrainy, ale dopóki administracja Trumpa nie wskaże jakie – jeśli w ogóle – wsparcie gotowa jest zapewnić, plany te istnieją głównie na papierze.

„Gwarancje bezpieczeństwa muszą zostać doprecyzowane," mówi ambasador Fried.

„Koalicja chętnych to świetny pomysł, ale jak dotąd nie dała żadnych rezultatów. Częściowo dlatego, że [uczestnicy] czekają, by się przekonać, czy Amerykanie ich poprą, a częściowo dlatego, że czekają, by zrozumieć, w co się angażują".

Kwestie terytorium to kolejna wielka niewiadoma.

Ubiegłotygodniowy, 28-punktowy plan stwierdzał wprost, że Krym, Ługańsk i Donieck będą „uznane za de facto rosyjskie", a siły ukraińskie wycofają się z najbardziej spornych części obwodu donieckiego, które wciąż pozostają pod kontrolą Kijowa.

Cała ta retoryka zniknęła w europejskiej kontrpropozycji. Według niej, Ukraina zrezygnowałaby z prób „odzyskania swoich okupowanych suwerennych terytorium środkami militarnymi". Jakiekolwiek negocjacje ws. terytorium miałyby brać za punkt wyjścia obecną linię frontu.

Nie wiadomo, w jakim stopniu stanowisko Europy wpłynęło na dokument, który powstał po rozmowach w Genewie.

Wspólny publiczny komunikat USA i Ukrainy nie zdradza szczegółów. Mówi jedynie, że strony „potwierdziły, że jakiekolwiek przyszłe porozumienie musi w pełni honorować suwerenność Ukrainy".

Zasadnicze wydaje się sformułowanie „w pełni."

Biorąc pod uwagę kolejne wolty Trumpa w sprawie Ukrainy, ambicje Putina i kłopoty Zełenskiego w kraju – na negocjacjach położył się cieniem olbrzymi skandal korupcyjny – niemal nie sposób przewidzieć, dokąd zmierza proces pokojowy.

W piątek ukraińskie agencje antykorupcyjne rozpoczęły przeszukiwanie mieszkania szefa kancelarii Zełenskiego, Andrija Jermaka, głównego negocjatora Kijowa w rozmowach pokojowych z USA, choć żaden z nich nie został oskarżony o nieprawidłowości.

Przypuszczenie, że zbliżamy się do końca negocjacji, może być mrzonką.

"Ciągle jesteśmy w połowie tego procesu," mówi Leslie Shedd, inna ekspertka Atlantic Council.

"Przed nami z pewnością jeszcze długa droga."

Mimo pozornie chaotycznych działań administracji Trumpa, w tym stale zmieniającej się – i być może konkurującej – grupy osób, Shedd uważa, że Waszyngton ma poważne intencje.

„Wygląda na to, że prezydent… naprawdę priorytetowo [traktuje] osiągnięcie pokoju w Ukrainie. I myślę, że to jest naprawdę ważne."

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozlowska i Magdalena Mis