Po zestrzeleniu rosyjskich dronów nad Polską NATO wzmacnia obronę

Na pierwszym planie nieostry jest policjant. W tle widać ludzi ubranych na ciemno i w niebieskich lateksowych rękawiczkach, którzy wchodzą przez dziurę w zniszczonym białym domu, z odsłoniętymi drewnianymi belkami stropowymi.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Policja i wojsko sprawdzają zniszczenia domu zniszczonego odłamkami zestrzelonego rosyjskiego drona w Polsce 10 września
    • Autor, Laura Gozzi
    • Stanowisko, BBC News
  • Czas czytania: 4 min

Kilku członków NATO wysyła wojska, artylerię i systemy obrony powietrznej, aby zabezpieczyć swoją wschodnią flankę po tym, co Polska nazwała bezprecedensowym wtargnięciem rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną kraju.

We wczesnych godzinach porannych w środę trzy rosyjskie drony zostały zestrzelone po przekroczeniu polskiej przestrzeni powietrznej.

Inne drony rozbiły się o ziemię i zostały później odnalezione we wschodniej Polsce.

Polska złożyła wniosek o zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie incydentu, które odbędzie się w piątek o godzinie 21:00 czasu polskiego.

W odpowiedzi na inwazję dronów Holandia i Czechy zapowiedziały, że wyślą systemy obrony do Polski, podczas gdy Litwa otrzyma niemiecką brygadę i lepsze ostrzeżenia przed rosyjskimi atakami na Ukrainę, które mogą się przedostać.

Niemcy zapowiedziały również, że "zintensyfikują swoje zaangażowanie wzdłuż wschodniej granicy NATO" oraz rozszerzą i wzmocnią nadzór powietrzny nad Polską.

Przemawiając w czwartek w Sejmie, polski minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz wymienił oferty wsparcia od partnerów Polski, mówiąc, że Holendrzy zamierzają rozmieścić systemy obrony powietrznej, artylerię i 300 żołnierzy, a Czesi wyślą śmigłowce i 100 żołnierzy.

Powiedział również, że Francuzi i Brytyjczycy mogliby rozmieścić samoloty w celu zabezpieczenia wschodniej flanki NATO.

"Polska w swojej historii wielokrotnie słyszała słowa solidarności i puste gesty," powiedział Kosiniak-Kamysz. "Dziś mamy konkretne deklaracje."

Chociaż rosyjskie drony i pociski rakietowe już wcześniej wtargnęły do niektórych krajów członkowskich NATO, był to najpoważniejszy incydent tego rodzaju od czasu rozpoczęcia przez Moskwę pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.

Kreml oświadczył, że nie ma nic więcej do powiedzenia na temat twierdzeń, jakoby Rosja celowo starała się podsycać napięcia w Polsce.

Jednak wielu polskich i europejskich przywódców uważa, że wtargnięcie było celowe.

"Ta rosyjska prowokacja... to nic innego jak próba przetestowania naszych możliwości," powiedział prezydent Polski Karol Nawrocki, powtarzając komentarze swoich niemieckich i francuskich odpowiedników.

Mężczyzna w granatowej kurtce stoi przed mikrofonem

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Premier Polski Donald Tusk nazwał środowy incydent „prowokacją na dużą skalę" ze strony Rosji

Opinie ekspertów są jednak podzielone co do tego, czy Moskwa zamierzała wystrzelić drony na terytorium Polski.

W czwartek najwyższy rangą dowódca wojskowy NATO Alexus Grynkewich przyznał, że nie wiadomo jeszcze, czy działanie to było zamierzone i powiedział, że nawet dokładna liczba dronów, które przekroczyły polską przestrzeń powietrzną, nie została jeszcze ustalona.

Ale w obliczu rosnącej nerwowości ze strony krajów graniczących z Rosją, ani NATO, ani Polska nie chcą ryzykować.

Mapa pokazuje obszar, na którym w nocy doszło do ataku drona. Oznaczono Polskę, Rosję, Białoruś i Ukrainę. Miejsce znalezienia drona, Czosnówka, to wieś we wschodniej Polsce, około 40 km (25 mil) od granicy z Białorusią. Na mapie zaznaczono również miejsca, w których cztery lotniska w Polsce zostały tymczasowo zamknięte, w tym dwa w Warszawie, z powodu ataku drona.

Warszawa wprowadzi ograniczenia dla dronów i małego ruchu lotniczego wzdłuż swoich wschodnich granic z Białorusią i Ukrainą, a Łotwa ogłosiła, że jej wschodnia przestrzeń powietrzna zostanie zamknięta na tydzień.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaoferował przedstawicielom zachodnich sił zbrojnych wytyczne i szkolenia w zakresie odpierania rosyjskich ataków z powietrza, co ukraińskie siły obronne robią niemal codziennie.

Zełenski wezwał również do stworzenia wspólnego systemu obrony powietrznej, który miałby działać jako tarcza powietrzna nad Europą w odpowiedzi na "bezczelne" zachowanie Rosji.

Niepokój odczuwany w niektórych częściach Europy Wschodniej potęgują duże wspólne ćwiczenia wojskowe między Białorusią a Rosją, nazwane Zapad 2025, które mają rozpocząć się w piątek.

Polska zapowiedziała, że zamknie granicę z Białorusią w czwartek "ze względów bezpieczeństwa narodowego (...) w związku z manewrami Zapad", które nazwała "bardzo agresywnymi".

Poprzednie ćwiczenia Zapad odbyły się kilka miesięcy przed rozpoczęciem wojny na Ukrainie i zaangażowały łącznie około 200,000 żołnierzy.

Według szefa litewskiego wywiadu wojskowego Mindaugasa Mazonasa, tegoroczne ćwiczenia będą miały mniejszą skalę i obejmą łącznie do 30,000 żołnierzy.

Reakcja prezydenta USA Donalda Trumpa na wtargnięcie dronów była jak dotąd stonowana. "O co chodzi z naruszaniem przez Rosję przestrzeni powietrznej Polski za pomocą dronów? Zaczyna się!", napisał w mediach społecznościowych w środę, nie rozwijając tematu.

Polski prezydent Nawrocki powiedział, że on i jego amerykański odpowiednik rozmawiali w ramach "serii konsultacji" z sojusznikami i powiedział, że rozmowy "potwierdziły naszą jedność".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis