Prasa europejska: Drony nad Polską to rosyjski test NATO

Źródło zdjęcia, EPA
- Autor, BBC Monitoring
- Czas czytania: 4 min
Europejska prasa jest zgodna, że wtargnięcie dronów na terytorium Polski w nocy z 9 na 10 września było próbą rosyjskiego testowania granic tolerancji NATO.
Niektórzy komentatorzy twierdzą, że incydent może skłonić Waszyngton do ponownego przemyślenia decyzji o wycofaniu wojsk z Europy.
Ekspert wojskowy stwierdził, że reakcja NATO na ten incydent pokazała brak gotowości sojuszu do wojny.
Polskie media wyraziły obawy, że podobne incydenty mogą mieć miejsce podczas zbliżających się rosyjsko- białoruskich ćwiczeń wojskowych Zapad w sąsiedniej Białorusi.
Rosja 'testuje NATO'

Źródło zdjęcia, Reuters
Gazeta The Guardian zacytowała dr Marion Messmer, starszą pracownicę naukową brytyjskiego think-tanku Chatham House, która stwierdziła, że „liczba dronów, które znalazły się w polskiej przestrzeni powietrznej... świadczy o tym, że jest mało prawdopodobne, aby był to wypadek".
„Rosja próbuje sprawdzić, gdzie przebiegają granice tolerancji NATO," dodała.
Brytyjski dziennik The Times napisał, że „naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez Putina ma na celu sprawdzenie, jak poważnie NATO traktuje swoją wschodnią flankę".
„Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, jak dobrze NATO zdało ten egzamin na poziomie technicznym; nie wiemy jeszcze, ile dronów zostało wykrytych i zlikwidowanych," napisał dziennik.
„Na poziomie politycznym reakcja była jednak szybka i zdecydowana: Polska wysłała myśliwce, pociski i systemy walki elektronicznej, demonstrując w sposób jednoznaczny swoją siłę, a NATO zmobilizowało samoloty wsparcia ze Stanów Zjednoczonych, Włoch i Holandii".
Incydent ten może skłonić Pentagon do ponownego przemyślenia swojego stanowiska w sprawie rozmieszczenia sił amerykańskich – dodaje dziennik.
„Widok Polski, 'wzorowego sojusznika' Stanów Zjednoczonych, mającego silne powiązania z Białym Domem, walczącej o zniszczenie rosyjskich dronów w swojej przestrzeni powietrznej, raczej nie wzmocni pozycji tych osób w Waszyngtonie, które chcą osłabić amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa dla Europy," twierdzi The Times.
NATO nieprzygotowane do wojny?

Źródło zdjęcia, Reuters
Agencja informacyjna Bloomberg stwierdziła, że „poleganie NATO na szeregu kosztownych samolotów i pocisków, aby zestrzelić tylko część z ponad 10 rosyjskich dronów, które przekroczyły polską przestrzeń powietrzną, pokazuje, jak nieprzygotowana pozostaje obronność sojuszu po czterech latach wojny u sąsiadów".
„Niech Bóg ma ich w opiece, jeśli w ciągu jednej nocy będą musieli stawić czoła 600 dronom i rakietom," powiedział cytowany przez Bloomberga Phillips O'Brien, specjalista ds. sił powietrznych i profesor studiów strategicznych na szkockim St. Andrews University.
„Kluczowe znaczenie będzie miało to, jak zareagują teraz Stany Zjednoczone – czy wyrażą absolutne i jasne zobowiązanie do obrony Polski, czy też zrobią mniej," stwierdziła agencja informacyjna.
„Bez znaczącego zaangażowania USA w kwestie bezpieczeństwa Putin będzie na dobrej drodze do sukcesu, którego nie udało się osiągnąć jego poprzednikom na Kremlu, począwszy od Józefa Stalina: oddzielenia Waszyngtonu od Europy i uczynienia Rosji dominującą potęgą militarną na kontynencie europejskim."
Polskie media obawiają się kolejnych wtargnięć dronów

Źródło zdjęcia, EPA
W samej Polsce media szeroko łączyły ten incydent z ćwiczeniami wojskowymi Zapad i przewidywały podobne incydenty w najbliższej przyszłości.
„To może być dopiero początek rosyjskich prowokacji," napisał w felietonie redaktor serwisu Rzeczpospolita Michał Szułdrzyński.
„Jest jasne, że nie było to ostatnie wtargnięcie rosyjskich dronów do Polski. Za kilka dni rozpoczynają się rosyjsko-białoruskie manewry Zapad, w ramach których czekają nas kolejne prowokacje," napisał dziennikarz Bartosz Wieliński w Gazecie Wyborczej.
„Tak może wyglądać początek wojny," napisał Michał Piekarski, dziennikarz i ekspert ds. stosunków międzynarodowych, w felietonie dla serwisu OKO.press.
Dodał, że wydarzenia nie można interpretować inaczej niż jako celowe działanie.
„Prawdopodobnie ma to związek z zaplanowanymi na najbliższe dni ćwiczeniami Zapad – eskalacja napięcia może być przez Rosję wykorzystana do dalszej presji na państwa europejskie, w tym Polskę," stwierdził.
Dziennikarz Marek Świerczyński napisał na portalu Polityka, że wtargnięcie dronów to „wojna psychologiczna i informacyjna, prowadzona metodami poniżej progu agresji zbrojnej".
„Każdy incydent to okazja, by emocje wybuchły silniej niż głowice bez materiałów bojowych, które niosą intruzi ze Wschodu. Ich celem nie jest rozpoczęcie wojny kinetycznej, nie chodzi o 'atak' na NATO czy Polskę. Chodzi o to, by Warszawa nie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji, a Polacy nie byli pewni, czy NATO i polskie siły zbrojne są w stanie ich obronić – albo przynajmniej skutecznie strzec granicy," napisał.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Marlena Zagórska i Magdalena Mis








