Zginął najstarszy maratończyk świata – sprawca potrącenia uciekł z miejsca wypadku

Singh w swoim domu w Beas Pind, obok zdjęcia, na którym ma na sobie medal.

Źródło zdjęcia, Pardeep Sharma/BBC

Podpis zdjęcia, BBC Punjabi spotkało się z Singhiem w czerwcu w jego rodzinnym domu w wiosce Beas Pind, w indyjskim stanie Pendżab
    • Autor, Saurabh Duggal
    • Stanowisko, BBC Punjabi
  • Czas czytania: 4 min

Fauja Singh, brytyjsko-hinduski biegacz uważany za najstarszego maratończyka na świecie, zginął w wieku 114 lat po potrąceniu przez samochód w Indiach.

Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna został aresztowany w związku ze śmiercią maratończyka.

Według policji, oskarżony Amritpal Singh Dhillon prowadził rozpędzonego SUV-a, kiedy uderzył w 114-letniego biegacza. Singh doznał krytycznych obrażeń i zmarł wkrótce po przewiezieniu do szpitala przez miejscowych.

Policja odzyskała również biały SUV, rzekomo użyty w incydencie.

Singh, globalna ikona, ustanowił rekordy, ustanowił rekordy w różnych kategoriach wiekowych, w tym po ukończeniu 100 lat. Zaczął biegać w wieku 89 lat i między 2000 a 2013 r. ukończył dziewięć maratonów, po czym przeszedł na sportową emeryturę.

Jego klub biegowy i fundacja charytatywna Sikhs In The City ogłosiły, że najbliższe wydarzenia w Ilford we wschodnim Londynie, gdzie Singh mieszkał od 1992 r., będą celebracją jego życia i dokonań.

Do potrącenia oraz ucieczki doszło w poniedziałek, gdy maratończyk spacerował w swojej rodzinnej wiosce, Beas Pind, niedaleko Jalandhar.

Po ogłoszeniu jego śmierci zaczęły napływać liczne kondolencje i wyrazy uznania.

Premier Indii Narendra Modi nazwał go „wyjątkowym sportowcem o niezwykłej determinacji”.

Harmander Singh, trener Fauji Singha w Sikhs In The City, potwierdził jego śmierć w oświadczeniu opublikowanym w klubie biegaczy:

„Z wielkim smutkiem potwierdzamy, że nasza ikona człowieczeństwa i źródło pozytywnej energii, Fauja Singh, zmarł w Indiach”.

Fundacja ogłosiła, że wszystkie wydarzenia do 29 marca 2026 r. – dnia, na który zaplanowano sportowe wyzwanie z okazji jego urodzin – będą poświęcone uczczeniu życia Fauji Singha.

"Podwoimy wysiłki, aby zebrać fundusze na budowę klubu Fauja Singh na trasie w Ilford, gdzie trenował".

Kiedy BBC spotkało się z Singhem w czerwcu w Beas Pind, był on aktywny i pełen energii, codziennie przemierzając kilka kilometrów.

"Nadal chodzę na spacery po wiosce, aby utrzymać nogi w dobrej kondycji. Człowiek musi dbać o swoje ciało", powiedział.

Singh, który był jednym z niosących znicz olimpijski podczas Igrzysk w Londynie w 2012 r. osiągnął wiele sukcesów w swojej karierze biegowej. Według doniesień, w 2011 r. w Toronto został pierwszym stulatkiem, który ukończył pełny maraton.

Jako mały chłopiec dorastający w Pendżabie, Singh był wyśmiewany przez mieszkańców wioski, ponieważ miał słabe nogi i nie potrafił poprawnie chodzić aż do piątego roku życia.

„Ale ten sam chłopiec, z którego się śmiano, przeszedł do historii,” powiedział Singh BBC Punjabi.

Zanim skończył 40 lat, jako rolnik przeżył dwie wojny światowe i podział Indii.

„W młodości nie wiedziałem nawet, że istnieje coś takiego jak maraton,” wspominał, w rozmowie z BBC Punjabi.

"Nigdy nie chodziłem do szkoły, ani nie uprawiałem żadnych sportów. Byłem rolnikiem i większość życia spędziłem na polu".

Niebiesko-białe buty do biegania Singha, noszące ślady wielokrotnego użycia.

Źródło zdjęcia, Saurabh Duggal/BBC

Podpis zdjęcia, Niebiesko-białe buty do biegania Singha, na których widnieje jego imię

Po raz pierwszy zaczął biegać, aby poradzić sobie z żałobą.

Po śmierci żony, Gian Kaur, na początku lat 90., Singh przeprowadził się do Londynu, aby zamieszkać ze swoim najstarszym synem, Sukhjinderem.

Podczas jednej z wizyt w Indiach był świadkiem tragicznego wypadku, w którym zginął jego młodszy syn, Kuldeep, co głęboko nim wstrząsnęło.

Ogarnięty żałobą Singh spędzał godziny siedząc w pobliżu miejsca, w którym jego syn został skremowany. Zaniepokojeni mieszkańcy doradzili rodzinie, by zabrać go z powrotem do Wielkiej Brytanii.

W Ilford w Londynie, podczas jednej z wizyt w gurudwarze, Singh spotkał grupę starszych mężczyzn, którzy wspólnie chodzili biegać. Poznał również Harmandera Singha, który stał się jego trenerem.

"Gdybym nie spotkał Harmandera Singha, nigdy nie zacząłbym biegać maratonów," powiedział BBC Punjabi w czerwcu.

Zadebiutował w maratonie w Londynie w 2000 r., miesiąc przed 89. urodzinami.

Biegł dla organizacji BLISS wspierającej wcześniaki, z hasłem: „Najstarszy biegnie dla najmłodszych – niech żyją tak długo jak on”.

Przed biegiem powiedziano mu, że może mieć na głowie jedynie patkę (nakrycie głowy noszone przez wielu sikhijskich chłopców i mężczyzn), a nie turban.

„Odmówiłem biegu bez turbanu. W końcu mi pozwolili, i to mój największy sukces,” wspominał.

Ściana ze zdjęciami i certyfikatami w domu Singha

Źródło zdjęcia, Pardeep Sharma/BBC

Podpis zdjęcia, Pamiątki i certyfikaty na ścianie w domu Singha w Pendżabie

Ukończył maraton w 6 godzin i 54 minuty, rozpoczynając swoją niezwykłą podróż z bieganiem. W 2003 r. w Toronto poprawił wynik aż o godzinę i pięć minut.

"Nie pamiętam swoich czasów. To mój trener, prowadził rejestr wszystkich moich osiągnięć. Ale wszystko, czego dokonałem, zawdzięczam jego treningowi," powiedział Singh w czerwcu.

„Kazał mi biegać pod górę w Londynie – dlatego wciąż się poprawiałem”.

Singh zyskał międzynarodową sławę, gdy Adidas podpisał z nim kontrakt na kampanię reklamową Impossible is Nothing w 2004 r., gdzie wystąpił obok Muhammada Alego.

W 2005 r. został zaproszony na maraton do Lahore przez premiera Pakistanu. Rok później odwiedził pałac Buckingham na zaproszenie królowej Elżbiety II.

Wśród licznych pamiątek i certyfikatów eksponowanych w domu Singha w Pendżabie znajduje się oprawione zdjęcie z królową.

Kontynuował udział w maratonach nawet po ukończeniu setnego roku życia, zdobywając przydomek "Tornado w turbanie", a większość dochodów z reklam przekazywał na cele charytatywne.

„Byłem tym samym Faują Singhiem, zanim zacząłem biegać, ale to bieganie nadało mojemu życiu sens i przyniosło mi sławę,” wspominał.

W 2013 r. wziął udział w swoim ostatnim długodystansowym wyścigu w Hongkongu, kończąc 10-kilometrowy bieg w godzinę, 32 minuty i 28 sekund.

Swoje zdrowie i długowieczność zawdzięczał prostemu stylowi życia i zdyscyplinowanej diecie.

"Jeść mniej, biegać więcej i być szczęśliwym – to mój przepis na długie życie. To moje przesłanie dla wszystkich", powiedział w czerwcu.

Dodatkowy reportaż: Pardeep Sharma

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych i Kamila Koronska