Słowacja przyjmuje ustawę uznającą tylko dwie płcie i ograniczającą adopcję

Ludzie niosą transparent z napisem „dla wszystkich rodzin” podczas dorocznej Parady Równości Tęczy dla społeczności lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych (LGBT)

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Premier Robert Fico nazwał wynik „wielką zaporą przeciwko progresywizmowi"
Czas czytania: 2 min

Słowacja zmieniła swoją konstytucję, wprowadzając do prawa uznanie tylko dwóch płci - męskiej i żeńskiej.

Zmiana prawna, która przeszła w głosowaniu w parlamencie, ogranicza również adopcję do małżeństw heteroseksualnych i zakazuje ciąż zastępczych.

Poprawka konstytucyjna została zdefiniowana jako "suwerenność w sprawach kulturowych i etycznych".

Krytycy, w tym Amnesty International, ostrzegają, że zmiana ta utrudni życie osobom LGBT, twierdząc, że zbliża ona krajowy system prawny do nieliberalnego rządu Węgier lub Rosji Putina.

Poparcie poprawki przez parlament było zaskoczeniem dla obserwatorów i jeszcze w czwartek nawet premier przyznał, że poprawka może nie przejść.

Rząd Fico - koalicja partii populistycznych, lewicowych i nacjonalistycznych - potrzebował co najmniej 90 głosów w 150-osobowej Słowackiej Radzie Narodowej, aby zmienić konstytucję, ale realnie kontroluje tylko 78 miejsc.

Ostatecznie jednak 12 posłów opozycji zagłosowało tak jak rząd. Oczekiwano, że konserwatywni Chrześcijańscy Demokraci udzielą swojego poparcia, ale kilku członków słowackiego ruchu byłego premiera Igora Matovica dodało swoje głosy w ostatniej chwili, przechylając szalę.

Matovic określił ich mianem zdrajców.

Populistyczno-nacjonalistyczny rząd argumentował, że poprawka była konieczna do ochrony tego, co określił jako "tradycyjne wartości".

Premier Robert Fico pochwalił wynik głosowania i zapowiedział, że jego partia będzie świętować swój sukces przy alkoholu. "To nie jest mała zapora, czy zwykła zapora - to wielka zapora przeciwko progresywizmowi," oświadczył.

Wcześniej argumentował, że to, co nazwał liberalną ideologią, "rozprzestrzenia się jak rak".

Słowaccy prawnicy twierdzą, że poprawka konstytucyjna zapisująca nadrzędność słowackiej konstytucji nad prawem UE jest bezpośrednim wyzwaniem dla Unii Europejskiej i doprowadzi do batalii prawnych i potencjalnych sankcji.

Niektórzy twierdzili, że posunięcie to było jedynie sztuczką Fico, mającą na celu odwrócenie uwagi od spadających notowań w sondażach i niepopularnej polityki.

"Słowacka konstytucja padła ofiarą planu Roberta Fico mającego na celu demontaż opozycji i odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów społeczeństwa, a także środków oszczędnościowych, które musiał uchwalić," powiedziała BBC Beata Balagova, redaktor naczelna słowackiego dziennika SME.

"Fico nie przejmuje się kwestiami płci, zakazem macierzyństwa zastępczego, a nawet adopcjami przez osoby LGBTQ," dodała.

Większość posłów opozycji nie pojawiła się w parlamencie, a prowadząca w sondażach partia Postępowa Słowacja oznajmiła, że zdrada oznacza koniec jakiejkolwiek potencjalnej współpracy z Matoviciem i jego ugrupowaniem.

Prezydent Peter Pellegrini powiedział, że podpisze poprawkę.

"W czasach ogromnych podziałów w słowackim społeczeństwie, większość konstytucyjna jest ważnym sygnałem, że istnieje zgoda w konkretnej kwestii w całym spektrum politycznym i należy ją uszanować," powiedział po głosowaniu.

Partia Smer-Socjaldemokracja Roberta Fico odeszła tak daleko od postępowych wartości wyznawanych przez europejski centrolewicowy mainstream, że według doniesień zostanie ona formalnie wykluczona z Partii Europejskich Socjalistów (PES) na konferencji w przyszłym miesiącu.

Smer została zawieszona w 2023 r. po utworzeniu koalicji ze skrajnie prawicową Słowacką Partią Narodową.

Od tego czasu Fico rozzłościł europejskich sojuszników spotykając się z Władimirem Putinem cztery razy w ciągu mniej niż 12 miesięcy.

Smer nie skomentowała tych doniesień.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis