Grecja twierdzi, że na Krecie doszło do 'inwazji', próbując powstrzymać azyl na szlaku śródziemnomorskim

Źródło zdjęcia, Francesco Tosto/BBC
- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Korespondentka ds. południowej i wschodniej Europy
- Relacja z, Kreta
- Czas czytania: 6 min
Pośrodku upalnej, ogromnej sali siedzą w milczeniu rzędy mężczyzn, których nie zajmuje nic poza czekaniem.
Znaki pochodzące ze starych targów turystycznych umieszczone za nimi zachęcają odwiedzających do "Odkrywania piękna natury", z ilustracjami zatoczek i plaż na Krecie.
Ale osoby przetrzymywane w dawnym centrum wystawowym Ayia nie przybyły na grecką wyspę jako wczasowicze. Są to migranci, którzy zaryzykowali podróż przez morze z Libii na południowy kraniec Europy, a następnie zostali zatrzymani i odmówiono im prawa do ubiegania się o azyl.
Z Krety są teraz przenoszeni do zamkniętych obiektów na kontynencie.
Prawo do ubiegania się o ochronę lub azyl jest zapisane w prawie unijnym i międzynarodowym, oraz w konstytucji Grecji.
Jednak w wyniku szybkiej decyzji podjętej na początku tego miesiąca i skrytykowanej przez prawników zajmujących się prawami człowieka, rząd Grecji uchylił tę zasadę co najmniej na trzy najbliższe miesiące.
Nowy minister ds. migracji, Thanos Plevris, powiedział BBC, że jego kraj stoi w obliczu "stanu wyjątkowego". Mówi o "inwazji" i potrzebie silnego odstraszania. "Każdy, kto przybędzie, zostanie zatrzymany i odesłany," podkreśla.
Teraz nawet osoby uciekające przed wojną w Sudanie są zamykane bez możliwości wyjaśnienia swojej historii.

Źródło zdjęcia, Francesco Tosto/BBC
Wewnątrz starego centrum wystawowego migranci zostali ostrzeżeni przez strażników przed rozmową z nami. "Są w areszcie", powiedziano nam.
W Grecji panuje fala upałów i wielu mężczyzn miało kamizelki lub było rozebranych do pasa. Wokół znajdowało się kilka kranów z wodą, ale nie było pryszniców, a na podłodze leżały tylko brudne koce. Pudła z darowanymi ubraniami i zabawkami piętrzące się przy drzwiach zostały rozpakowane przez strażników obawiających się prowokowania bójek.
W ciągu dwóch dni widzieliśmy w Ayia zaledwie kilkuset migrantów - z krajów takich jak Egipt, Bangladesz i Jemen, a także z Sudanu.
W tyle siedziało około 20 nastoletnich chłopców i dwie kobiety.
Ale kiedy 900 osób przybyło z Libii w ciągu jednego weekendu na początku tego miesiąca, obiekt był wypełniony do granic możliwości.
Od stycznia do końca czerwca na Kretę dotarło ponad 7,000 migrantów, czyli ponad trzy razy więcej niż w 2024 r.
Unijna agencja graniczna Frontex odnotowała w tym okresie prawie 20,000 przekroczeń granicy we wschodniej części Morza Śródziemnego, przy czym korytarz Libia-Kreta jest obecnie głównym szlakiem.
Przemytnicy zaczęli wysyłać ludzi na Kretę po tym, jak kilka lat temu Włochy podpisały kontrowersyjną umowę z Libią, która pozwala na przechwytywanie migrantów na morzu i odsyłanie ich z powrotem, mimo licznych dowodów na łamanie praw człowieka.
W połowie lipca rząd w Atenach wykonał własny ruch.
"Droga do Grecji zamyka się," powiedział w parlamencie premier Kyriakos Mitsotakis, ogłaszając, że wszyscy migranci "nielegalnie wkraczający do Grecji" zostaną aresztowani.
Kilka dni później został zatrzymany Mustafa - 20-latek, który uciekł przed wojną w Sudanie.
Czytaj więcej:
Z Ayia został przeniesiony do obozu poza Atenami, znanego jako Amygdaleza, z rzędami szarych prefabrykowanych chat na wyschniętej polanie otoczonej wysokimi płotami i kamerami bezpieczeństwa.
"Żyjemy tu jak w więzieniu," powiedział mi Mustafa, gdy udało mi się nawiązać kontakt telefoniczny. "Nie pozwalają nam się ruszać. Nie mamy ubrań ani butów. Nasza sytuacja jest bardzo zła."
Prawnicy, którzy odwiedzili Amygdalezę, potwierdzają jego relację, opisując ludzi chodzących boso po gorącej ziemi i otrzymujących minimalne informacje. Obywatele Sudanu otrzymują zwykle azyl w Europie.

W serii wiadomości głosowych i tekstowych Mustafa opowiedział, jak spędził miesiące w tragicznych warunkach w Libii, czekając na swoją szansę na przeprawę. Następnie przez dwa dni przebywał na morzu z 38 osobami upchniętymi w plastikowej łodzi, których trzeba było ratować. "Nie udało nam się dotrzeć [na ląd] z powodu fal."
Przetrwawszy tę próbę, teraz boi się, że Grecja będzie probowała go odesłać.
"Opuściłem swój kraj z powodu wojny, nie mogę wrócić," powiedział Mustafa. "Przyjechałem z Sudanu, ponieważ w Sudanie jest wojna i chcę ochrony. Dlatego tu przyjechałem."
"Teraz nie wiemy, jaki będzie nasz los."

Grecki minister ds. migracji określa się jako "twardy" w kwestii imigracji.
"To oczywiste, że kraj nie może zaakceptować takiej presji migracyjnej i nie zareagować," powiedział Thanos Plevris, broniąc nowe środki podjęte przez rząd.
Twierdził, że Kreta początkowo przyjmowała z Libii "jeden, dwa, trzy tysiące ludzi dziennie", choć następnie zmniejszył tę liczbę do "blisko tysiąca" w ciągu trzech dni, gdy liczby zostały zakwestionowane.
Plevris nie ma żadnych skrupułów w kwestii wstrzymania prawa do ubiegania się o azyl, sugerując, że sudańscy uchodźcy mogliby po prostu pozostać w Libii.
"Chcę być zupełnie szczery. Staramy się znaleźć równowagę między poszanowaniem ich praw a szacunkiem dla ludzi w Grecji," powiedział stanowczo minister. "Każdy, kto wjedzie na terytorium Grecji w ciągu najbliższych trzech miesięcy wie, że narusza greckie prawo."
Komisja Europejska twierdzi, że "przygląda się" posunięciu Grecji.
Rzecznik prasowy powiedział BBC, że sytuacja była "wyjątkiem", ponieważ wzrost liczby osób przybywających na małych łodziach miał "możliwe konsekwencje w zakresie bezpieczeństwa europejskiego."
W marcu również Polska wstrzymała wnioski o azyl na swojej wschodniej granicy, choć z różnymi wyjątkami. Sama Grecja zrobiła to wcześniej w 2020 r., kiedy wzrosła liczba osób przybywających z Turcji.
Niektóre zobowiązania wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mogą zostać uchylone "w czasie wojny lub innego stanu wyjątkowego zagrażającego życiu narodu".
To, czy obecna sytuacja rzeczywiście stanowi poważne zagrożenie dla Polski lub Grecji, jest przedmiotem wielu dyskusji.
"To prawo stosuje się dla wojny i powstania," przekonuje Dimitris Fourakis, prawnik, który często pracuje z migrantami na Krecie i dostrzega niepokojący trend w całej Europie.
Ostrzega, że ośrodki detencyjne również szybko się zapełnią, ponieważ "odsyłanie migrantów" jest łatwe do powiedzenia, ale niezwykle trudne do wykonania.
"Uważam, że jest to decyzja całkowicie niezgodna z prawem. To bardzo duży krok, bardzo zły krok. I myślę, że najlepsze, co mogą zrobić, to natychmiast to wstrzymać," mówi prawnik.
Wzrost liczby liczby małych łodzi nastąpił w momencie, gdy plaże i bary na Krecie zaczęły zapełniać się z nadejściem lata. Minister ds. migracji twierdzi, że ochrona branży turystycznej jest jego priorytetem.
"Nigdy nie widziałem żadnych migrantów," przyznaje Andreas Lougiakis, właściciel restauracji w urokliwej wiosce Paleochora na południowym wybrzeżu, który twierdzi, że łodzie docierają głównie do maleńkiej wyspy Gawdos.
Jednak nawet mówienie o ich przybyciu nie jest dobre dla biznesu.
"Oczywiście jest nam przykro z powodu tych ludzi, ale... ludzie myślą, że to miejsce jest pełne imigrantów; nie ma dostępnych plaż, nie ma miejsca," mówi Andreas. "Po prostu martwimy się o nasz biznes i nasze rodziny."
Zawieszenie azylu jest częścią znacznie szerszej walki z nielegalnymi imigrantami. Minister planuje umieszczać w więzieniach wszystkich, którzy nie opuszczą Grecji po odrzuceniu ich wniosku o azyl i stosować dozór elektroniczny.
Obiecał również "drastycznej weryfikacji" świadczeń.
Twierdząc, że "miliony" w Afryce Północnej są gotowe przedostać się do Europy, powołując się na rozmowy w Libii, Plevris sugeruje, że inne kraje powinny być wdzięczne za jego determinację.
"Powinniście wiedzieć, że jeśli kraje na granicy UE nie podejmą zdecydowanych działań, to cały ten napływ migrantów zostanie skierowany do waszych społeczeństw," ostrzega. "Grecja mówiła to już wcześniej, ale wtedy nikt jej nie słuchał."
Każdego wieczoru, gdy niebo nad Kretą zmienia kolor na pomarańczowy, straż przybrzeżna eskortuje grupę migrantów do portu na nocny prom pasażerski do Aten.
Gdy liczba migrantów wzrosła na początku tego miesiąca, trudno było znaleźć miejsce na pokładzie.
Minister podkreśla, że zawieszenie prawa do azylu jest krokiem tymczasowym, najprawdopodobniej tylko na okres letni.
Wydaje się jednak, że to silne wiatry, a nie determinacja rządu, spowolniły na razie liczbę łodzi.
Posunięcie Grecji wzbudziło obawy o to, jak łatwo rządy mogą odrzucić podstawowe prawo w imię bezpieczeństwa. Pozostaje również wiele pytań dla osób takich jak Mustafa z Sudanu, które uciekły przed wojną, a teraz zostały zatrzymane w Europie.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis








