Znikający nazistowski łup z ogłoszenia i trudne losy restytucji sztuki – także w Polsce

Zdjęcie wnętrza przedstawiające salon z zieloną sofą na tle białej ściany, po bokach której znajdują się dwie lampy. Na ścianie za sofą wisi portret.

Źródło zdjęcia, Robles Casas & Campos

    • Autor, Hafsa Khalil
    • Stanowisko, BBC News
    • Autor, Kamila Koronska
    • Stanowisko, BBC News Polska
  • Czas czytania: 6 min

Prokurator poinformował, że obraz skradziony przez nazistów, zauważony w ogłoszeniu argentyńskiego agenta nieruchomości, zniknął ponownie po nakazie przeszukania domu.

„Portret damy" autorstwa Giuseppe Ghislandiego wisiał nad sofą w posiadłości niedaleko Buenos Aires, wystawionej na sprzedaż przez córkę Friedricha Kadgiena – wysokiego rangą nazisty, który uciekł z Niemiec po II wojnie światowej.

Podczas policyjnego nalotu na dom w zeszłym tygodniu nie znaleziono jednak żadnego obrazu - ale skonfiskowano dwie sztuki broni, powiedział lokalnym mediom prokurator federalny Carlos Martínez.

Martínez dodał, że sprawa traktowana jest jako domniemane tuszowanie przemytu – poinformował argentyński dziennik Clarín.

„Portret damy" należał do kolekcji amsterdamskiego handlarza dziełami sztuki Jacquesa Goudstikkera, której znaczna część została przymusowo sprzedana przez nazistów po jego śmierci.

Źródło zdjęcia, AFP

Podpis zdjęcia, „Portret damy" należał do kolekcji amsterdamskiego handlarza dziełami sztuki Jacquesa Goudstikkera, której znaczna część została przymusowo sprzedana przez nazistów po jego śmierci.

Gazeta podała, że podczas przeszukania nieruchomości meble były poprzestawiane, a obraz zniknął ze ściany.

Peter Schouten z holenderskiej gazety Algemeen Dagblad, która jako pierwsza poinformowała o ponownym pojawieniu się dawno zaginionego dzieła sztuki, powiedział, że istnieją dowody na to, że "obraz został usunięty wkrótce potem lub po pojawieniu się doniesień medialnych na jego temat".

"Teraz wisi tam duży dywan z końmi i kilkoma scenami przyrodniczymi, który według policji wskazuje, że wcześniej wisiało tam coś innego."

„Portret damy" należał do kolekcji amsterdamskiego handlarza dziełami sztuki Jacquesa Goudstikkera, której znaczna część została przymusowo sprzedana przez nazistów po jego śmierci.

Niektóre z prac zostały odzyskane w Niemczech po wojnie i wystawione w Amsterdamie jako część holenderskiej kolekcji narodowej.

Przez ponad 80 lat miejsce przechowywania późnobarokowego obrazu włoskiego portrecisty Giuseppe Ghislandiego, przedstawiającego Contessę Colleoni, pozostawało tajemnicą.

Na zdjęciu archiwalnym widać kieszonkowy notatnik holenderskiego handlarza dziełami sztuki pochodzenia żydowskiego Jacques'a Goudstikkera z lat 30. XX wieku, w którym zapisywał on swoje zbiory.

Źródło zdjęcia, Files via Getty Images

Podpis zdjęcia, Na zdjęciu archiwalnym widać kieszonkowy notatnik holenderskiego handlarza dziełami sztuki pochodzenia żydowskiego Jacques'a Goudstikkera z lat 30. XX wieku, w którym zapisywał on swoje zbiory.

Dochodzenie AD dotarło do dokumentów z czasów wojny, które sugerują, że obraz był w posiadaniu Friedricha Kadgiena, oficera SS i starszego doradcy finansowego Hermanna Göringa, który uciekł w 1945 r., a następnie przeniósł się do Argentyny, gdzie stał się odnoszącym sukcesy biznesmenem.

Kadgien zmarł w 1979 r., ale amerykańskie akta, które widział dziennik AD, zawierały wzmiankę: "Wygląda na to, że posiada znaczne aktywa, które wciąż mogą być dla nas wartościowe".

Gazeta dodała, że na przestrzeni lat podjęła kilka bezskutecznych prób skontaktowania się z jego dwiema córkami w Buenos Aires.

Dopiero gdy jedna z córek Kadgien wystawiła dom na sprzedaż, poczyniono jakiekolwiek postępy w zlokalizowaniu zaginionych dzieł.

Według gazety, kolejne zrabowane dzieło sztuki – kwiatowa martwa natura autorstwa XVII-wiecznego holenderskiego malarza Abrahama Mignona – zostało również zauważone w mediach społecznościowych drugiej córki Kadgiena.

Po pojawieniu się zdjęcia, jedna z sióstr powiedziała holenderskiej gazecie, że nie wie, czego od niej chcą, ani o jakim obrazie "mówią".

Prawnicy Goudstikkera powiedzieli, że dołożą wszelkich starań, aby odzyskać obraz.

Jego jedyna żyjąca spadkobierczyni, synowa Marei von Saher, powiedziała, że jej rodzina "zamierza przywrócić każde dzieło sztuki zrabowane z kolekcji Jacquesa i przywrócić jego dziedzictwo".

Według AD, weszła ona w posiadanie 202 sztuk w 2006 r.

Strategia 'Raubkunst'

Grabież dzieł sztuki i dóbr kultury dokonywana przez nazistów, zarówno w Niemczech, jak i w krajach okupowanych, określana jest terminem „Raubkunst" (niem. 'grabież dóbr kultury') lub „NS-Raubkunst", akcentującym odpowiedzialność niemieckich narodowych socjalistów.

Badacze proweniencji i historycy sztuki, tacy jak Małgorzata A. Quinkenstein związana z Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, podkreślają, że systematyczne konfiskaty przedmiotów, częściowo również niszczonych, miały charakter nie tylko zarobkowy, ale także były elementem zaplanowanej akcji wymazywania kultury danego kraju.

W odróżnieniu od spontanicznych aktów grabieży czy wandalizmu, typowych dla czasu wojny, działania te miały charakter zorganizowany.

Zajmowały się tym specjalnie powołane instytucje państwowe, m.in. Einsatzstab Reichsleiter Rosenberg, nadzorujące dedykowane jednostki, takie jak SS–Einsatzkommando Paulsen, a także osoby prywatne działające na zlecenie władz hitlerowskich.

Historycy podkreślają, że w Polsce systematyczna grabież dzieł sztuki na wielką skalę rozpoczęła się już w 1939 r.

W obliczu nadciągającej wojny, a później w trakcie jej trwania, prywatni właściciele oddawali swoje kolekcje w depozyt do muzeów publicznych, licząc, że w ten sposób uda się je ocalić.

Obraz przedstawiający osobę z długimi włosami, w białej koszuli i czarnym berecie

Źródło zdjęcia, Wydział ds. Restytucji Dóbr Kultury

Podpis zdjęcia, Na początku XIX wieku obraz trafił do kolekcji Czartoryskich, później był eksponowany w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Zaginął w 1945 r. i do dziś pozostaje nieodnaleziony.

Według dr Dariusza Kacprzaka, byłego dyrektora naukowego Muzeum Narodowego w Szczecinie: „Szczególnie dramatyczna była sytuacja instytucji oraz indywidualnych właścicieli żydowskich".

W Polsce dobra kultury pochodzące ze zbiorów publicznych, prywatnych oraz kościelnych, które zostały utracone w wyniku II wojny światowej z terenów kraju, po 1945 r. uznaje się za straty wojenne.

„Skala tego wszystkiego jest oczywiście ogromna," ocenia Kacprzak.

Polskim organem państwowym odpowiedzialnym za poszukiwanie i odzyskiwanie dóbr kultury skradzionych lub utraconych w czasie wojny jest Wydział Restytucji Dóbr Kultury.

Jego działalność obejmuje monitorowanie międzynarodowych rynków sztuki i zagranicznych zbiorów cyfrowych. Współpracuje także z policją, Interpolem, FBI oraz polskimi placówkami dyplomatycznymi.

„Badania proweniencyjne, czyli badania mające na celu ustalenie losów i rekonstrukcję historii dzieł sztuki, obejmują zarówno muzea, biblioteki, archiwa, jak i kolekcje prywatne. Wszystko to splata się z rynkiem sztuki," tłumaczy Kacprzak.

Gotycka figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem

Źródło zdjęcia, fot. Kurt Grimm (Muzeum Okręgowe w Toruniu) via WRDK

Podpis zdjęcia, Los kamiennej figury Matki Boskiej z Dzieciątkiem z toruńskiego kościoła św. Jana, uznawanej za wybitne dzieło rzeźby gotyckiej, pozostaje nieznany od końca II wojny światowej.

Na stronie internetowej wydziału można zapoznać się z poszukiwanymi obiektami. Różnorodność kategorii – od malarstwa i rzeźby, przez rzemiosło artystyczne, tkaniny i modę, po zabytki archeologiczne czy kolekcjonerskie – ukazuje skalę strat.

Wśród nich znajdują się zarówno dzieła sztuki, jak i przedmioty codziennego użytku, czy instrumenty muzyczne.

Do najbardziej znanych dzieł odzyskanych przez Polskę należy Ołtarz Mariacki Wita Stwosza, wywieziony wcześniej do Rzeszy, a także "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci, która powróciła z Central Collecting Point w Monachium.

W 2023 r. do Polski wróciła również „Madonna z Dzieciątkiem", obraz z XVI wieku przypisywany włoskiemu malarzowi Alessandro Turchiem, który odnaleziono w Japonii.

Goudstikker w Polsce

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Polsce dokłada starań, by odzyskane dzieła sztuki były dostępne dla szerokiej publiczności, i tym samym wróciły do obiegu kulturowego.

Jednym z takich narzędzi są wystawy tematyczne, np. ekspozycja w Muzeum Narodowym w Gdańsku pt. Utracone / Odzyskane. Z kolekcji gdańskich, która właśnie się zakończyła.

Na wystawie można było zobaczyć dzieła określane jako polskie straty wojenne, które jak podaje muzeum, zostały odzyskane w ramach działań restytucyjnych.

Kilka lat temu to samo muzeum znalazło się jednak w centrum dyskusji dotyczącej pochodzenia części swoich zbiorów, w tym obrazów zawłaszczonych w Holandii w czasie II wojny światowej.

Kwestia ta została szerzej opisana w 2020 r. przez Patricię Kennedy Grimsted, badaczkę z Uniwersytetu Harvarda, która zwracała uwagę na złożoność badań proweniencyjnych oraz brak skutecznych procedur roszczeniowych dla ofiar Holokaustu i ich spadkobierców.

Wskazała ona m.in., że w kolekcji gdańskiego muzeum znajduje się obraz Jana van Goyena z 1638 r. „Chałupy nad kanałem", który podobnie jak „Portret damy", pochodzi z kolekcji Jacques'a Goudstikkera.

Dzieło przedstawia rolnika ze świniami, przechodzącego po chwiejnym moście obok krytych strzechą domów, na tle holenderskiego wiejskiego pejzażu.

Według Dariusza Kacprzaka fakt, że w Muzeum Narodowym w Gdańsku znajduje się obraz z kolekcji Goudstikkera, pokazuje nie tylko skalę problemu, ale także to, że kwestia restytucji dzieł sztuki, zwłaszcza w polskim kontekście, jest „przeogromna, wieloaspektowa i wymaga dużej ostrożności".

„To nie jest coś, co działa tylko w jedną stronę. To zawsze pewien bilans zysków i strat, mówiąc najprościej, ponieważ te dzieła wędrują w różne miejsca," stwierdza badacz.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska