Europejska prasa sceptyczna wobec zwrotu Trumpa w kontekście wojny w Ukrainie

Prezydent USA Donald Trump spotykał się z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, 14 lipca 2025 r.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Prezydent USA Donald Trump spotykał się z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w Gabinecie Owalnym w Białym Domu, 14 lipca 2025 r.
    • Autor, Yana Lyushnevska
    • Stanowisko, BBC Monitoring
  • Czas czytania: 4 min

Europejskie gazety niemal jednogłośnie stwierdziły, że „za wcześnie na świętowanie” po tym, jak Donald Trump obiecał Ukrainie dostawy broni i zagroził Rosji cłami, jeśli w ciągu 50 dni nie dojdzie do zawieszenia broni.

Według nich zmiana stanowiska wynika prawdopodobnie z faktu, że prezydent USA poczuł się „osobiście urażony” niechęcią Władimira Putina do zawarcia zawieszenia broni, a także z charakteru nowego porozumienia Trumpa z NATO, zgodnie z którym za to europejscy sojusznicy zapłacą za broń.

Gazety zauważyły również, że w zmianie nastawienia Trumpa rolę odegrały dwie osoby: szef NATO Mark Rutte, który odniósł spore sukcesy w zarządzaniu relacjami z Białym Domem, oraz pierwsza dama Melania Trump, która podobno przypomniała mężowi o nieustannych atakach Rosji na ukraińskie miasta.

„Dolary NATO bardziej przekonujące niż propaganda Putina”

Ukraińscy żołnierze przy wyrzutni Patriota w nieujawnionej lokalizacji podczas rosyjskiego ataku. Zdjęcie archiwalne.

Źródło zdjęcia, Reuters

Podpis zdjęcia, Ukraińscy żołnierze przy wyrzutni Patriot w nieujawnionej lokalizacji podczas rosyjskiego ataku. Zdjęcie archiwalne.

Brytyjski dziennik The Guardian stwierdził, że „jest za wcześnie na świętowanie” wyraźnej zmiany stanowiska Trumpa wobec Putina lub postrzeganie jej jako „wyrazu solidarności z Ukrainą”.

Felietonista gazety Rafael Behr przyznał, że Trump nie jest „wiarygodnym sojusznikiem” i że jego stanowisko może szybko ulec zmianie, ale zauważył, że tym razem nastąpiła istotny zwrot:

„Zełenski i jego europejscy sojusznicy przekonali Trumpa, że to oni pokryją koszty wojny i że niepodległość Ukrainy to nie żadne naciąganie”.

„Dolary NATO mogą być bardziej przekonujące niż propaganda Putina”, napisał Behr, sugerując również, że Putin mógł się przeliczyć i posunąć się za daleko w wystawianiu na próbę cierpliwości Trumpa.

Francuski dziennik Libération argumentował, że zarówno Ukraińcy, Rosjanie, jak i Europejczycy powinni pamiętać, że Trump „broni tylko jednej sprawy: własnej”, a nowe porozumienie nic w tej kwestii nie zmienia.

„Trump nie odkrył nagle współczucia dla Ukrainy ani nie odzyskał wiary w sojusze i zasady bliskie jego poprzednikom: jeśli zmienia kurs, to przede wszystkim dlatego, że poczuł się osobiście urażony przez Władimira Putina”, napisała gazeta.

Niemiecki Spiegel również wyraził wątpliwości, czy nowa polityka oznacza zmianę nastawienia Trumpa do Ukrainy, zauważając, że choć Kijów prawdopodobnie otrzyma tak potrzebną nową broń, Putin również dostanie to, czego chce – czas.

Dla Trumpa nowa umowa oznacza przede wszystkim „dobry interes”, a fakt, że Stany Zjednoczone nie będą musiały płacić za broń dla Ukrainy, był „decydującym sygnałem dla zwolenników ruchu MAGA (Make America Great Again), którzy postrzegają konflikt na Ukrainie jako jedną z tych „niekończących się wojen”, w których Stany Zjednoczone niepotrzebnie marnują miliardy dolarów podatników", sugeruje „Der Spiegel”.

„Czas na zabijanie Ukraińców do września”?

Polska gazeta Gazeta Wyborcza ostrzegła przed „zachłyśnięciem się” ostrzejszą retoryką Trumpa wobec Putina (oryg.: „Nie zachłystujcie się ostrzejszą retoryką wobec Putina”), ponieważ tak naprawdę dał on Rosji „czas do września na zabijanie Ukraińców” (oryg.: „dał Rosji czas do września na zabijanie Ukraińców”).

Gazeta stwierdziła, że nowych zapowiedzi Trumpa nie należy postrzegać jako przełomu, który pomógłby w szybkim zakończeniu wojny: „Na jego poczynania trzeba patrzeć przez pryzmat rozbuchanego ego prezydenta i logiki wcześniejszych zdarzeń, która nauczyła nas, że słowa to jedno, a działania – zupełnie co innego.”

Inny polski dziennik, Rzeczpospolita, również zauważył, że Putin dostał dokładnie to, czego chciał – czas na letnią ofensywę w Ukrainie – po tym, jak podobno podczas rozmowy telefonicznej z Trumpem na początku lipca poinformował go, że planuje 60-dniową operację mającą na celu zajęcie całego terytorium czterech regionów Ukrainy, które Rosja uznaje za swoje.

W Estonii ekspert ds. bezpieczeństwa Marek Kohv stwierdził, że 50 dni Trumpa daje Putinowi zielone światło do „zabijania i dokonywania zniszczeń” w Ukrainie, pisząc w internetowej gazecie Eesti Paevaleht, że nie jest również jasne, ile z obiecanej pomocy wojskowej faktycznie dotrze do Ukrainy w tym czasie.

W Ukrainie ekspert Witalij Portnikow stwierdził, że Putin będzie kontynuował okupację terytorium Ukrainy niezależnie od sankcji i dostaw broni, ale ultimatum Trumpa może być wiarygodne, biorąc pod uwagę jego rolę w 12-dniowej wojnie między Izraelem a Iranem.

„Nikt nie wierzył, że 12-dniowa wojna rozpocznie się 60 dni po ultimatum Trumpa. Teraz Rosjanie też w to nie wierzą. Ale jeśli nie zareagują odpowiednio, działania Trumpa za 50 dni mogą być znacznie poważniejsze”, napisał analityk w artykule opublikowanym na stronie internetowej NV.

Czy szef NATO i pierwsza dama USA odegrały jakąś rolę?

Melania i Donald Trump przed wejściem na pokład samolotu Air Force One i powrotem do Waszyngtonu po wizycie w Kerrville w Teksasie.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Brytyjska gazeta Independent wspomniała o kolejnym „nieoczekiwanym sojuszniku”, którego Ukraina znalazła w Białym Domu, Melani Trump

Europejskie gazety zwróciły uwagę na rolę dwóch osób w nowym porozumieniu.

Jedną z nich jest sekretarz generalny NATO Mark Rutte, któremu przypisuje się opracowanie porozumienia, w ramach którego kraje europejskie sfinansują amerykańskie rakiety Patriot dla Ukrainy, jak podała holenderska gazeta Algemeen Dagblad.

Porozumienie, ogłoszone po wizycie Rutte w Białym Domu, jest postrzegane jako kolejny sukces dyplomatyczny byłego premiera Holandii w zarządzaniu relacjami z Trumpem.

Porozumienie jest zgodne z wyrażanym od dawna żądaniem Trumpa, aby Europa przejęła większą część wydatków na obronność. Pozwala także uniknąć wrażenia głębszego zaangażowania USA w sprawy Ukrainy, co jest kluczowym zobowiązaniem w obecnej kampanii wyborczej Trumpa, zauważa gazeta.

Brytyjska gazeta Independent wspomniała o kolejnym „nieoczekiwanym sojuszniku”, którego Ukraina znalazła w Białym Domu – była to pierwsza dama Melania Trump, która według samego Trumpa przypomniała mu o ciągłych rosyjskich atakach na ukraińskie miasta.

„Wracam do domu i mówię pierwszej damie: 'Rozmawiałem dzisiaj z Władimirem, mieliśmy wspaniałą rozmowę'. A ona odpowiada: 'Naprawdę? Kolejne miasto właśnie zostało zbombardowane', powiedział Trump w Gabinecie Owalnym.

Dla tych, którzy znają Melanię, jej wpływ na Trumpa i poparcie dla Ukrainy nie powinny być zaskoczeniem, podała gazeta, cytując Mary Jordan, autorkę książki o pierwszej damie.

Jordan przypomniała, że Melania Trump urodziła się w byłej Jugosławii i jest dobrze zorientowana w polityce europejskiej dzięki kontaktom utrzymywanym ze Słowenią, swoim krajem pochodzenia, który „całkowicie popiera Ukrainę”.

Edycja: Marlena Zagórska i Kamila Koronska