'Tęczowy Robinson Crusoe': Tragiczna historia porzuconego marynarza

Ilustracja akwarelowa przedstawiająca Leenderta Hasenboscha, autorstwa GD Hoogendoorna

Źródło zdjęcia, Brugmans/Zeemansleven

    • Autor, Kaine Pieri
    • Stanowisko, BBC World Service
  • Czas czytania: 4 min

Czerwiec to miesiąc dedykowany celebracji społeczności LGBTQ+, znany jako Miesiąc Dumy (ang. Pride Month), skupiający się m.in. na akceptacji, równości, edukacji i podnoszeniu świadomości na temat problemów dotykających społeczność LGBTQ+.

Czerwiec ma znaczenie historyczne, ponieważ właśnie wtedy miały miejsce zamieszki w Stonewall Inn, barze dla gejów w Nowym Jorku w 1969 r., które wpłynęły na zmianę praw gejów.

Miesiąc Dumy wzywa również do pamiętania, jak szkodliwa była - i nadal może - być homofobia.

Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Transpłciowych i Interpłciowych (ILGA), obecnie 64 kraje na całym świecie uznają związki osób tej samej płci za przestępstwo. Kary wahają się od pozbawienia wolności po karę śmierci.

W przeszłości represje bywały jednak jeszcze bardziej brutalne.

Jedna z historii z XVIII wieku opowiada o Holendrze, który został porzucony na bezludnej wyspie. Jego los niemal został zapomniany, dopóki dwaj historycy nie opisali jego dziejów.

Rycina autorstwa Wala Paqueta przedstawiająca fikcyjną postać Robinsona Crusoe.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Stworzona w XVIII wieku przez Daniela Defoe postać Robinsona Crusoe cieszyła się ogromną popularnością

Kim był Leendert Hasenbosch?

Trzysta lat temu Leendert Hasenbosch został pozostawiony na Wyspie Wniebowstąpienia — odległej, wulkanicznej wyspie pośrodku Atlantyku, oddalonej o około 1,540 km od wybrzeża Afryki i 2,300 km od Ameryki Południowej.

„Sobota, 5 maja 1725 roku. Z rozkazu dowódcy i kapitanów holenderskiej floty zostałem osadzony na brzegu tej bezludnej wyspy, ku mojemu wielkiemu cierpieniu”, napisał Hasenbosch w swoim dzienniku.

W XVIII wieku historie o rozbitkach były bardzo popularne.

Kilka lat wcześniej czytelników zachwyciła historia Robinsona Crusoe, inspirowana rzeczywistymi wydarzeniami.

Historia Hasenboscha był jednak inna. Hasenbosch nie trafił na Wyspę Wniebowstąpienia przez przypadek. Został tam pozostawiony celowo, potępiony jako „sodomita”.

Porzucony marynarz

Historia Hasenboscha po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w styczniu 1726 roku, gdy grupa brytyjskich marynarzy zawinęła na Wyspę Wniebowstąpienia i natknęła się na prowizoryczny namiot.

W środku znaleziono pamiętnik, ale po jego autorze nie było już śladu.

Dziennik przewieziono do Anglii, przetłumaczono i opublikowano. W wersji drukowanej zachowano kluczowe fragmenty opisujące gehennę Hasenboscha, ale usunięto jego nazwisko.

Leendert Hasenbosch urodził się ok. 1695 roku w Hadze. Po śmierci matki jego ojciec przeniósł rodzinę do Batawii (dzisiejsza Dżakarta), a młody Leendert pozostał w Holandii.r.W wieku 18 lat wstąpił do Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (VOC), którą często nazywa się pierwszą międzynarodową korporacją. Kampania Wschodnioindyjska posiadała ogromną władzę handlową w Azji, a jej pracownicy często pracowali w brutalnych warunkach.

Przez niemal dekadę Hasenbosch służył w placówkach VOC w Batawii i Koczinie. W październiku 1724 r. rozpoczął rejs powrotny do Holandii, którego nigdy nie ukończył.

Widok na Long Beach na Wyspie Wniebowstąpienia z Green Mountain w tle.

Źródło zdjęcia, Getty Images

Podpis zdjęcia, Wyspa Wniebowstąpienia to odległy wulkaniczny przyczółek na Atlantyku.

Żółwie mięso, krew i mocz

W trakcie podróży oskarżono go o sodomię — wówczas uznawaną za jeden z najcięższych grzechów.

VOC zazwyczaj karała takie przewinienia egzekucją. Tym razem jednak zdecydowano się na porzucenie Hasenboscha na Wyspie Wniebowstąpienia. Pozostawiono mu namiot, Biblię, kilka nasion i beczkę wody.

Przez pierwszy miesiąc przemierzał jałowy ląd w poszukiwaniu wody pitnej i modlił się o ratunek. Samotność wkrótce stała się nieznośna. Leendert próbował oswoić ptaka, ale ten zdechł. Zasadził cebulę, groszek i fasolę, lecz nic nie wyrosło.

Wyspa Wniebowstąpienia, Wielka Brytania, ilustracja z The Graphic, tom XXVII, nr 691, 24 lutego 1883 r.

Źródło zdjęcia, DEA / BIBLIOTECA AMBROSIANA

Podpis zdjęcia, W XVIII wieku żeglarze złowili na Wyspie Wniebowstąpienia na mięso tysiące żółwi

W czerwcu Leendert zaczął mieć halucynacje. Dręczyło go poczucie winy i przerażające wizje.

„Złapałem dużego żółwia i wypiłem prawie litr jego krwi… Wypiłem własny mocz” — zapisał 22 sierpnia 1725 r.

Jego ostatnie zapiski z 14 października 1725 r. są lakoniczne i niepokojące:

„Żyłem jak dawniej.”

Odkrywanie zapomnianej historii

W latach 90. XX wieku holenderski historyk Michiel Koolbergen natknął się na rzadką angielską broszurę opisującą losy holenderskiego „Robinsona Crusoe” skazanego za sodomię.

Zaintrygowany, przeprowadził badania w archiwach VOC i odkrył tożsamość Hasenboscha.

W 2002 roku opublikował książkę "Holenderski Robinson Crusoe", w której przedstawił wyniki swoich badań. Zmarł na raka krótko przed jej wydaniem.

Trzy lata później pisarz i historyk Alex Ritsema natknął się na prace Koolbergena i w 2011 roku wydał książkę "Holenderski rozbitek na Wyspie Wniebowstąpienia" przybliżając historię Hasenboscha anglojęzycznym czytelnikom.

Fala postępowań karnych

Historyk Elwin Hofman wyjaśnia, że w XVIII-wiecznej Holandii homoseksualizm często był ignorowany lub potajemnie tolerowany. Jednak nasilający się wówczas „kryzys męskości” doprowadził do fali represji.

„To coś, na co powinniśmy zwracać uwagę również dzisiaj — w czasach kryzysu istnieje ryzyko, że będziemy chcieli przywrócić męskość poprzez zaostrzone kary wobec osób nieheteronormatywnych”, mówi Hofman.

Pięć lat po śmierci Hasenboscha, w 1730 r., w Utrechcie ruszył proces sodomii, w którym oskarżono niemal 300 osób.

Wielu z nich stracono publicznie — przez spalenie na stosie, uduszenie lub inne brutalne metody. Prawo to zostało zniesione dopiero w 1803 r.

Ilustracja akwarelowa przedstawiająca Leenderta Hasenboscha autorstwa G.D. Hoogendoorna oraz rycina przedstawiająca szkielet żeglarza.

Źródło zdjęcia, Brugmans/Zeemansleven/The Just Vengeance of Heaven Exemplify’d

Podpis zdjęcia, Rycina z wydania „Sprawiedliwej zemsty nieba” błędnie przedstawiała szkielet Hasenboscha, który w rzeczywistości nigdy nie został odnaleziony

Historia, która się powtarza

Dramat Leenderta Hasenboscha może wydawać się odległy, ale brak tolerancji stojący za jego prześladowaniem jest wciąż aktualny. Zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby przepisów anty-LGBTQ+ w wielu częściach świata.

„Takie prawa od wieków przyczyniają się do wymazywania osób LGBTQ+ z historii”, mówi Julia Ehrt, dyrektorka ILGA.

„Byliśmy tu od zawsze…Próby wykluczenia osób LGBTI z życia społecznego mogą być dziś silniejsze niż kiedykolwiek, ale nie jesteśmy już niewidzialni”, dodaje.

Zgodnie z najnowszym raportem ILGA-Europe Rainbow Map 2025, Polska znajduje się w dolnej części rankingu krajów najbardziej przyjaznych osobom LGBTQ+. W tym roku zajęła 39. miejsce na 49 państw.

Raport odnotowuje jednak pozytywną zmianę. W trakcie jego opracowywania w Polsce zlikwidowano niemal wszystkie tzw. „strefy wolne od LGBT” — czyli gminy, powiaty i województwa, które deklarowały się jako terytoria wolne od „ideologii LGBT”, przyjmując w tym celu specjalne uchwały. W kwietniu tego roku uchylono ostatnią z nich.

Edycja: Magdalena Mis i Kamila Koronska