Kasia Madera rozmawia z ukraińskimi dziećmi, które dotknęła wojna
Podczas rozmowy z Romanem, Władysławem i Valerią muszę być szczególnie wyczulona — to młodzi Ukraińcy, którzy przeszli niewyobrażalną traumę.
Ich historie zostały przedstawione w filmie dokumentalnym „Children in the Fire" autorstwa nominowanego do Oscara reżysera Jewgienija Afinejewskiego.
Roman miał 8 lat, gdy przeżył nalot, w którym zginęła jego matka. Doznał poparzeń obejmujących 40% powierzchni ciała.
Valeria, mając 17 lat, była przetrzymywana przez dwa miesiące w obozie "reedukacyjnym" na Krymie.
Władysław został zatrzymany w punkcie kontrolnym i przez 90 dni przetrzymywany przez rosyjskie władze bez obecności opiekuna prawnego.
Dostęp do tych młodych osób jest ściśle kontrolowany, aby nie wywoływać u nich ponownej traumy.
W filmie przedstawiono również działalność Fundacji Emile — organizacji charytatywnej zajmującej się sprowadzaniem przymusowo deportowanych dzieci z Rosji.
Od ponad dwóch lat mam kontakt z jej współzałożycielką i dyrektor generalną, Mariam Lambert, z którą rozmawiałam o jej pracy oraz możliwości spotkania z dziećmi, które udało jej się uratować.
Gdy Mariam powiedziała mi, że Roman, Valeria i Władysław przyjeżdżają do Londynu, wspólnie ustaliłyśmy w jaki sposób przeprowadzić z nimi wywiad.
Mariam powiedziała, że konieczna będzie obecność psychologa oraz tłumacza, z którym dzieci będą czuły się komfortowo.
Z Romanem, który ma teraz 11 lat, rozmawiam głównie o jego pasji do tańca towarzyskiego. Mówi, że jego ulubionym tańcem jest cha-cha.
Dodaje też, że gra na akordeonie pomaga mu utrzymać sprawność palców, co jest ważne w procesie gojenia skóry po oparzeniach. Ojciec Romana, Jarosław, siedzi dumnie obok syna i wtrąca, że taniec był marzeniem matki Romana.
Władysław i Valeria, obecnie młodzi dorośli, chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami.
Władysław opisuje, że komisariat, w którym był przetrzymywany, służył do przesłuchań.
Valeria mówi, że była jedną z 600 dzieci zabranych ze swojego miasta do obozu 'reedukacyjnego" na Krymie, gdzie były przetrzymywane pod kluczem.
Ich opowieści, które przedstawiają w niezwykle otwarty sposób, są poruszające.
Przyjechali do Londynu, aby opowiadać o swoich doświadczeniach, ponieważ — jak mówi Valeria — podobnych historii są tysiące.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Magdalena Mis









