Czy usunięcie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez Trumpa było nielegalne?

Starsi protestujący w Wenezueli, ubrani w czapki i kolorowe ubrania, niosą zdjęcia prezydenta Wenezueli i dużą ruchomą lalkę po tym, jak został on deportowany z kraju przez siły amerykańskie.

Źródło zdjęcia, Federico PARRA / AFP via Getty Images

    • Autor, Nick Ericsson
    • Stanowisko, BBC World Service
  • Czas czytania: 6 min

Dramatyczne wydarzenia w Wenezueli – a później w Stanach Zjednoczonych – wywołały intensywną debatę na temat tego, czy administracja Trumpa działała zgodnie z prawem, gdy siłą usunęła prezydenta Nicolasa Maduro z urzędu.

Maduro i jego żona stoją teraz w obliczu procesu w amerykańskim sądzie pod zarzutem handlu bronią i narkotykami oraz groźby wieloletniego więzienia, jednak eksperci prawa międzynarodowego twierdzą, że nie jest jasne, czy władze USA miały precedens lub prawo międzynarodowe po swojej stronie, przeprowadzając tę operację.

Wcześniej Maduro stanowczo zaprzeczał, jakoby był przywódcą kartelu narkotykowego, i oskarżał USA o wykorzystywanie „wojny z narkotykami" jako pretekstu do próby obalenia go i przejęcia kontroli nad ogromnymi złożami ropy naftowej w Wenezueli.

Prawo międzynarodowe zasadniczo zakazuje użycia siły, z wyjątkiem wąskich okoliczności, takich jak zgoda Rady Bezpieczeństwa ONZ lub rzeczywista samoobrona.

Donald Trump stoi na podium, zwracając się do publiczności w niebieskim krawacie i gestykulując jedną ręką. Za nim stoją sekretarz stanu Marco Rubio, sekretarz obrony Pete Hegseth i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, generał Dan Caine, ubrani w mundur wojskowy.

Źródło zdjęcia, Jim Watson / AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Maduro został nazwany 'zbiegem przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości' podczas sobotniej konferencji prasowej zorganizowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa i kilku jego najbliższych współpracowników

Przedstawione uzasadnienie

Zaledwie kilka godzin po amerykańskich uderzeniach na Wenezuelę i schwytaniu Maduro urzędnicy administracji Trumpa starali się uzasadnić operację, powołując się na akty oskarżenia wydane w Nowym Jorku. Działanie to przedstawiano jako sprawę wewnętrznego egzekwowania prawa, jako akt samoobrony przed „narko-terroryzmem".

Na czele tej narracji stała prokurator generalna USA Pam Bondi, która napisała na platformie X, że Maduro i jego żona „wkrótce doświadczą pełnej surowości amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości na amerykańskiej ziemi, w amerykańskich sądach".

Podczas sobotniej konferencji prasowej sekretarz stanu USA Marco Rubio oraz generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, powiedzieli, że rajd był działaniem przeprowadzonym w imieniu – i na wniosek – Departamentu Sprawiedliwości USA.

Takie ujęcie operacji może być również próbą odpowiedzi na niepokój związany z brakiem zgody Kongresu przed uderzeniami na Wenezuelę i usunięciem Maduro.

Może to okazać się problematyczne dla administracji Trumpa.

Zgodnie z prawem prezydent potrzebuje takiej zgody, jeśli ma dojść do długotrwałej amerykańskiej operacji wojskowej przeciwko Wenezueli – na co Donald Trump nawiązał w sobotę, mówiąc, że USA będą przez pewien czas „zarządzać" Wenezuelą, skoro Maduro już nie ma.

W listopadzie szefowa personelu Białego Domu Susie Wiles powiedziała magazynowi Vanity Fair, że lądowe uderzenia w Wenezueli wymagałyby zgody Kongresu, jednak pod koniec tego samego miesiąca Trump publicznie zaprzeczył temu stanowisku.

W obliczu krytyki, że Kongres został wprowadzony w błąd, Rubio powiedział w sobotę, że amerykańscy ustawodawcy nie zostali poinformowani przed operacją, ponieważ była ona „w zasadzie funkcją egzekwowania prawa", a nie aktem wojny, oraz że „Departament Wojny wspierał Departament Sprawiedliwości" w jej przeprowadzeniu.

Aby podkreślić swój punkt widzenia, nazwał Maduro „zbiegiem przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości".

Pożar w Fuerte Tiuna, największym kompleksie wojskowym Wenezueli, widoczny z daleka po serii eksplozji w Caracas. Dym unosi się ku ciemnemu niebu za kilkoma wieżowcami, a w tle widać górę.

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images

Podpis zdjęcia, Analitycy twierdzą, że oskarżenia o handel narkotykami nie spełniają kryteriów, które mogłyby wywołać reakcję militarną ze strony Stanów Zjednoczonych, jak miało to miejsce w Wenezueli

Administracja Trumpa może również powołać się na amerykańską Rezolucję o Uprawnieniach Wojennych, która pozwala prezydentowi na rozpoczęcie krótkoterminowej akcji wojskowej do 60 dni – z dodatkowym 30-dniowym okresem na wycofanie – bez uprzedniej zgody Kongresu, pod warunkiem że Kongres zostanie powiadomiony w ciągu 48 godzin.

W ramach tego mechanizmu prezydent może twierdzić, że miał podstawy prawne do rozpoczęcia uderzeń na Wenezuelę bez wcześniejszego informowania Kongresu.

Sceptycyzm wśród prawników

Mimo to niektórzy eksperci wyrazili zaniepokojenie tym, co wydarzenia minionego weekendu oznaczają dla prawa międzynarodowego i porządku opartego na zasadach, oraz poddali w wątpliwość podstawy prawne działań Waszyngtonu wobec Wenezueli.

Analitycy twierdzą, że handel narkotykami i przemoc gangów – które administracja Trumpa wskazała jako uzasadnienie swoich działań w Wenezueli – są traktowane jako działalność przestępcza i nie spełniają międzynarodowo przyjętych kryteriów konfliktu zbrojnego, który usprawiedliwiałby odpowiedź militarną.

Na sobotniej konferencji prasowej Trump obwinił również Wenezuelę o kradzież amerykańskich aktywów naftowych.

Powiedział, że Waszyngton je odzyska, gdy będzie zarządzał Wenezuelą, nie podając szczegółów.

„Nie można twierdzić, że była to operacja egzekwowania prawa, a potem odwrócić się i powiedzieć, że teraz musimy rządzić krajem" – powiedział agencji Reuters Jeremy Paul, profesor prawa konstytucyjnego na Northeastern University w USA.

„To po prostu nie ma sensu".

Profesor Marc Weller z londyńskiego Chatham House mówi, że użycie siły jako narzędzia polityki państwowej jest zakazane przez prawo międzynarodowe, chyba że następuje „w odpowiedzi na zbrojny atak lub… w celu ratowania ludności zagrożonej natychmiastową eksterminacją".

Dodaje, że potrzebny jest także mandat ONZ.

„Jasne jest, że żaden z tych warunków nie został spełniony przez zbrojną operację USA przeciwko Wenezueli," pisze.

„Interes USA w zwalczaniu handlu narkotykami lub twierdzenia, że rząd Maduro był w istocie przedsięwzięciem przestępczym, nie stanowią żadnego uzasadnienia prawnego".

Precedens panamski

Zdjęcie policyjne panamskiego przywódcy wojskowego Manuela Noriegi, ubranego w brązową koszulę i patrzącego prosto w kamerę po aresztowaniu przez władze amerykańskie w 1990 r.

Źródło zdjęcia, Bureau of Prisons/Getty Images

Podpis zdjęcia, Eksperci twierdzą, że los panamskiego przywódcy wojskowego Manuela Noriegi, który ponad 35 lat temu spotkał go z rąk USA, nie jest dobrym precedensem, który mógłby usprawiedliwić ostatnie wydarzenia w Wenezueli

Niektórzy analitycy sugerują, że Trump i jego najbliższe otoczenie mogli brać pod uwagę wydarzenia w Panamie z lat 1989–1990 jako model lub uzasadnienie usunięcia Maduro.

Głęboko niepopularny faktyczny przywódca wojskowy Panamy, Manuel Noriega, został odsunięty wtedy od władzy po interwencji militarnej administracji prezydenta George'a H. W. Busha i przewieziony do USA, by stanąć przed sądem pod zarzutem handlu narkotykami.

Eksperci twierdzą, że istnieją oczywiste podobieństwa – w tym dążenia Waszyngtonu do zapewnienia sobie dostępu do Kanału Panamskiego 35 lat temu i obecnie do wenezuelskich złóż ropy – ale pozostają też zasadnicze różnice.

Wtedy – podobnie jak teraz – Waszyngton powoływał się na samoobronę, wskazując na bezpośrednie zagrożenie dla interesów USA przed usunięciem Noriegi, mówi prof. Weller.

Na tej ilustracji fotograficznej smartfon wyświetla wpis prezydenta USA Donalda Trumpa z portalu Truth Social, w którym twierdzi on, że prezydent Wenezueli Nicolás Maduro i jego żona Cilia Flores zostali schwytani i wywiezieni z Wenezueli. W tle widoczna jest wenezuelska flaga narodowa.

Źródło zdjęcia, Cheng Xin/Getty Images

Podpis zdjęcia, Donald Trump ogłosił operację w Wenezueli w mediach społecznościowych zamiast najpierw poinformować o niej Kongres USA

Najbardziej oczywistą różnicą, jak sugerują analitycy tacy jak były amerykański dyplomata John Feeley (w rozmowie z NPR), jest to, że w Panamie istniała przygotowana do przejęcia władzy opozycja i doszło do trwałej transformacji demokratycznej.

Amerykańskie wojska wkrótce opuściły kraj. Komentarze Trumpa z minionego weekendu sugerują, że w Wenezueli nie jest to możliwe, a żadna opozycja nie czeka w gotowości, by przejąć władzę.

Co dalej?

Oczywistym kolejnym krokiem wydaje się teraz proces Maduro, niezależnie od kwestionowanych i kontrowersyjnych sposobów sprowadzenia go z Wenezueli do Nowego Jorku.

Amerykańskie sądy stosują tzw. doktrynę Ker–Frisbie – mówi prof. Weller – zgodnie z którą nie ma znaczenia, w jaki sposób podejrzany został postawiony przed sądem USA; proces może się odbyć, nawet jeśli nastąpiło to po „nielegalnej zbrojnej interwencji lub porwaniu", o ile podejrzany nie był w trakcie poważnie torturowany.

Komentatorzy twierdzą również, że jeśli USA nie poniosą konsekwencji za swoje działania w Wenezueli, może to mieć bardzo poważne reperkusje dla innych tlących się konfliktów na świecie, zwłaszcza że zdolność ONZ do utrzymania międzynarodowego porządku opartego na zasadach zostaje w ten sposób wyraźnie podważona.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska