Kruche zawieszenie broni utrzymuje się w zniszczonej walkami syryjskiej prowincji Suwejda

Dziesiątki silnie uzbrojonych funkcjonariuszy sił rządowych stoją na posterunku kontrolnym przy drodze do As-Suwajdy w Syrii.
Podpis zdjęcia, W okolicy byli obecni silnie uzbrojeni funkcjonariusze sił rządowych
    • Autor, Jon Donnison
    • Stanowisko, BBC News w prowincji Suwejda
  • Czas czytania: 4 min

BBC próbuje dotrzeć do południowosyryjskiego miasta As-Suwajda, gdzie w starciach między druzyjskimi bojownikami a beduińską milicją plemienną zginęły setki osób. Trwa tam kruche zawieszenie broni, ale sytuacja w regionie pozostaje bardzo napięta.

W poniedziałek zbliżyliśmy się do As-Suwajdy na odległość około 9,7 km - na tyle blisko, na ile było to bezpieczne.

"Na drodze przed nami działają druzyjscy snajperzy. To największe zagrożenie," ostrzegł nas dowódca syryjskiej armii.

Po drodze mijaliśmy opuszczone druzyjskie wioski, obecnie pod pełną kontrolą syryjskiego rządu.

W ciągu ostatniego tygodnia autostrada do miasta wyraźnie była polem bitwy. Sklepy zostały spalone, a chodniki są usiane łuskami po pociskach.

Co około 800m napotykaliśmy małe grupy odpoczywających żołnierzy syryjskiej armii. Młodzi mężczyźni, ubrani na czarno, popijali gorącą herbatę, z bronią u boku.

Minęły cztery dni, odkąd syryjski rząd wysłał swoje wojsko, by wymusić zawieszenie broni.

Celem było zakończenie tygodnia przemocy na tle religijnym między mniejszościową wspólnotą religijną Druzów a członkami plemienia Beduinów, w wyniku której zginęło ponad 1,000 osób.

Na razie zawieszenie broni wydaje się utrzymywać, ale jest kruche.

Pięciu uzbrojonych mężczyzn stoi w szeregu. Czterech ma na głowie chusty, jeden nosi czapkę. Jeden z nich ma na sobie kamizelkę kuloodporną w kamuflażu.
Podpis zdjęcia, Beduińscy bojownicy, z którymi rozmawiało BBC, powiedzieli, że są gotowi ponownie chwycić za broń, jeśli zawieszenie broni zostanie zerwane

Kierując się na południe, natknęliśmy się na setki uzbrojonych Beduinów zgromadzonych przy drodze.

W swoich charakterystycznych czerwono-białych chustach na głowach byli w bojowym nastroju, strzelając chaotycznie w powietrze, podczas gdy syryjscy żołnierze przyglądali się temu z niepokojem.

Wszyscy powiedzieli, że są gotowi ponownie chwycić za broń, jeśli zawieszenie broni zostanie zerwane.

Beduińscy bojownicy chcą uwolnienia rannych Beduinów, którzy wciąż przebywają w mieście, i których nazwali zakładnikami.

"Jeśli Druzowie nie zobowiążą się do porozumienia, ponownie wkroczymy do As-Suwajdy," powiedział mi jeden z beduińskich przywódców na początku tego tygodnia, "nawet jeśli stanie się ona naszym cmentarzem".

W ciągu ostatniego tygodnia zginęły setki osób. Frakcje Druzów twierdzą, że siły syryjskiego rządu opowiedziały się po stronie Beduinów i dokonywały egzekucji bez procesu oraz innych nadużyć.

Mężczyzna stoi na warcie, trzymając w ramionach karabin szturmowy typu AK-47. Ubrany jest na czarno, a jego twarz zakrywa kominiarka i pustynna czapka maskująca.
Podpis zdjęcia, Zawieszenie broni na razie się utrzymuje

W międzyczasie organizacja humanitarna Syryjski Czerwony Półksiężyc, zdołała wydostać część rannych z As-Suwajdy.

W mieście Dara na południu Syrii widzieliśmy, jak przywożono niektórych rannych do głównego szpitala.

Dwudziestosiedmioletni Ahmed szedł o kulach, wciąż w mundurze syryjskiej armii, ale z mocno zabandażowaną lewą stopą.

"Wybuchł granat rakietowy i zostałem trafiony odłamkami," powiedział, krzywiąc się.

"Chcę coś wyjaśnić. Kiedy weszliśmy do As-Suwajdy, domy przed nami były spalone, ciała dzieci były spalone, były tam dzieci z odciętymi głowami," powiedział młody żołnierz.

"Sytuacja była nie do wyobrażenia."

BBC nie było w stanie zweryfikować jego twierdzeń.

Młody mężczyzna ubrany w mundur bojowy w kamuflażu, trzymający kule, patrzy prosto w obiektyw.
Podpis zdjęcia, Ahmed powiedział, że podczas ostatnich starć trafiły go odłamki granatu

Na zewnątrz szpitala rozmawiałem z Riham Bermawi, koordynatorką Syryjskiego Czerwonego Półksiężyca.

Nazywając sytuację "katastrofalną" powiedziała, że brakuje leków i apteczek pierwszej pomocy.

"Potrzeba zbyt wielu operacji," dodała.

Dopiero co udało jej się wywieźć część rannych z prowincji Suwejda. Powiedziała jednak, że droga jest zbyt niebezpieczna, by tego dnia próbować kolejnej ewakuacji medycznej, ponieważ snajperzy strzelali do karetek.

Młody mężczyzna z karabinem maszynowym opartym na kolanach siedzi na stercie ziemi i gruzu. Patrzy w bok, nieobecnym wzrokiem.
Podpis zdjęcia, Syryjski żołnierz odpoczywa po niedawnej akcji

Jaka przyszłość czeka Syrię?

W minionym tygodniu doszło do najpoważniejszych aktów przemocy na tle religijnym od czasu syryjskiego powstania, w wyniku którego pod koniec ubiegłego roku do władzy doszedł przywódca islamskich rebeliantów Ahmed al-Sharaa.

Nastąpiło to po dziesięcioleciach dyktatury reżimu Assada.

"Wszyscy musimy więcej robić na rzecz Syrii i pozostać zjednoczeni," powiedział mi Raed al-Saleh, minister ds. zarządzania katastrofami i reagowania kryzysowego, w schronisku dla przesiedleńców w prowincji Suwejda.

"Mamy wiele wyzwań, ale mamy też wielką nadzieję," powiedział.

"Mamy mądrych ludzi w naszych społecznościach, więc wierzę, że możemy przezwyciężyć ten trudny etap i osiągnąć pokój i sprawiedliwość."

Ale na drodze do miasta As-Suwajda nie widzieliśmy wyraźnego potwierdzenia jego słów.

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Nicole Frydrych i Magdalena Mis