Po tragedii w szwajcarskim barze Le Constellation policja zatrzymuje właściciela obiektu

Źródło zdjęcia, EPA/Shutterstock
- Autor, Jaroslav Lukiv
- Czas czytania: 3 min
Zatrzymano jednego z dwóch współwłaścicieli szwajcarskiego baru w Crans-Montanta, w którym w noc sylwestrową w pożarze zginęło 40 osób.
Szwajcarscy prokuratorzy poinformowali, że Jacques Moretti, obywatel Francji, mógłby podjąć próbę ucieczki. On oraz jego żona Jessica, również pochodząca z Francji, są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci, nieumyślne spowodowanie obrażeń ciała oraz nieumyślne podpalenie.
Pożar w barze Le Constellation w Crans-Montana spowodował obrażenia u 116 osób. Wśród 40 ofiar śmiertelnych było wiele osób, które miały mniej niż 20 lat. Uważa się, że ogień został wzniecony przez zimne ognie umieszczone w butelkach szampana, które podczas świętowania podniesiono zbyt blisko sufitu.
W tym tygodniu ujawniono, że bar w popularnym kurorcie narciarskim nie przeszedł kontroli bezpieczeństwa od pięciu lat.
Ten artykuł zawiera treści z serwisu Instagram. Prosimy o zaznaczenie zgody przed załadowaniem, ponieważ w treści mogą być używane pliki cookie i inne technologie. Przed zaznaczeniem zgody, możesz zapoznać się z polityką plików cookiei polityką prywatności serwisu Instagram. Aby wyświetlić treść, wybierz „zaakceptuj i kontynuuj
Koniec treści z Instagram
Decyzja o zatrzymaniu Jacques'a Morettiego zapadła po tym, jak on i jego żona Jessica, którzy są wspólnymi właścicielami baru, zostali w piątek przesłuchani przez prokuratorów w Sion, mieście w kantonie Valais.
Zgodnie ze szwajcarskim prawem osoba objęta dochodzeniem pozostaje w areszcie do czasu decyzji sądu, która musi zostać podjęta w ciągu 48 godzin.
Para została wcześniej objęta postępowaniem karnym.
W piątek Jessica Moretti powiedziała dziennikarzom: „Moje myśli są nieustannie z ofiarami i z tymi, którzy dziś walczą o życie.
To była niewyobrażalna tragedia i nigdy nie mogliśmy sobie czegoś takiego wyobrazić. Wydarzyło się to w naszym barze i chcę powiedzieć, że jest mi bardzo przykro," dodała, idąc ulicami Sion w otoczeniu policji.
Współwłaściciele wcześniej oświadczyli, że są „zdruzgotani", i zadeklarowali „pełną współpracę" podczas trwającego dochodzenia.
Prokuratorzy poinformowali, że ich zdaniem pożar wybuchł, gdy świętujący Nowy Rok podnieśli butelki szampana z przymocowanymi zimnymi ogniami, które podpaliły dźwiękochłonną piankę na suficie piwnicznego baru.

Źródło zdjęcia, EPA/Shutterstock
W piątek w Szwajcarii uczczono ofiary pożaru minutą ciszy w ramach ogólnokrajowego dnia żałoby.
Następnie przez pięć minut w całym kraju biły dzwony kościelne.
Pociągi i tramwaje zatrzymały się, a lotnisko w Zurychu na krótko wstrzymało działalność.
Podczas lokalnych uroczystości upamiętniających w Crans-Montana strażacy zostali nagrodzeni owacją na stojąco.
Informacja o tym, że bar nie był kontrolowany przez pięć lat, wstrząsnęła rodzinami ofiar.
Romain Jordan, reprezentujący część rodzin, powiedział wcześniej w tym tygodniu, że „porażająca liczba naruszeń i uchybień w kontrolach rodzi pytanie, czy gmina nie powinna zostać objęta dochodzeniem z jeszcze większą pilnością".
Lokale takie jak Le Constellation powinny być kontrolowane co roku, jednak burmistrz Crans-Montana, Nicolas Feraud, powiedział we wtorek, że nie potrafi wyjaśnić, dlaczego przez tak długi czas nie miało to miejsca w przypadku tego baru.
„Żałujemy tego – jesteśmy to winni rodzinom i weźmiemy na siebie odpowiedzialność," powiedział.
Dodał również, że używanie zimnych ogni zostanie zakazane w lokalnych lokalach.
Większość ofiar pożaru była bardzo młoda – osiem osób miało mniej niż 16 lat.
Wielu rannych doznało poważnych oparzeń i jest leczonych w Szwajcarii oraz w innych krajach europejskich.
Odbywają się pogrzeby części ofiar.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.








