'Ukryłem się przed ścianą żaru': świadkowie opisują ucieczkę z płonącego baru w Szwajcarii

Podpis wideo, Świadkowie opisują grozę pożaru w szwajcarskim kurorcie.
    • Autor, Silvia Costeloe and Ben Tobias
    • Stanowisko, Crans-Montana and London
  • Czas czytania: 4 min

W materiale znajdują się szczegóły, które mogą być drastyczne dla niektórych czytelników.

„Myślałem, że mój młodszy brat jest w środku, więc przyszedłem i próbowałem wybić okno, żeby pomóc ludziom wydostać się na zewnątrz, a potem wszedłem do środka."

18-letni mężczyzna, który nie chciał ujawnić nazwiska, w rozmowie z BBC opisał, co widział, po tym jak ogromny pożar podczas imprezy sylwestrowej w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana szybko zamienił wieczór świętowania w koszmar.

Policja poinformowała, że około 40 osób zginęło, gdy ogień wybuchł w barze o nazwie Le Constellation w czwartek około godziny 01:30 czasu lokalnego. Kolejnych 115 osób zostało rannych, głównie z poważnymi oparzeniami.

Świadek powiedział BBC, że znajdował się w pobliżu baru, gdy usłyszał potężną eksplozję, po której pojawiła się ogromna ilość dymu.

Gdy inni próbowali uciec, on wszedł do środka, szukając swojego brata. Po wejściu opisał sceny grozy.

„Widziałem płonących ludzi… znalazłem osoby palące się od stóp do głów, bez ubrań," powiedział, dodając: „To było bardzo wstrząsające". Jego brat nie odniósł obrażeń.

„Byłem w tym barze codziennie przez cały tydzień – a w dniu, w którym nie poszedłem, doszło do pożaru," dodał.

Podpis wideo, Na nagraniu widać moment, w którym wybucha pożar w szwajcarskim barze

Strażacy i ratownicy medyczni szybko przejęli działania – powiedział – ale on sam starał się pomagać tam, gdzie mógł, podając rannym wodę i ubrania.

Zaledwie kilka minut wcześniej mieszkańcy i turyści świętowali nadejście 2026 r. w jednym z najbardziej obleganych okresów dla alpejskich kurortów narciarskich.

Le Constellation to duży bar mogący pomieścić około 300 osób, rozlokowanych na dwóch piętrach oraz tarasie, choć nie wiadomo, ile osób znajdowało się w środku w chwili wybuchu pożaru.

Dwie Francuzki, Emma i Albane, powiedziały francuskiej stacji BFMTV, że były w środku, gdy wybuchł ogień.

Jak relacjonowały, ich zdaniem pożar zaczął się w momencie, gdy kelnerka postawiła na kilku butelkach szampana „urodzinowe świeczki".

„W ciągu kilku sekund cały sufit stanął w ogniu. Wszystko było z drewna," powiedziały, dodając, że płomienie „zaczęły bardzo szybko się unosić".

Ewakuacja była „bardzo trudna" – przyznały Emma i Albane – ponieważ droga ucieczki z pomieszczenia, w którym się znajdowały, była „wąska", a schody prowadzące na zewnątrz „jeszcze węższe".

„Miałyśmy ogromne szczęście," dodały, twierdząc, że „około 200 osób próbowało wydostać się w ciągu 30 sekund przez bardzo wąskie schody".

Inny nastolatek, który był w barze, opowiedział BBC, że musiał schować się przed „ścianą żaru", zanim udało mu się uciec po schodach.

Mimo to nie zdołał wyjść i próbował wybić okno stołem. Dopiero gdy kopnął szybę, udało mu się wydostać i przeżyć.

Policja kantonu Valais opublikowała nagranie z wnętrza budynku po pożarze w barze Le Constellation

Źródło zdjęcia, Valais Cantonal Police

Podpis zdjęcia, Wnętrze baru po pożarze

Oddział intensywnej terapii w najbliższym szpitalu szybko się zapełnił, a część pacjentów została przewieziona do innych placówek, w tym do Mediolanu we Włoszech.

Wśród osób, które słyszały, jak rozgrywa się tragedia, był Oleh Paska, odwiedzający Crans-Montana z żoną i dzieckiem.

Powiedział BBC, że właśnie świętowali Nowy Rok w pokoju hotelowym, około 50 m od baru, gdy usłyszeli serię eksplozji, które początkowo wzięli za fajerwerki.

Usłyszeli czyjś płacz na zewnątrz, ale sądzili, że doszło do bójki.

Dopiero gdy zaczęły nadjeżdżać służby ratunkowe, a „różne rodzaje syren" oznajmiały przyjazd karetek, policji i straży pożarnej, zrozumieli, że coś jest nie tak.

Ludzie obejmują się w pobliżu miejsca wybuchu i pożaru w barze „Le Constellation”, w którym w pożarze zginęło kilka osób, a wiele zostało rannych.

Źródło zdjęcia, Reuters

Daniella z Mediolanu, która ma dom wakacyjny na równoległej ulicy, również była świadkiem tragedii. Wracając z kolacji z mężem, poczuła zapach dymu w pobliżu baru i zobaczyła na ziemi całkowicie spaloną kurtkę.

„Ludzie biegali we wszystkich kierunkach, krzycząc i płacząc. Widziałam, jak wynoszono kilka osób na noszach," powiedziała BBC.

„Podszedł do mnie młody mężczyzna i powiedział, że widział piekło – rzeczy, których nigdy nie zapomni. A ja po prostu zamarłam."

Po powrocie do mieszkania dodała, że „przez całą noc słyszeliśmy krzyki – to było straszne".

Jeden ze studentów, który nie chciał ujawnić nazwiska, przybył do baru z przyjacielem, gdy „ludzie zaczęli wybiegać na zewnątrz, okopceni i poparzeni".

Chcąc pomóc, powiedział BBC, że pobiegł do pobliskiej restauracji, gdzie kierownik wpuścił część rannych, by podać im wodę, dopóki nie przyjadą karetki.

„Wszystko boli," powiedział jeden z nich studentowi, jak wspomina.

„Niektórzy tylko krzyczeli. Tylko krzyczeli. Nic więcej. Niektórzy nie mówili nic, po prostu leżeli na podłodze."

Mapa z miejscem

Atmosfera szoku ogarnęła miasteczko w czwartek, po nocy pełnej chaosu i tragedii.

Ambasador Włoch w Szwajcarii powiedział, że identyfikacja wszystkich ofiar może potrwać tygodnie, a minister spraw zagranicznych dodał, że będzie to trudne ze względu na poważne oparzenia.

Na razie przyjaciele i rodziny nerwowo czekają na wieści o bliskich.

Jeden z Włochów powiedział, że jego przyjaciel, który był w barze w chwili tragedii, „jest poparzony na całym ciele", a inny został przetransportowany helikopterem do Zurychu.

„To kolejny nasz przyjaciel… wczoraj w nocy nie mieliśmy [o nim] żadnych informacji, nie można go było znaleźć," powiedział włoskiej telewizji Rai News.

„Moi przyjaciele i ja nie spaliśmy tej nocy, prawie nic nie jedliśmy," dodał.

Polska rusza z pomocą medyczną

Na prośbę Szwajcarii Polska zadeklarowała gotowość do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej poszkodowanym.

Premier Donald Tusk złożył kondolencje rodzinom ofiar i bliskim, pisząc na platformie X:

„Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na solidarność Polski. Jesteśmy gotowi, na prośbę Szwajcarii, zapewnić specjalistyczną opiekę medyczną 14 rannym w polskich szpitalach."

W pożarze w noc sylwestrową zginęło około 40 osób, a 115 zostało rannych.

Ofiary nie zostały jeszcze zidentyfikowane, ale – jak informowaliśmy – wśród zaginionych jest kilku obywateli Francji i Włoch

Reakcja ludzi na zewnątrz baru „Le Constellation”

Źródło zdjęcia, Reuters

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Kamila Koronska