'Rekordowa liczba rakiet' spadła na Ukrainę, pozostawiając tysiące ludzi bez ogrzewania przy –20°C

Źródło zdjęcia, AFP via Getty Images
- Autor, Sarah Rainsford
- Stanowisko, Korespondentka ds. Europy Wsch. i Płd.
- Relacja z, Kijów
- Czas czytania: 5 min
Rosja użyła rekordowej liczby rakiet balistycznych, by zaatakować ukraiński sektor energetyczny – poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski.
Zmasowane ataki rakietowe i dronowe uderzyły w elektrownie oraz infrastrukturę w Kijowie i wielu innych regionach, powodując – jak podaje prywatna firma energetyczna DTEK – „najpotężniejszy cios" wymierzony w sieć energetyczną w tym roku.
Ataki nastąpiły w czasie gdy temperatura w mieście spadła do –20°C. Ponad 1 000 bloków mieszkalnych w stolicy ponownie pozostało bez ogrzewania, a elektrownia w Charkowie na wschodzie kraju została zniszczona w stopniu uniemożliwiającym naprawę.
Zełenski oświadczył, że Rosja „wybiera terror i eskalację" zamiast działań dyplomatycznych na rzecz zakończenia wojny, i wezwał sojuszników Ukrainy do wywarcia „maksymalnej presji" na Moskwę.

Źródło zdjęcia, Reuters
Atak nastąpił po wygaśnięciu w weekend tzw. „rozejmu energetycznego", uzgodnionego przez Donalda Trumpa z Władimirem Putinem.
Prezydent Ukrainy zasugerował, że Rosja wykorzystała ten czas jedynie na zgromadzenie zapasów rakiet i przygotowanie kolejnego ataku.
Doszło do niego również w dniu, w którym sekretarz generalny NATO Mark Rutte przebywał w Kijowie, aby spotkać się z prezydentem Zełenskim i wystąpić przed parlamentem.
Inicjatywa Donalda Trumpa miała dać szansę dyplomacji. Negocjatorzy z Rosji i Ukrainy mają spotkać się w Abu Zabi na kolejną rundę rozmów koordynowanych przez USA jeszcze w tym tygodniu.
Jasne jest jednak, że Rosja ma inne plany.
W rzeczywistości między kolejnymi zmasowanymi rosyjskimi uderzeniami zawsze występują przerwy, które sprawiają, że Ukraińcy wątpią, czy kiedykolwiek doszło do jakiejkolwiek realnej pauzy.
Pierwsze eksplozje w Kijowie usłyszeliśmy wkrótce po północy, a alarm lotniczy trwał ponad siedem godzin. Nastąpiło kilka kolejnych wybuchów.
Mieszkańcy spędzili noc w schronach na stacjach metra; niektórzy rozbijali namioty na peronach, aby chronić się przed przenikliwym zimnem.
Prezydent Zełenski poinformował, że wystrzelono ponad 70 rakiet balistycznych i manewrujących – znacznie więcej niż zwykle – oraz 450 dronów, które mają przeciążyć ukraińską obronę przeciwlotniczą.
Ukraińskie Siły Powietrzne podały, że przechwycono jedynie 38 rakiet, co oznacza, że wiele z nich dotarło do celów.
Władze wielokrotnie skarżyły się na niedobór pocisków do ochrony nieba. Ukraina polega w szczególności na amerykańskich rakietach Patriot.
„Terminowe dostawy rakiet do systemów obrony powietrznej oraz ochrona normalnego życia są naszym priorytetem" – napisał dziś rano Zełenski na platformie X. „Bez presji na Rosję nie będzie końca tej wojny".
W odpowiedzi sekretarz generalny NATO powiedział, że apeluje do państw członkowskich, aby „sięgnęły głęboko do swoich zapasów" i przekazały Ukrainie potrzebne rakiety.
„Wiem, że pilnie potrzeba więcej," powiedział. „Pracujemy nad tym, aby szybko dostarczyć kolejne".
Rutte dodał także, że NATO stoi u boku Ukrainy, gdy ta podejmuje trudne decyzje podczas rozmów pokojowych, oraz że sojusz zapewni „twardą siłę", by wesprzeć ewentualne porozumienie.
Szef NATO zgodził się jednak z Zełenskim, że nocny atak Rosji nie „sygnalizuje powagi w kwestii pokoju".

Źródło zdjęcia, EPA
Wołodymyr Zełenski oskarżył Moskwę o wykorzystywanie najzimniejszych dni zimy do „terroryzowania ludzi".
DTEK potwierdził, że w nocy ponownie trafione zostały dwie jego elektrownie, w tym w Odessie, co – jak podaje firma – było dziewiątym zmasowanym atakiem na sektor od października.
Państwowe obiekty zostały zaatakowane w Kijowie, Dnieprze i innych miejscach, pogłębiając poważne zniszczenia spowodowane wcześniejszymi, celowymi uderzeniami.
DTEK informuje, że niektóre z zaatakowanych obiektów dostarczały wyłącznie ciepło, a nie energię elektryczną, co oznacza, że służyły wyłącznie celom cywilnym. Konwencja Genewska jasno wskazuje, że atakowanie infrastruktury cywilnej może stanowić zbrodnię wojenną.
Każdy kolejny atak utrudnia przeprowadzanie napraw i czyni system bardziej kruchym oraz podatnym na przerwy w dostawach prądu.
Zespoły inżynierów od tygodni pracują nocami nad usuwaniem awarii - są ściągani z całego kraju i okrzykiwani bohaterami.
Jednak liczba pracowników nie wystarcza, by sprostać potrzebom.
Spotkaliśmy mieszkańców, którzy od kilku dni, a w niektórych przypadkach od tygodni, nie mają ogrzewania w domach. Śpią w czapkach i płaszczach, pod stertami koców, a mimo to panuje przenikliwe zimno.
Wielu korzysta z jadłodzielni, aby dostać darmowe ciepłe posiłki, ponieważ przerwy w dostawach prądu trwają tu godzinami.
Ludzie wierzą, że ataki te mają ich nastawić przeciwko władzom w Kijowie – uczynić życie tak nieznośnym, by podporządkowali się żądaniom Rosji, w tym oddaniu ziem we wschodnim Donbasie, których Moskwa obecnie nie kontroluje.
Zamiast tego panuje tu ogromna złość wobec Rosji za próby zamrożenia cywilów w ich domach oraz opór wobec jakiejkolwiek formy kompromisu z Moskwą.
„Rosja nie dostanie tego, czego chce," powiedziała BBC Vera w ten weekend, stojąc w kolejce po miskę gulaszu wydawanego przez wolontariuszy. „W każdym razie jesteśmy od nich silniejsi".
Wołodymyr powiedział, że planuje przez kilka dni spać w lokalnej szkole, która ma generator zapewniający ciepło. „W dzień człowiek trochę się rusza," powiedział. „Ale w nocy jest naprawdę zimno".
Był wściekły na Rosję. „Bombardują cywilów. Chcą, żebyśmy zamarzli i umarli," powiedział.
W najnowszym ataku uszkodzonych zostało kilka budynków mieszkalnych, które zapaliły się od spadających odłamków, gdy Ukraina zestrzeliwała rakiety i drony. Kilka osób zostało rannych.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








