Wojna USA i Izraela z Iranem: szansa czy cios dla Rosji? Prasa dyskutuje

Źródło zdjęcia, EPA
- Autor, Yana Lyushnevska
- Stanowisko, BBC Monitoring
- Czas czytania: 5 min
Ataki USA i Izraela na Iran wywołują na Kremlu niepokój: ujawniają słabość Rosji, gdy jej partner znajduje się pod ostrzałem, piszą europejskie gazety.
Zgodnie oceniają, że potencjalny upadek reżimu ajatollahów zadałby dotkliwy cios Moskwie i jej autorytarnym sojusznikom.
Niektóre publikacje przekonują jednak, że Rosja może też czerpać korzyści z napięć na Bliskim Wschodzie. Ceny ropy rosną, a do Ukrainy trafia mniej amerykańskiej broni.
Gazety dodają, że kryzys postawił w trudnej sytuacji Władimira Putina: rosyjski lider musi okazać poparcie Iranowi, nie zrażając jednocześnie do siebie Donalda Trumpa.
Cios dla Kremla?
Gazeta Wyborcza pisze o obnażeniu przez ataki na Iran „globalnej słabości Rosji". Według komentatora Bartosza Wielińskiego zabójstwo ajatollaha Chameneiego pokazuje, że „rosyjska polisa na życie jest bezwartościowa", a sama Rosja „jako globalne mocarstwo jest naga".
Analityk Marek Świerczyński pisze w tygodniku Polityka, że atak USA prawdopodobnie budzi niepokój w Moskwie i Pekinie, ponieważ stwarza „realne zagrożenie dla przywódców Rosji i Chin w scenariuszu ewentualnego konfliktu z nimi".
„Zarówno Władimir Putin, jak i Xi Jinping muszą się liczyć z ryzykiem ataku dekapitacyjnego, zmierzającego nie tylko do pozbawienia ich władzy, ale i życia," zauważa Świerczyński.
Piotr Skwieciński przekonuje w tekście dla Dziennika Gazety Prawnej, że kryzys w Iranie ujawnił niezdolność Rosji do wspierania swoich sojuszników - i ogólnie, do prowadzenia znaczących operacji wojskowych poza Ukrainą.
Jednak Kreml może też próbować „wykorzystać do maksimum otwarte przez Trumpa okno możliwości" i wykonać „posunięcie hazardowe" w krajach bałtyckich, by „potem mieć w rękach kolejny przedmiot handlu z USA i NATO," pisze autor.
Według estońskiego dziennika Postimees potencjalna zmiana reżimu w Iranie osłabiłaby autorytarne mocarstwa i sojuszników Moskwy – pod warunkiem, że Irańczycy wykorzystaliby historyczną szansę na obalenie teokratycznych rządów.
Dobre wieści dla Moskwy?
Niektórzy europejscy komentatorzy twierdzą jednak, że eskalacja w Iranie może też przynieść Rosji korzyści: dzięki rosnącym cenom ropy oraz potencjalnemu uszczupleniu amerykańskich zasobów broni, które w innym przypadku mogłyby trafić do Ukrainy.
Brytyjski dziennik The Guardian pisze, że napięcia na Bliskim Wschodzie stanowią „ratunek gospodarczy dla słabnącej machiny wojennej Rosji".
Nawet jeśli irański reżim upadnie, strata sojusznika może zostać „zrównoważona" przez większy popyt na rosyjską ropę i spowolnienie dostaw zachodniej broni dla Ukrainy, przekonuje gazeta.
„Nie mogło być gorszego momentu dla Ukrainy," pisze, przypominając, że Kijów liczył na kłopoty Moskwy z finansowaniem kampanii wojskowej przy niższych cenach ropy i malejącym eksporcie.
Portal Politico zwraca też uwagę na obawy Europejczyków, że USA mogą „stracić zainteresowanie naciskaniem na Władimira Putina, aby dążył do pokoju" w Ukrainie, podczas gdy operacja przeciwko Iranowi jest dla Waszyngtonu „priorytetem".

Źródło zdjęcia, Reuters
Krucha równowaga
Ataki na Iran zmusiły Putina do „chodzenia po linie", pisze niemiecki dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.
Jako sojusznik Iranu Rosja powinna krytykować amerykańsko-izraelskie ataki. Jednak w rzeczywistości Putin nie chce „zrazić sobie" Trumpa, w którym wciąż pokłada „wielkie nadzieje" na zakończenie wojny z Ukrainą, wyjaśnia gazeta.
Francuski dziennik Le Figaro również zauważa, że Moskwa „stara się nie poświęcić swego zbliżenia z Ameryką Donalda Trumpa" dla Iranu, mimo obaw dotyczących przyszłości Islamskiej Republiki.
„Potencjalny upadek reżimu ajatollahów najprawdopodobniej doprowadziłby do utraty jednego z trzech filarów definiujących strategiczny trójkąt sojuszy Moskwy: Białorusi na zachodzie, Korei Północnej na wschodzie i Iranu na południu," pisze.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Marlena Zagórska i Joanna Kozłowska














