Sąd w Hongkongu skazał prodemokratycznego magnata medialnego Jimmy'ego Laia na 20 lat więzienia

Źródło zdjęcia, Reuters
Sąd w Hongkongu skazał w poniedziałek prodemokratycznego magnata Jimmy'ego Laia na 20 lat więzienia po tym, jak w grudniu ubiegłego roku uznano go za winnego naruszenia przepisów o bezpieczeństwie narodowym.
To jak dotąd najsurowszy wyrok wydany na mocy kontrowersyjnej ustawy o bezpieczeństwie narodowym, którą Chiny uzasadniają koniecznością zapewnienia stabilności miasta.
Lai, posiadający brytyjskie obywatelstwo, był jednym z najgłośniejszych krytyków Pekinu, który często wykorzystywał swój prodemokratyczny dziennik Apple Daily jako narzędzie protestu.
W poniedziałek skazano również sześciu byłych członków kierownictwa gazety — na kary od 6 lat i 9 miesięcy do 10 lat więzienia.
Ruch prodemokratyczny w Hongkongu uważa Laia za bohatera, natomiast dla Pekinu pozostaje on zdrajcą. Sam biznesmen nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów.
„Nigdy" — tak odpowiedział na zarzut zmowy, argumentując podczas zeznań, że jedynie opowiadał się za wartościami, które jego zdaniem definiują Hongkong: „praworządnością, wolnością, dążeniem do demokracji, wolnością słowa, wolnością religii i wolnością zgromadzeń".

Źródło zdjęcia, Getty Images
Syn Jimmy'ego Laia, Sebastian Lai, w rozmowie z programem Today w BBC Radio 4 został zapytany, czy chciałby przekazać jakiś bezpośredni apel „do kogokolwiek, kto może coś w tej sprawie zrobić". Sebastien Lai stwierdził, że jego ojciec „postanowił poświęcić swoje życie obronie wolności Hongkongu" i ponosi za to cenę.
„Za ten heroizm jest teraz karany — w praktyce otrzymuje za to wyrok śmierci," powiedział syn zatrzymanego.
Podczas poniedziałkowego briefingu rzecznik chińskiego MSZ, Lin Jian, wyraził „zdecydowane poparcie ministerstwa dla działań rządu Hongkongu na rzecz ochrony bezpieczeństwa narodowego".
Określił Laia jako „głównego planistę i uczestnika szeregu antychińskich działań destabilizujących Hongkong".
„Jego działania poważnie podważyły fundamentalne zasady 'jednego kraju, dwóch systemów', poważnie zagroziły bezpieczeństwu narodowemu oraz wyrządziły poważną szkodę dobrobytowi, stabilności Hongkongu i dobru jego mieszkańców," powiedział Lin.
„Powinien zostać stosownie ukarany zgodnie z prawem."
Nawiązując do komentarzy brytyjskiego premiera Keira Starmera i prezydenta USA Donalda Trumpa, którzy obaj opowiedzieli się za uwolnieniem Laia, Lin wezwał „zainteresowane kraje do poszanowania suwerenności Chin i systemu prawnego Hongkongu, powstrzymania się od nieodpowiedzialnych uwag… oraz niewtrącania się w wymiar sprawiedliwości Hongkongu ani w sprawy wewnętrzne Chin w jakiejkolwiek formie".

Amnesty International dołączyła do rosnącej fali krytyki ze strony organizacji praw człowieka i środowisk medialnych, potępiających dzisiejszy 20‑letni wyrok dla Jimmy'ego Laia.
„Ten wyrok to kolejny ponury kamień milowy w przemianie Hongkongu — z miasta rządzonego zasadą praworządności w miasto rządzone strachem," powiedziała Sarah Brooks, zastępczyni dyrektora regionalnego Amnesty International.
„Skazanie 78‑letniego mężczyzny za nic więcej niż korzystanie z przysługujących mu praw pokazuje całkowity brak szacunku dla ludzkiej godności. Każdy dzień spędzony przez niego za kratami to rażąca niesprawiedliwość."

Źródło zdjęcia, Getty Images
Brytyjska minister spraw zagranicznych Yvette Cooper oświadczyła, że Wielka Brytania „szybko podejmie rozmowy" z rządem Chin w sprawie wyroku Jimmy'ego Laia.
„Dla 78‑latka jest to w praktyce wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Pozostaję głęboko zaniepokojona stanem zdrowia pana Laia," powiedziała Cooper w oświadczeniu, dodając, że wzywa władze Hongkongu „do zakończenia tego okrutnego dramatu i uwolnienia go ze względów humanitarnych, aby mógł ponownie połączyć się z rodziną".
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








