Prezydent Serbii zaprzecza zaangażowaniu w domniemaną 'turystykę snajperską' w Bośni

Mieszkańcy Sarajewa biegną przez skrzyżowanie znane z aktywności snajperskiej po tym, jak pocisk spadł w centrum miasta 20 czerwca 1992 r.

Źródło zdjęcia, CHRISTOPHE SIMON/AFP

Podpis zdjęcia, W ciągu trzech lat oblężenia Sarajewa zginęło ponad 11 000 cywilów
    • Autor, Guy Delauney
    • Stanowisko, Korespondent ds. Bałkan
  • Czas czytania: 2 min

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić nazwał „kłamstwem" oskarżenia o udział w „turystyce snajperskiej" w czasie oblężenia Sarajewa.

To następstwo skargi złożonej włoskim prokuratorom przez chorwackiego dziennikarza, który twierdzi, że nagrania z lat 90. oraz późniejsze zeznania bośniackich urzędników pokazują, iż Vučić był „ochotnikiem wojennym" w siłach bośniacko-serbskich na pozycjach nad Sarajewem.

Podczas konferencji biznesowej Wielka Brytania–Bałkany Zachodnie w Belgradzie Vučić powiedział, że „nigdy nikogo nie zabił, nie zranił ani nie zrobił nic podobnego".

Dodał, że "nigdy w życiu nie trzymał w ręku karabinu snajperskiego".

Zdjęcia rzekomo pokazujące go z tego typu bronią w rzeczywistości pokazują go niosącego "statyw do kamery", powiedział.

Powiedział, że chorwacki dziennikarz próbował "przedstawić mnie jako potwora, jako nieludzkiego, jako kogoś, kto nie tylko nie ma emocji, ale jest mordercą z zimną krwią".

Podczas brutalnego czteroletniego oblężenia Sarejewa zginęło ponad 11 000 osób. Jugosławia była rozdarta wojną, a miasto zostało otoczone przez siły serbskie i poddane ciągłemu ostrzałowi.

Włoscy prokuratorzy wszczęli w tym miesiącu dochodzenie w sprawie zarzutów, że bogaci obcokrajowcy płacili za strzelanie do cywilów podczas oblężenia Sarajewa.

Było to następstwem skargi złożonej przez włoskiego pisarza, który obejrzał słoweński film dokumentalny Sarajevo Safari z 2022 r., będący źródłem zarzutów.

Pisarz Ezio Gavazzeni zarzuca Włochom i innym osobom, że płacili duże sumy za "snajperskie safari" i strzelanie do cywilów w oblężonym Sarajewie podczas wojny na początku lat 90-tych.

Twierdzenia chorwackiego dziennikarza Domagoja Margeticia, że Vučić zgłosił się jako ochotnik do bośniacko-serbskiej milicji na pozycjach nad Sarajewem, zostały wcześniej stanowczo zdementowane przez rzeczniczkę Vučića, Suzanę Vasiljević.

W komentarzach opublikowanych przez gazetę Times powiedziała, że zarzuty były "podręcznikowym przypadkiem złośliwej dezinformacji, stworzonej w celu podważenia instytucjonalnej wiarygodności Republiki Serbii i jej prezydenta. Ta narracja jest pozbawiona podstaw faktycznych i jest spreparowana operacyjnie w celu wyrządzenia szkody reputacji".

W tym czasie Vučić pracował jako dziennikarz i tłumacz w pobliskim Pale "bez żadnego kontaktu ze strukturami wojskowymi lub działaniami operacyjnymi", powiedziała.

Dodała: "Prezydent Vučić nie brał udziału w działaniach bojowych, nie używał broni i nie odgrywał żadnej roli w operacjach wojennych".

Podobne zarzuty dotyczące "łowców ludzi" z zagranicy pojawiały się wielokrotnie na przestrzeni lat.

Jednak główny prokurator w Międzynarodowym Mechanizmie Pozostałych Trybunałów Karnych w Hadze powiedział BBC, że jego organizacja nie ma żadnych informacji na temat zarzutów.

Prokurator ds. zbrodni wojennych w Bośni otrzymał skargę w 2022 r., ale nie wydał żadnego aktu oskarżenia.

Brytyjscy żołnierze sił specjalnych, którzy służyli w Sarajewie podczas oblężenia, powiedzieli BBC, że zarzuty te są "miejskim mitem".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, jako część projektu pilotażowego.

Edycja: Magdalena Mis